Filip Zając "Wigilia Dnia Zmarłych"

Nie istnieje ani dobro, ani zło, jeżeli sami nie nadamy im znaczenia.
Główny bohater książki, Oskar, jest typem samotnika. Pewnego wieczoru poznaje trójkę nowych znajomych, którzy zapraszają go na bal przebierańców w Halloween. Jak się okazuje, ma on miejsce w niezwykłym zamku.  Jak wpłyną na Oskara nowe znajomości?


Mieliście kiedyś tak, że przeczytaliście książkę i kompletnie nic o niej nie umieliście powiedzieć? Gdyby ktoś kazał mi streścić tę historię, gwizdałabym przez 5 minut.

Nieczęsto sięgam po tego typu literaturę, ale nie jestem do niej w żadnym wypadku źle nastawiona. Byłam ciekawa, co zaserwuje mi autor, tym bardziej, że książka zbierała dobre recenzje. Ja się pod nimi nie podpiszę. Dla mnie ta historia była bardzo dziwna i męczyłam się w trakcie czytania. Odnosiłam wrażenie, że nic tu się nie dzieje, a filozoficzne rozważania mnie nużyły.

Nie polubiłam żadnego z bohaterów. Powiem więcej - Oskara znieść nie mogłam. Kompletnie nie kupiłam jego nowych znajomych. Mam wrażenie, że spotkali się i coś ich połączyło, bo tak chciał autor i tyle. Nie było dla mnie jakiegoś większego sensu w ich relacjach. Ale to tylko moje zdanie, z którym nie musicie się zgodzić.

Nie powiem, żeby ta książka była źle napisana, ale jest specyficzna. Dziwna. Dużo osób może się od niej odbić, ale też znajdzie grono fanów. Ja nie będę do niego należała. To zdecydowanie nie są moje klimaty.

Filip Zając
Wigilia Dnia Zmarłych
Wydawnictwo Psychoskok

Wpis powstał przy współpracy z portalem CzytamPierwszy.pl

Udostępnij ten post

1 komentarz :

  1. Książka miała mądre przesłanie, niemniej jednak również nie do końca moje klimaty literackie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka