Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Książkowe Klimaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Książkowe Klimaty. Pokaż wszystkie posty

Pavol Rankov "Legenda o języku"

 

Czechosłowacja na początku lat siedemdziesiątych. Smutna i szara, tuż po stłumieniu Praskiej Wiosny i wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do kraju. Główny bohater, Tomáš, z pochodzenia Słowak, właśnie zaczyna studiować historię na Uniwersytecie Karola w Pradze. Opiekunem pierwszego roku jest młody komunistyczny karierowicz, adiunkt Šindelář. Głównym bohaterem jego zajęć zostaje Jan Nepomucen, popularny również w Polsce święty, którego charakterystyczny pomnik wyróżnia się na praskim Moście Karola.

Tomáš wraz z trójką nowo poznanych dziewiętnastoletnich studentów – Tánią, Martinem i Klárą – zaczynają zgłębiać kwestię legendy o języku Jana Nepomucena oraz poznawać inne wydarzenia i postaci sprzed wieków. Nie są świadomi, że ich aktywnością zainteresowała się czechosłowacka Służba Bezpieczeństwa.

Mroczne czasy średniowiecza i komunizmu mają ze sobą o wiele więcej wspólnego niż to się wydaje.

Alexis Panselonis "Tajemnicze inskrypcje"

Janis niedawno stracił swoją ukochaną żonę. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości jest dla niego dość trudne. Podczas jednego ze spacerów wzdłuż ulicy, którą przemierzał każdego dnia, zauważa na jednym z budynków tajemnicze graffiti. Dziwaczny ciąg znaków O7A sEFO przyciąga jego uwagę. Mężczyzna postanawia rozwiązać zagadkę tego napisu. Wierzy, że kryje się za nim coś większego, niż zwykły akt wandalizmu. Próby odnalezienia odpowiedzi na pytanie "co oznacza ten zapis", prowadzą go w podróż do utraconej młodości. Janis jeszcze raz przeżywa wszystko to, co go spotkało.

Ta opowieść jest specyficzna. Pojawia się w niej wielu pobocznych bohaterów, którzy mają za zadanie uzupełnienie historii Janisa. Przyznam, że sporo trudności przysporzyło mi zapamiętanie imion tych postaci, musiałam rozpisać je sobie na kartce, by żadne mi nie umknęło. Na szczęście później poszło już z górki i wiedziałam kto skąd się wziął.

Było mi żal Janisa. Jego Chloe umarła, syn nie interesuje się nim jakoś specjalnie, a przyjaciele mają swoje problemy i nie starcza im czasu na to, by zainteresować się owdowiałym staruszkiem. W sumie było w tym trochę winy mężczyzny, bo to on odwrócił się od nich wiele lat temu. Jedynym sensem jego życia pozostaje odkrycie zagadki tajemniczego napisu na ścianie. Na początku bardzo pochopnie go oceniłam i uznałam Janisa za wariata. Kto normalny przejawiałby aż takie zainteresowanie zwykłym napisem na ścianie? Większość ludzi nawet pewnie by go nie zauważyła. Janis jednak nie był chory psychicznie. Doskwierała mu samotność, z którą nie potrafił sobie poradzić. Zainteresował się tym napisem, by zapomnieć o tym, że niewiele mu z życia zostało.

Alexis Panselinos w Tajemniczych inskrypcjach pokazuje czytelnikowi, że nie tylko on buduje swoją własną historię. Uzupełniają ją także inne osoby. Jedni pojawiają się na dłużej, drudzy zaledwie przemykają obok nas, jednak ich obecność nie jest bezcelowa. Od każdego z nich czegoś się uczymy.

Tajemnicze inskrypcje to dość trudna i melancholijna opowieść. Nie da się jej przeczytać za jednym posiedzeniem w ciągu kilku godzin. Trzeba zarezerwować sobie dla niej więcej czasu. Ta powieść wymaga od czytelnika pełnego skupienia i zaangażowania wszystkich szarych komórek w lekturę, inaczej straci się wątek, a opowieść straci sens. Autor bardzo dobrze przemyślał konstrukcję powieści, żadne słowo nie jest przypadkowe. Nie ma też jedynej i właściwej interpretacji tego dzieła. Myślę, że każdy odbierze je na swój własny sposób.

Polecam tę książkę czytelnikom, którzy cenią sobie wymagającą lekturę. Po Tajemnicze inskrypcje powinni sięgnąć starsi odbiorcy. Podejrzewam, że osoby młodsze ode mnie mogą nie zrozumieć tego, o czym właściwie jest ta powieść. Uznają to wszystko za bełkot i rzucą książkę w kąt. Jednak ta historia zasługuje na uwagę, choć czytanie jej może, zwłaszcza na początku, sprawić nieco trudności.

Alexis Panelonis
Tajemnicze inskrypcje
Wydawnictwo Książkowe Klimaty
Wrocław 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Książkowe Klimaty.

Pavel Vilikovsky "Opowieść o rzeczywistym człowieku"


Na początku był zeszyt. Ojciec dostał go na 40. urodziny od syna. Początkowo nie bardzo wiedział, co może z nim zrobić. Pisanie pamiętnika wydawało mu się absurdalne. W końcu jednak mężczyzna odnalazł radość w pisaniu i postanowił pozostawić po sobie pamiątkę dla potomków. Chce pokazać, jaki jest wspaniały. Nie grzeszy jednak inteligencją i nawet nie zauważa tego, że opisuje swój upadek.
W powieści nie pada ani razu imię i nazwisko głównego bohatera. Może być nim każdy człowiek. Kim jednak jest ów człowiek oczywisty? Ma rodzinę, żonę i syna. Chociaż podkreśla, że są oni dla niego sensem życia i to dla nich urabia sobie ręce po łokcie, bratając się jeszcze przy okazji z komunistami, to prawda jest taka, że nie dba o bliskich. Zdradza i poniża żonę. Uważa ją za przedstawicielkę podgatunku, która nie umie poradzić sobie z nadwagą. Nie dziękuje jej za to, co robi. Wychodzi z założenia, że ona musi prowadzić dom i wychowywać dziecko, bo jest kobietą. Jest jeszcze trochę nie do końca rozgarnięty syn, Zdeno, którym ojciec średnio się interesuje. Jedyną osobą, której obecność zauważa, jest jego kochana, Vikina - zupełne przeciwieństwo jego żony.
Ten człowiek co prawda zajmuje wysokie stanowisko w pewnej firmie, ale nie reprezentuje sobą nic. Nie potrafi się zachować odpowiednio w zależności od sytuacji, kultura jest mu całkiem obca. Nie chodzi do teatru, nie czyta książek, a jego wszechobecne „se" przyprawiało mnie o zawał. Nie wypada mi napisać co on „se" może zrobić.
Już dawno nie spotkałam takiego hipokryty. Mężczyzna uważa się za bóstwo, za którym szaleją kobiety, zachowuje się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy, a gdyby spróbował skoczyć z poziomu ego na poziom swojej inteligencji, zostałaby po nim mokra plama. Cisną mi się na usta brzydkie epitety na jego określenie, ale nie wypada mi ich przelać na papier. Powiem tylko tyle, że chętnie potraktowałabym tego buca elektrowstrząsami. Może wtedy przejrzałby na oczy. Chociaż nie wiem, czy cokolwiek by mu pomogło. To był beznadziejny przypadek i ucieszyłam się z tego, jak skończył. To nic, że na nim nie zrobiło to większego wrażenia i on wciąż uważał się za poszkodowanego, od którego niesłusznie wszyscy się odwrócili. Dostał za swoje i jestem usatysfakcjonowana.
Obawiałam się tego, że w tej książce będzie sporo polityki. W opisie książki przewija się „komunizm", więc moje obawy nie były do końca bezpodstawne. Na szczęście autor oszczędził mi czytania o założeniach partii, choć pojawiają się fragmenty mówiące o postawach członków partii. Przyznam, że to mnie przeraziło. Wiara w potęgę komunistów sprawiała, że czułam na rękach gęsią skórkę.
Uwielbiam książki, które wzbudzają we mnie emocje. Ta taka właśnie była. Niewiele brakowało, a zaczęłabym na marginesach pisać swoje nie do końca cenzuralne przemyślenia. Powstrzymałam się jednak przed tym, bo obiecałam koleżance, że pożyczę jej tę książkę. Nie wypadało, żeby czytała moje dopiski. Opowieść o rzeczywistym człowieku  daje do myślenia i pokazuje, co może stać się z człowiekiem, dla którego przestaną liczyć się jakiekolwiek wartości. Polecam ją fanom literatury słowackiej i czytelnikom lubiącym powieści, o jakich szybko się nie zapomina. Ta lektura na pewno ich nie zawiedzie.


Pavel Vilikovsky
Opowieść o rzeczywistym człowieku
Wydawnictwo Książkowe Klimaty
Wrocław 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Portalowi Sztukater
i Wydawnictwu Książkowe Klimaty.

Pavol Rankov "Matki"


Motyw macierzyństwa w literaturze pojawia się od początku jej istnienia. W swojej czytelniczej karierze spotkałam się z różnymi jego odcieniami. Jedne matki przeżywały radość z macierzyństwa, inne cierpiały, bo ich dziecko umarło albo było śmiertelnie chore. Muszę jednak przyznać, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z opisem macierzyństwa w Gułagu. Pozwólcie, że dziś się tam wybierzemy.Oskarżona o zdradę Słowaczka Zuzana w Gułagu urodziła syna Aleksieja. Utrzymanie ciąży, poród i wychowanie dziecka w takich warunkach było ekstremalnie trudne. Zuzana musiała pracować, co prawda traktowano ją nieco lepiej niż inne kobiety, ale zmagała się tak jak one z głodem, brudem i pasożytami. Po narodzinach synka nie miała zbyt dużo pokarmu, nad czym ubolewała, bo wiedziała, że chłopiec jest głodny. Na dodatek jedna ze współwięźniarek groziła chłopczykowi śmiercią. Zuzanie nie było dane zbyt długo cieszyć się macierzyństwem. Po pewnym czasie Aleksiej został jej odebrany. Niemal słyszałam podczas lektury, jak pęka jej serce. Byłam wściekła na bezduszny system i było mi bardzo żal tej kobiety. Nie wiem, czy przeżyłabym taką rozłąkę z moim synem.
Zuzana i jej odczucia stanowią centrum tej opowieści, którą poznajemy dzięki studentce Lucii, piszącej pracę na temat macierzyństwa w ekstremalnych warunkach. Młoda dziewczyna sama ma problemy z ciążą. Jest namawiana do usunięcia dziecka, bo nie godzi się jednocześnie być matką i mającą perspektywy na karierę w świecie akademickim studentką. To w oczach wielu osób niemożliwe do pogodzenia. Zuzana staje się nie tylko rozmówczynią Lucii, ale także stopniowo zaczyna przejmować rolę jej matki.
Podziwiam Zuzanę za jej siłę. Za wszelką cenę starała się ochronić swoje dziecko, jedyne, co zostało jej po ukochanym Aleksieju. Nigdy wcześniej nie czytałam tak pięknej, lecz zarazem trudnej opowieści o matczynej miłości. Wiele kobiet na miejscu Zuzany robiłoby wszystko, by pozbyć się problemu. Ona postanowiła urodzić i wychować dziecko w tych ekstremalnie trudnych warunkach. Nie raz płakałam wraz z nią nad jej losem. Żaden znany mi pisarz nie napisał w tak piękny sposób o macierzyństwie. Gdybym spotkała Rankova, ukłoniłabym się przed nim i podziękowała mu za tę historię.
Nie wiedziałam zbytnio czego się mogę spodziewać po Matkach. Nie słyszałam wcześniej o autorze, przed zamówieniem książki nie trafiłam na żadną opinię na jej temat. Teraz cieszę się z tego, bo niczego sobie nie obiecałam i jestem w pełni usatysfakcjonowana lekturą. Jest jednak jedno dość duże "ale". Nie tyczy się to autora, a raczej polskiego tłumacza. Bardzo przeszkadzały mi w trakcie czytanie fragmenty dialogów, które nie zostały przetłumaczone. Nie rozumiałam ich. Skoro pojawiły się tłumaczenia tytułów rozdziałów, to dlaczego nie pojawiły się przypisy odnoszące się do tekstu? Nie każdy biegle posługuje się językami obcymi i coś takiego wiele osób może zniechęcić do czytania. Warto o tym pomyśleć przy ewentualnych pracach nad kolejnymi wydaniami książki.
Obok Matek nie da się przejść obojętnie. Ta lektura porusza i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pokazuje jak wyglądało macierzyństwo w ekstremalnych warunkach. Jest przepiękną lekcją matczynej miłości. Myślę, że powinna ją przejść każda kobieta, która planuje mieć dzieci lub już je ma. Zuzana jest dla mnie matką idealną. Pokochałam ją z całego serca i ucieszyłam się, że pojawiła się w życiu Lucii, gdy ta stała przed trudnym wyborem. Zakończenie nie wyjaśnia, co stanie się z kobietami. Jestem jednak o nie spokojna. Mają siebie, więc nic złego stać się nie może.


Pavol Rankov
Matki
Wydawnictwo Książkowe Klimaty
Wrocław 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Portalowi Sztukater
i Wydawnictwu Książkowe Klimaty
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka