Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #602 Sebastian Fitzek "Mimika"

 

Hannah Herbst, ekspertka od analizy mimiki i policyjna konsultantka, potrafi wychwycić najmniejszy sygnał zdradzający prawdę. Gdy zmaga się z utratą pamięci, trafia na swój najstraszniejszy przypadek: kobieta przyznaje się do brutalnego zamordowania rodziny i ucieka z więzienia, a jedynym ocalałym jest jej syn Paul. Hannah ma tylko krótkie nagranie, które ma pomóc ujawnić prawdę. Odtwarzając je, odkrywa coś niewyobrażalnego - morderczynią na filmie jest… ona sama…
Potraficie odczytywać ludzką mimikę? Ja tak, idzie mi to całkiem nieźle. Zgadzam się z powiedzeniem, że oczy są zwierciadłem duszy, bo patrząc w nie, potrafię zorientować się, czy dana osoba jest ze mną szczera. Nad słowami możemy panować, ale ciało bardzo często nas zdradza. Twarz wiele mówi, gdy nasze słowa nie zgadzają się z naszymi przekonaniami czy czynami. Wiele osób o tym zapomina. 

Specjalistką od analizy mimiki jest Hannah Herbst, bohaterka tej powieści. Kobieta właśnie straciła kilka bliskich osób, jedynym ocalałym z masakry jest jej syn. Hannah w wyniku pewnych wydarzeń nie pamięta tego, co stało się w ten koszmarny wieczór w jej domu. Na domiar złego okazuje się, że została porwana i może stracić życie. Czy faktycznie dokonała masakry, ale o tym nie pamięta?

Byłam napalona jak dzik na szyszki na motyw związany z czytaniem mimiki. To bardzo ciekawe zagadnienie, lubię czytać o drobnych gestach, które mogą zdradzić człowieka. Poza tym pojawiają się tutaj dość nietypowe fobie, o których wcześniej nie czytałam. Mam jednak wrażenie, że ta warstwa psychologiczna została potraktowana w książce powierzchownie. Nie mogę odmówić "Mimice" tego, że sporo się w niej dzieje, ale nie sądzę, że ta historia pozostanie ze mną na dłużej. Na plus na pewno zaliczam postać Hannah. Zachowywała się czasem bardzo nieracjonalnie, ale intrygowały mnie jej nietypowe przypadłości, dzięki nim właściwie ją zapamiętam.

Trafnie obstawiłam, kto stoi za masakrą. I chociaż autor stara się zmylić tropy, jeśli wiecie, gdzie patrzeć, domyślicie się tożsamości czarnego charakteru. Motyw mnie zaskoczył i za zakończenie autorowi należą się ode mnie wyrazy uznania, ale poza tym wątek był dla mnie przewidywalny. Nie kupuję kompletnie motywu Rybaka. Chociaż nie, może inaczej, on miał potencjał, ale to, jak został przedstawiony, sprawiło, że w sumie nie zrobił na mnie wrażenia, a powinien, biorąc pod uwagę to, jakie dylematy moralne się wokół niego kręcą.

Za dużo było tu dla mnie przypadków, które prowadziły z punktu A do punktu B. Zabrakło mi głębi psychologicznej, jeśli chodzi o porywacza Hannah czy o wspomnianego już Rybaka. Lubię autora, ale to niestety jest w moim odczuciu jego najsłabsza książka. Gdyby nie to, że słuchałam audiobooka, nie wiem, czy bym ją dokończyła, bo w pewnym momencie fabuła nieco siada. A szkoda, bo potencjał był spory.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka