Ed Stafford "Poza cywilizacją"

Większość z nas jest przyzwyczajona do spania w miękkim łóżku, jedzenia dobrych rzeczy, ubierania się w dobrych sklepach. Nie wyobrażamy sobie życia bez telefonu i Internetu. Dalibyście się wywieźć na 30 dni na wyspę, gdzie bylibyście pozostawieni na pastwę losu? Bez ubrań, bez jedzenia, bez wody pitnej, nie mówiąc już o miejscu do spania. Ja jestem na to zbyt wygodna. Ed Stafford postanowił jednak spróbować swoich sił w ekstremalnych warunkach. Jak mu to wyszło?

60 dni z dala od cywilizacji. Dla mnie, boidupy pierwszego stopnia, to misja niemożliwa do wykonania. Nie ma jednak rzeczy, której nie podjąłby się Ed Stafford. Spędził 2 miesiące na wyspie Olorua na Oceanie Spokojnym. Nie miał nic oprócz kamery, za pomocą której dokumentował swoje poczynania dla kanału Discovery Channel. Mężczyzna stopniowo zaczynał na wyspie "nowe życie". Zrobił sobie ubranie, legowisko, nóż, a nawet udało mu się zbudować schronienie. Na początku żywił się głównie surowymi ślimakami, z biegiem czasu zaczął urozmaicać swoją dietę. Czym? Tego musicie dowiedzieć się sami. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak Edowi żyło się na wyspie, musicie sami się z nim tam wybrać.

Niektóre opisy powodowały, że czułam, jak zawartość żołądka podjeżdża mi do gardła. Nie wszystko było na moją psychikę. Podziwiam Eda za to, że zdecydował się wyjechać na tę wyspę. Nie wiem, ile musieliby mi zapłacić, żebym zrobiła coś takiego. Wizja zjadania żywych gadów czy płazów jakoś nie napawa mnie optymizmem. Mojego żołądka też nie. Nie wiem też, czy umiałabym zrobić sobie dzidę.

To nie jest książka, która spodoba się każdemu. W narracji pojawiają się przekleństwa. Mnie jakoś specjalnie nie przeszkadzały, ale wiem, że niektórych będą razić. Jeśli macie delikatne żołądki, raczej dajcie sobie spokój z tą lekturą. Nie przejdziecie przez nią, nie ma nawet takiej opcji.

Czy polecam tę książkę? Czemu nie. Była dobra. Lubię czytać o ekstremalnych wyczynach, na które sama bym się nigdy nie zdobyła. Podziwiam takich ludzi. Zakończenie tej opowieści mną wstrząsnął. Nie myślałam, że Ed przeżyje coś takiego. Nic więcej jednak nie powiem. Sami dowiedzcie się, jak zakończyła się ta historia.

Żałuję jednej rzeczy. W książce pojawiło się niewiele zdjęć. Szkoda. W tego typu publikacjach najbardziej lubię oglądać fotoreportaże. Poza tym większych mankamentów nie zauważyłam.

Ed Stafford
Poza cywilizacją
Wydawnictwo Vesper
Czerwonak 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Vesper

Udostępnij ten post

3 komentarze :

  1. Niekoniecznie do mnie przemawia..

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że ukazała się książka! <3 Już wiem co podaruję chłopakowi na urodziny :D A i sama pewnie zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OOOO, super sprawa, bardzo podziwiam bohatera i chętnie tę książkę przeczytam. Życie z dala od cywilizacji mnie jak najbardziej interesuje, już mnie nudzą komórki, internety, portale społecznościowe i przylepieni do nich ludzie.. Coraz częściej jestem online.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka