"Jedna z najpoczytniejszych na świecie autorek kryminałów i tym razem pisze o zbrodniach, tyle że prawdziwych. Pasjonująco opowiada o przełomowych sprawach z historii kryminalistyki i wprowadza nas w jej arkana. Przytaczając przykłady ze śledztw, prowadzonych zarówno kilkaset lat temu, jak i współcześnie, opisuje odkrycia związane ze zbieraniem odcisków palców, badaniami toksykologicznymi, analizami ułożenia ciała ofiary czy nowoczesnymi testami DNA i pokazuje, jak omawiane metody przyczyniły się do schwytania przestępców. W książce pojawia się również wątek polski – McDermid przypomina postać Edwarda Piotrowskiego, którego badania nad rozbryzgującą się krwią wniosły ogromny wkład w rozwój kryminalistyki. Obowiązkowa lektura dla miłośników kryminałów".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli"
"W roku 1971, nieopodal Brwinowa, w Pruszkowie na świat przychodzą kolejne w rodzinie Winnych bliźniaczki, córki Basi – Julia i Urszula. Nasze młode bohaterki dorastają z Jeremim, chłopcem, który przyszedł na świat tego samego dnia, co bliźniaczki, a którego skomplikowane losy już na zawsze wpiszą się w historię rodziny Winnych. Szczególnie mocna przyjaźń wiąże go z Julią. Nadchodzą czasy ciekawe, ale i trudne dla tysięcy polskich rodzin, w tym także dla Winnych – budzą się dążenia niepodległościowe, na które odpowiedzią są represje władz skierowane przeciw opozycji. Razem z Winnymi przeżyjemy wprowadzenie stanu wojennego, pierwsze wolne wybory. W tle – skoro życie Winnych toczy się w Pruszkowie – obserwujemy narodziny mafii, z którą już zawsze miasto to będzie się kojarzyć".
Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli"
"1 września 1939 roku. Mania i Ania Winne, pierwsze w rodzinie z podwarszawskiego Brwinowa bliźniaczki, są już dorosłe. Mania rodzi kolejne bliźniaczki - Kasię i Basię. Podczas II wojny światowej rodzina Winnych doświadcza tego, co tysiące polskich rodzin. Niektórzy Winni walczą na europejskich frontach, inni zmagają się z okupacyjną codziennością: terrorem, głodem i groźbą wywózki do obozów koncentracyjnych. Mimo wojennej zawieruchy, życie płynie dalej: Winni kochają, nienawidzą, rodzą się im kolejne dzieci. Nadchodzi koniec II wojny światowej. Upragniona wolność niewiele ma jednak wspólnego z tym, o czym marzyli przez lata nazistowskiego terroru. Inwigilacja i represje ze strony komunistycznych rządów to chleb powszedni powojennych lat. Jak Winni poradzą sobie w nowej rzeczywistości?".
Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #161 Marc Elsberg "Blackout"
Nic nie wskazywało na to, by tego dnia miało dojść do tragedii. Jest zima. W całej Europie następuje przerwa w dostawie prądu – pełne zaciemnienie. Ludzie muszą zmagać się z brakiem podstawowych środków do życia: wody, jedzenia i ogrzewania. Wystarczy kilka dni, by zapanował chaos na niespotykaną skalę. Dlaczego nagle zabrakło prądu?
Samantha Shannon "Zakon Mimów"
Niektóre rewolucje zmieniają świat w ciągu jednego dnia. Inne trwają dziesiątki, setki lat, albo i dłużej, jeszcze inne nigdy nie dochodzą do skutku. Moja rewolta zaczęła się w jednej chwili od wyboru. Od zakwitnięcia kwiatu w ukrytym mieście na granicy światów.
Potrzeba czasu, aby się przekonać, jaki będzie jej finał.
Witajcie ponownie w Sajonie.
Paige Mahoney wraz z garstką ocalałych udało się uciec z piekła. Opuściła brutalną kolonię karną Szeol I. Jak się okazało, nie był to jednak koniec jej problemów. Wręcz przeciwnie, one dopiero się zaczęły. Staje się bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Paige zdaje sobie sprawę z tego, że musi wrócić do Siedmiu Pieczęci, bo tylko dzięki Jaxowi będzie mogła przeżyć. Chce jednak opowiedzieć prawdę o Reifatach i Emmitach. Czy ktokolwiek jej uwierzy? Czy uda jej się uniknąć schwytania?
Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół"
Lily nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Wychowywał ją ojciec, który nie do końca sprawdzał się w swojej roli. Trzymał córkę twardą ręką i karał ją za co tylko mógł. Jej matka nie żyje. Lily dziesięć lat temu przez przypadek postrzeliła mamę. Nie potrafi uporać się z poczuciem winy. Postanawia uciec z domu wraz ze swoją opiekunką, czarnoskórą Rosaleen, jedynym człowiekiem, któremu może ufać w swoim domu. Trafia do Tiburon, gdzie poznaje trzy niezwykłe czarnoskóre kobiety, które prowadzą pasiekę Czarnej Madonny. Jak spotkanie z nimi wpłynie na Lily? Czy w tym miejscu dowie się czegoś o zmarłej mamie?
Nina Majewska-Brown "Zwyczajny dzień"
Zwyczajny dzień to kontynuacja Wakacji, także jeśli nie czytaliście poprzedniej książki, nadróbcie zaległości, bo inaczej pogubicie się w tym, co się dzieje. Nina nadal przeżywa śmierć męża i syna, ale wie, że musi wziąć się w garść. Ma córkę, a niebawem na świat przyjdzie kolejne dziecko. Jak kobiecie uda się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Czy będzie w stanie stawić czoła przeciwnościom losu?
Jean Sasson "Łzy księżniczki"
Byłam w liceum, gdy przeczytałam pierwszą książkę o księżniczce Sułtanie. Pożyczyła mi ją koleżanka. Połknęłam ją w ciągu jednego dnia. Byłam zachwycona tym, że jest w Arabii Saudyjskiej kobieta, która ma odwagę domagać się swoich praw i nie boi się mówić otwarcie o tym, co dzieje się w ich państwie.
Gregory Samak "Księga życia"
Życie przemija zbyt szybko, by można było wybrać drogę, stronę, w którą kierujemy nasze kroki. Kierunek narzuca się sam.
Elias Ein jest samotnym emerytem, który po śmierci żony postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka w Austrii. W swoim nowym domu odkrywa schody prowadzące do dużej biblioteki. Tam jego uwagę przykuwa jedna z książek. Nie jest to zwykła książka, lecz Wielka Księga Życia, święte dzieło, w którym sam Bóg zapisuje przeznaczenie każdej istoty ludzkiej... Jak się później okazuje, na kartach księgi pojawiają się życiorysy osób bliskich Eliasowi oraz postaci historycznych. Mężczyzna jest zafascynowany tym, co odkrył i orientuje się, że może zmieniać bieg historii.
Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #92 Harlan Coben "W głębi lasu"
Dwadzieścia lat temu czworo nastolatków, w tym siostra prokuratora Paula Copelanda, weszło do lasu. Doszło do tragedii. Dwoje z nich zostało zamordowanych, ktoś podciął im gardła, pozostała dwójka przepadła bez śladu. Uznano ich za martwych. Morderca mógł przecież zakopać ich ciała tak, by nikt ich nie znalazł. Paul Copeland pogodził się z tym, że już nigdy nie zobaczy Camille. Jednak gdy w zastrzelonym mężczyźnie rozpoznaje drugą z zaginionych ofiar, zaczyna żyć nadzieją, że jego siostra uciekła z lasów i udało jej się przeżyć. Czy mężczyźnie uda się w końcu dowiedzieć, co stało się przed laty w lasach?
Karolina Sowińska "Nic straconego"
Co tak naprawdę liczy się w życiu? Który z dostępnych nam czynników motywuje do działania i sprawia, że czujemy się szczęśliwi? Odpowiedzi na te pytania poszukuje Rose – względnie szczęśliwa, ustawiona dzięki rodzinie osiemnastolatka. Wrodzony upór i brak pokory sprawiają, że szybko popada w kłopoty, a jeszcze szybciej podjęte decyzje niosą za sobą przykre dla dziewczyny konsekwencje. Ucieczka ze szkoły, zaplanowane małżeństwo, rozwód... i kariera. Zakochała się w teatrze i postanowiła, że zostanie uwielbianą przez tłumy aktorką. Robi wszystko, by dojść do celu. Chce jak najszybciej usłyszeć owacje publiczności. Myśl o tym i wytrwałe dążenie do celu zapewniają Rose poczucie spełnienia. Jednak nic nie trwa wiecznie, a życie potrafi nie tylko zaskakiwać, ale bywa również okrutne.
Nic straconego to literacki debiut młodziutkiej Karoliny Sowińskiej. Muszę przyznać, że całkiem niezły. Książkę czytało się szybko, choć liczy sobie wiele stron.
Rose jest zakochaną w sobie nastolatką. Strasznie mnie irytowała, nie potrafiłam jej polubić. Uważała, że wszystko jej się należy, bo chce być aktorką, którą wielbią tłumy. Jedno jednak muszę jej przyznać, dziewczyna potrafiła walczyć o siebie i za nic miała to, co myślą o niej inni. Chciała spełnić swoje marzenie.
Jedyne, co nieco mi przeszkadzało, to fakt, że autorka nieco za bardzo skupiła się na bohaterach, zapominając o tle powieści. Było w nim wiele luk i czegoś w nim brakowało. To jednak literacki debiut Karoliny Sowińskiej, więc myślę, że popracuje ona nad swoim stylem. Ma lekkie pióro, także nie powinna mieć większego problemu ze szlifowaniem warsztatu.
Powieść ma swój klimat, przenosi do innego świata, pozwala się na chwilę oderwać od rzeczywistości. To dobra propozycja na jesienne wieczory. Raczej dla pań, nie wiem, czy panowie znajdą tu coś dla siebie.
Karolina Sowińska
Nic straconego
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2015
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Wydawnictwu Novae Res.
Heather Gudenkauf "Jeden krok"
Broken Branch - niewielka, spokojna miejscowość. Jeden dzień burzy jej spokój. Uzbrojony mężczyzna wpada do szkoły, gdzie przetrzymuje przerażonych uczniów. Nauczycielka, Evelyn Oliver postanawia zrobić wszystko, by uwolnić swoich podopiecznych. Wśród zakładników znajduje się Augie Baker, która za wszelką cenę chce obronić swojego młodszego brata. Kim jest mężczyzna z bronią? Dlaczego pojawił się w szkole i przetrzymuje uczniów?
Fabuła powieści może i nie jest oryginalna, ale nie mogłam odłożyć jej na bok. Musiałam dowiedzieć się, jak potoczą się losy uczniów i jakie tajemnice kryje w sobie to niewielkie miasteczko.
Moje serce podbiła trzynastoletnia Augie. Fakt, była zbuntowana i opiekowanie się nią mogło przysparzać nieco problemów, ale to, z jakim zawzięciem walczyła o brata, urzekło mnie. Nie chciała pozwolić, by cokolwiek mu się stało. Jej zachowanie zmieniło się od czasu wypadku, któremu uległa matka dziewczynki, Holly. Augie obwinia się o to, co się stało i czuje się odpowiedzialna za braciszka. Nie ma pojęcia, co stanie się, gdy stanie oko w oko z uzbrojonym mężczyzną, ale chce się z nim zmierzyć. Podziwiałam również odwagę i opanowanie Evelyn Oliver, nauczycielki, która robiła wszystko, by jej uczniom nie stała się krzywda. Była w stanie oddać nawet własne życie. Było mi żal Willa, dziadka Augie, który bezradnie musiał przyglądać się całej sytuacji. Nie mógł zrobić nic, by ocalić swoje wnuki.
Heather Gudenkauf stopniowo buduje napięcie w swojej powieści. Nie odkrywa wszystkich kart od razu i powoli przybliża czytelników do rozwikłania tajemnic skrywanych przez bohaterów. To bardzo dobra powieść psychologiczna. Autorka pozwala czytelnikom zagłębić się w psychikę powołanych do życia postaci i dokładnie je poznać. Jeden krok uświadamia nam, że wszystko, co robimy, wpływa na relacje z innymi ludźmi. Ich naprawienie jest czasem bardzo trudne, lecz nic nie jest niemożliwe, gdy naprawdę się kogoś kocha. Miłość w tej powieści ma różne oblicza, ale jest prawdziwa. Dzięki tej powieści poznajemy jej siłę.
W Jednym kroku sporo się dzieje. Nie sposób nudzić się w trakcie lektury. Miałam problem ze zidentyfikowaniem napastnika z bronią. Miałam kilka typów, lecz żaden z nich się nie sprawdził. W napięciu czekałam na zdemaskowanie go. Zastanawiałam się też, co zmusiło go do wtargnięcia z broną w ręku do szkoły, miejsca, w którym znajdowały się bezbronne dzieci.
To wielowątkowa powieść, która wciąga czytelnika od początku. Zakończenie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się czegoś takiego. Jestem oczarowana Jednym krokiem i bardzo chętnie sięgnę po kolejną książkę tej autorki. Jeśli jeszcze jej nie znacie - polecam Wam tę lekturę. Skłania do przemyśleń i na pewno na długo pozostanie w Waszej pamięci.
Heather Gudenkauf
Jeden krok
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka "Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość"
28 marca 2016 roku zmarł niezwykły człowiek, ksiądz Jan Kaczkowski. Był, jak to sam siebie określał, onkocelebrytą, ale też bardzo uczynnym człowiekiem. Chociaż chorował na raka, nie załamywał się chorobą i starał się jak najlepiej wykorzystać czas, który mu pozostał. O czym jest ta książka?
Ksiądz Kaczkowski opowiada o swojej rodzinie. Jego bliscy nie byli szczególnie religijni, nie chodzili do kościoła. Jak więc doszło do tego, że młody Janek trafił do seminarium? Ja Wam tego nie powiem, musicie dowiedzieć się tego sami.
Ta publikacja jest niezwykła. Wywołuje na twarzy uśmiech, ale także wprowadza w stan zadumy, czasem nawet doprowadza czytelnika do łez. Na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci.
Nie ze wszystkimi postulatami księdza Kaczkowskiego jestem w stanie się zgodzić, ale spodobało mi się to, co napisał o małżeństwie. Niedawno wyszłam za mąż. Jestem nieustannie bombardowana pytaniami o dziecko. W końcu po ślubie od razu powinnam zabrać się do roboty. Ksiądz Kaczkowski powiedział, że to wcale nie jest tak, że w każdym małżeństwie muszą pojawić się dzieci. Nie wszyscy ludzie są stworzeni do bycia rodzicami. Małżeństwo to przede wszystkim jedność męża i żony i dopóki będą oni w niej trwać, ich związek ma rację bytu. W końcu ślub bierze się przede wszystkim po to, by być ze sobą na dobre i na złe, wspierać się i dopełniać. Ksiądz Kaczkowski podkreślił, że seks w życiu małżonków jest niezwykle ważny, bo dzięki niemu między mężem a żoną buduje się niezwykła więź.
Główny bohater tej opowieści był niezwykle inteligentnym człowiekiem. Był wobec swoich wiernych wymagający, spowiedzi u niego trwały dość długo, ale on sam dawał z siebie wielu. Na pewno był kimś, z kogo warto brać przykład. Był charyzmatyczny, otwarty i nie bał wyrażać się swojej opinii. Poruszał tematy, o których przedstawiciele Kościoła raczej milczą. Pedofilia, gwałty - to są tematy tabu. Nie mówi się także głośno o powołaniach.
Podziwiam podejście księdza Kaczkowskiego do choroby. Mówił, że nie ma szału, ale jest rak. Nie siedział ze spuszczoną głową, nie załamywał rąk. Działał. Niestety, nowotwór w końcu go pokonał. Szkoda, że tak niezwykły człowiek odszedł tak młodo.
Jeżeli szukacie dobrej lektury, przy której będziecie nie tylko się śmiać, ale również zastanowić się nad pewnymi sprawami, mogę Wam z czystym sercem polecić tę publikację.
Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka
Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość
Wydawnictwo WAM
Kraków 2015
Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #68 Harlan Coben "Jedyna szansa"
Pora, by Poniedziałki ze zbrodnią w tle powróciły do korzeni. Czas wrócić do mistrza Cobena. O czym chcę opowiedzieć Wam dzisiaj?
Jeszcze dwa tygodnie temu Marc Seidman był wziętym chirurgiem plastycznym. Miał żonę i dziecko. Dziś nie ma już prawie nic. Budzi się ze śpiączki. Jego żona nie żyje, sześciomiesięczna córeczka została porwana, a on sam został postrzelony. To jednak nie koniec jego zmartwień. Okazuje się bowiem, że jest jedynym podejrzanym w sprawie. Pojawia się żądanie okupu. Marc jest w stanie zrobić wszystko, by odzyskać ukochaną córeczkę. Czy uda mu się to zrobić?
Harlan Coben jak zwykle pokazał klasę. Intryga, którą uknuł, była perfekcyjna pod każdym względem. Akcja powieści gnała jak szalona i nie zwolniła ani na moment. Jedyna szansa to niemal gotowy scenariusz dla filmu sensacyjnego. Trzyma w napięciu do samego końca. Gdy już myślałam, że znam rozwiązanie zagadki, autor dawał mi prztyczka w nos. Nie spodziewałam się takiego zakończenia tej historii.
Było mi żal Marca. Z zapartym tchem śledziłam jego starania, by odzyskać córeczkę. Nie byłam pewna, czy uda mu się odzyskać dziecko. Parę razy na mojej twarzy pojawiły się łzy. Bardzo przeżywałam to, co się działo.
Czytając tę powieść, zastanawiałam się, jak jeden człowiek może zrobić drugiemu coś takiego. Nie byłam w stanie wyjść z szoku, gdy poznałam rozwiązanie tajemnicy. Jeżeli lubicie książki trzymające w napięciu i działające na emocje czytelnika - możecie śmiało sięgnąć po Jedyną szansę. Jestem ciekawa, czy przypadnie Wam do gustu. Zbliżają się długie wieczory, więc warto rozejrzeć się za tą pozycją. Czyta się ją błyskawicznie. Nie ma mowy o nudzie. Polecam.
Harlan Coben
Jedyna szansa
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2015
Kass Morgan "Misja 100"
Witajcie w piekle. Ziemia 300 lat temu została spustoszona przez kataklizm i nie nadaje się do życia. Ludzie osiedlili się w oddalonej od naszej planety stacji kosmicznej. Musieli przystosować się do specyficznych warunków życia. Jak pewnie się domyślacie, przestrzeń w tym miejscu jest ograniczona, więc zastosowano ściśle przestrzeganą kontrolę urodzeń. Mało tego, skazańcy nie mają prawa bytu i po usłyszeniu wyroku są straceni. Kanclerz postanawia wysłać setkę młodocianych przestępców na Ziemię, by przekonać się, czy można się już na niej osiedlić. Czy uda im się tam przeżyć? Co zastaną po przybyciu na opustoszałą planetę?
Kiedy przeczytałam na okładce o kontroli urodzeń, od razu z tyłu głowy zaświtała mi myśl, że taki sam motyw był w serialu Terra Nova. Wtedy w mojej głowie zapaliła się ostrzegawcza lampka. Obawiałam się, że będę się nudzić w trakcie lektury i wyczekująco sprawdzać, ile jeszcze stron pozostało mi do końca. Czy tak było? Na szczęście nie. Dałam się wciągnąć akcji. Pochłonęłam książkę w ciągu kilku godzin, nie potrafiłam odłożyć jej na półkę, musiałam dowiedzieć się, jak będą wyglądały losy bohaterów.
Zesłańcy nie mają pojęcia, co czeka ich po wylądowaniu na Ziemi. Jest to dla nich jednak możliwość, by zaznać wolności, którą im odebrano. Dobrze wiedzą, że w kolonii czeka ich tylko śmierć. Od dawna bowiem nie ułaskawiono nikogo. Nie wszyscy bohaterowie polecieli tam z przymusu. Na przykład Bellamy. On znalazł się na lądowniku, by nie opuścić młodszej siostry. Miałam wobec niego mieszane uczucia. Intrygował mnie, ale z drugiej strony jego zachowanie czasem mnie irytowało. Nie zawsze popierałam jego zachowanie. Miałam ochotę porządnie nim potrząsnąć i powiedzieć mu, żeby pozwolił siostrze żyć własnym życiem, bo z niańczenia jej nie wyniknie nic dobrego.
W miarę biegu akcji odkrywamy przeszłość bohaterów, o których na początku wiemy niewiele. Historię poznajemy z perspektywy czworga bohaterów: Clarke, Glass, Bellamy'ego i Wellsa. Tajemnice niektórych z nich były bardzo mroczne i bolesne. Kiedy przeczytałam o tym, co spotkało Glass, nie mogłam powstrzymać łez. Trudno było mi czytać jej wspomnienia. Wiele mnie to kosztowało.
Misję 100 połyka się niemal jednym tchem. Jest niewielka pod względem objętości, liczy sobie zaledwie 264 stron. Autorka ma lekkie pióro i nie odkrywa przed czytelnikami wszystkich kart od razu. Stopniowo odkrywamy kolejne tajemnice bohaterów i samej Ziemi. Nie brakuje tu konfliktów i rozdrapanych ran z przeszłości. Może historia nie jest specjalnie oryginalna, o czym już wspomniałam, ale wciąga. Z chęcią sięgnę po kontynuację, choć przyznam, że bałam się, że będę za stara na lekturę. Bohaterowie są w końcu młodsi ode mnie, a ja powoli przestaję nadążać za dzisiejszymi nastolatkami. Na szczęście z tymi, którzy pojawili się w książce, udało mi się nawiązać porozumienie. Chętnie poznam ich dalsze losy.
Z tego, co wiem, na podstawie książki powstał serial. Nie oglądałam go, więc nie mam pojęcia, jak ma się on do pierwowzoru. Znacie go może? Warto zabierać się za oglądanie?
Kass Morgan
Misja 100
Wydawnictwo Bukowy Las
Wrocław 2015
Rosy Edwards "Wyznania randkowiczki"
Sama siebie nie poznaję, ale na moim blogu zaczyna pojawiać się sporo lekkiej, babskiej literatury. To pewnie jest spowodowane ślubnymi przygotowaniami. Zdecydowanie lepiej "wchodzą mi" teraz tego typu książki. Nie mam głowy do kryminałów.
Rosy Edwards jest typową dwudziestokilkulatką. Pracuje dużo, zarabia znacznie mniej, niż by chciała. Oszczędza na jedzeniu, ale wydaje fortunę na kosmetyki. Jest nastawiona na karierę, jedynie nie wie w jakiej branży mogłaby ją zrobić. Uwielbia swoje życie w pojedynkę, ale część jej marzy o wielkiej miłości. Po kilku nieudanych randkach ze znajomymi znajomych (czytaj: byciu zmuszonym do umówienia się z najniższym/najgłupszym/najdziwniejszym znajomym), decyduje się założyć konto na Tinderze, aplikacji która zrewolucjonizowała świat wirtualnych randek. Nauczyło ją to kilku niepisanych zasad: zawsze odrzucaj faceta z czarno-białym zdjęciem profilowym (rudy lub brzydki); noszącego kapelusz (łysy); nie stojącego obok czegoś skalowalnego (170 cm i niżej). Wyznania randkowiczki to szczery i dowcipny głos pokolenia dzisiejszych dwudziestokilkulatków - taki opis czytamy na okładce. Jakie są moje wrażenia po lekturze?
Na pewno nie zgodzę się z tym, że ta książka to głos pokolenia dzisiejszych dwudziestokilkulatków. Tak się składa, że jeszcze łapię się do tej grupy wiekowej, nie czuję się tak, jakby to była historia o mnie. Niespecjalnie polubiłam tytułową randkowiczkę. Jej zachowanie działało mi na nerwy.
Książkę czyta się szybko, to fakt, ale czy wciąga? Nie powiedziałabym. Nie byłam zbyt specjalnie zainteresowana tym, co będzie działo się dalej. Rozważania Rosy na temat oczekiwania na wymarzonego księcia mnie nużyły. Bohaterka była porównywana do Bridget Jones. Nie zgodzę się z tym. Wiele jej do niej brakuje.
Jeśli szukacie powieści, przy której się odprężycie, myślę, że możecie zaryzykować i przeczytać Wyznania randkowiczki. Mnie nie porwały, ale może Wam się spodobają.
Na pewno nie zgodzę się z tym, że ta książka to głos pokolenia dzisiejszych dwudziestokilkulatków. Tak się składa, że jeszcze łapię się do tej grupy wiekowej, nie czuję się tak, jakby to była historia o mnie. Niespecjalnie polubiłam tytułową randkowiczkę. Jej zachowanie działało mi na nerwy.
Książkę czyta się szybko, to fakt, ale czy wciąga? Nie powiedziałabym. Nie byłam zbyt specjalnie zainteresowana tym, co będzie działo się dalej. Rozważania Rosy na temat oczekiwania na wymarzonego księcia mnie nużyły. Bohaterka była porównywana do Bridget Jones. Nie zgodzę się z tym. Wiele jej do niej brakuje.
Jeśli szukacie powieści, przy której się odprężycie, myślę, że możecie zaryzykować i przeczytać Wyznania randkowiczki. Mnie nie porwały, ale może Wam się spodobają.
Rosy Edwards
Wyznania randkowiczki
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Warszawa 2015
Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #66 Dick Lehr, Gerard O' Neil "Pakt z diabłem"

W zeszłym roku wszedł do kin film Pakt z diabłem. Mękoliłam Panu Mężowi, żeby mnie na niego zabrał, ale nie było zmiłuj, nie zgodził się. W sumie do tej pory nie widzieliśmy tego filmu. Nie wiem, czy mamy żałować, czy nie. Przeczytałam za to książkę. Jakie są moje wrażenia?
Pakt z diabłem to historia o największym skandalu w historii FBI. John Connolly i James Whitey „Siwy” Bulger dorastali razem na brutalnych ulicach Bostonu Południowego. Kilkadziesiąt lat później, w połowie lat siedemdziesiątych, spotkali się ponownie. Connolly był już ważną postacią w bostońskim oddziale Federalnego Biura Śledczego, Bulger został ojcem chrzestnym lokalnej irlandzko-amerykańskiej mafii. Kierował się zasadą „Jeśli nikt nie widział, nic się nie wydarzyło”. Brudny układ mający na celu doprowadzenie do ruiny włosko-amerykańskiej mafii w zamian za ochronę, której udzielano Bulgerowi – wymknął się spod kontroli i sprowokował serię zabójstw, przejęcia przez Bulgera kontroli nad handlem narkotykami w dzielnicy, zarzutów o wymuszenia haraczy, a ostatecznie do największego skandalu wywiadowczego w historii FBI.
Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Fakt, to kawał dobrej, dziennikarskiej roboty, autorzy napracowali się, zbierając materiały, ale jak dla mnie cała ta opowieść była nieco nudna i przegadana. Liczyłam na akcję i jestem rozczarowana.
Bohaterowie historii żyją obok siebie. Nie widzimy tego, jakie łączyły ich relacje. To mi przeszkadzało, brakowało emocji. Nie ma tu praktycznie żadnych dialogów. Ich szczątkowe ilości pojawiają się pod koniec książki. Czułam się przytłoczona datami i suchymi faktami. Męczyłam tę publikacje dobre 2 tygodnie. Miałam problemy z dotarciem do końca. Jeżeli jesteście nastawieni na mocne wrażenia, lepiej darujcie sobie Pakt z diabłem autorstwa Lehra i O'Neila. Będziecie rozczarowani. Jeśli jednak nie macie nic przeciwko dobremu reportażowi i daty Wam niestraszne, możecie przeczytać tę książkę.
Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Fakt, to kawał dobrej, dziennikarskiej roboty, autorzy napracowali się, zbierając materiały, ale jak dla mnie cała ta opowieść była nieco nudna i przegadana. Liczyłam na akcję i jestem rozczarowana.
Bohaterowie historii żyją obok siebie. Nie widzimy tego, jakie łączyły ich relacje. To mi przeszkadzało, brakowało emocji. Nie ma tu praktycznie żadnych dialogów. Ich szczątkowe ilości pojawiają się pod koniec książki. Czułam się przytłoczona datami i suchymi faktami. Męczyłam tę publikacje dobre 2 tygodnie. Miałam problemy z dotarciem do końca. Jeżeli jesteście nastawieni na mocne wrażenia, lepiej darujcie sobie Pakt z diabłem autorstwa Lehra i O'Neila. Będziecie rozczarowani. Jeśli jednak nie macie nic przeciwko dobremu reportażowi i daty Wam niestraszne, możecie przeczytać tę książkę.
Dick Lehr, Gerard O' Neil
Pakt z diabłem
Wydawnictwo Marginesy
Warszawa 2015
Małgorzata Hayles "Sekretne życie Roberty"
Poznajcie Robertę. To nie jest piękna, długowłosa blondynka. Kobieta ma nadwagę, jest duża. Od małego wypiera się swojej kobiecości. Pracuje w zakładzie pogrzebowym, opiekuje się matką i wiedzie dość nudne życie. Nikomu nie zwierza się z tego, co czuje. Pewnego dnia sprowadza do domu starą kanapę w kwiatki, którą ktoś postanowił wyrzucić. Znajduje w niej pocztówkę wysłaną przed laty z Francji do mężczyzny mieszkającego w sąsiedztwie. Roberta zauważa, że kartka jest podpisana jej imieniem. Postanawia rozwiązać zagadkę tajemniczej pocztówki i dowiedzieć się, co stało się w Paryżu 20 lat temu.
Do sięgnięcia po tę książkę zachęciła mnie okładka. Potrzebowałam czegoś lekkiego do czytania. Nie spodziewałam się po Sekretnym życiu Roberty zbyt wiele. Podejrzewałam, że będzie to książka, którą przeczytam i może zapamiętam na jakiś czas. Przyznam szczerze, że nieco się nad nią męczyłam. Miałam wrażenie, że fabułą jest momentami przegadana.
Roberta to kupka chodzącego nieszczęścia. Ja nie mówię, że każda główna bohaterka ma być piękna, młoda i popularna. Szare myszki są w porządku, ale czytanie o cudzych niepowodzeniach przez cały czas jest nużące. Nie polubiłam Roberty. Jej postawa przyprawiała mnie o stany depresyjne. Nie dogadałybyśmy się. Swoje pięć groszy dorzucała jeszcze matka kobiety. W sumie nie wiem, która z nich była większą marudą. Nie przypadły mi również do gustu starsze siostry Roberty. Zadufane w sobie despotki. Miałam ochotę jednej i drugiej nakopać do pośladków. Jedynie karmiący gołębie Wojtek wzbudził moją sympatię.
Ta książka nie pozostanie na długo w mojej pamięci. Nie sięgnę po nią raczej drugi raz. Jedno spotkanie z Robertą zdecydowanie mi wystarczy. Trochę za dużo było tu filozofowania. Jeśli lubicie powieści, w których akcja rozwija się powoli i nie odstraszają Was ciągnące się opisy przemyśleń bohaterów, możecie spróbować zmierzyć się z Sekretnym życiem Roberty, może spodoba się Wam bardziej niż mnie.
Małgorzata Hayles
Sekretne życie Roberty
Wydawnictwo Black Publishing
Warszawa 2015
Królewskie Piątki: #10 Stephen King "Bazar złych snów"
Za lekturę tej książki zabierałam się ładnych parę miesięcy. Widziałam co prawda, że ma dość dobre opinie, ale nie umiałam się zmotywować do lektury. W końcu mi się udało.
Opowiadania w wykonaniu Kinga jakoś niespecjalnie do mnie przemawiały. Na Bazar złych snów napaliłam się jak dzik na szyszki. Skoro tyle osób go polecało, coś musiało w nim być. Czy na pewno? Moim zdaniem nie do końca. To zbiór 21 opowiadań, poruszających przeróżne tematyki. Są opowiadania obyczajowe oraz takie z nutką horroru w tle. Pozwólcie, że nie będę ich streszczać, bo mogłabym nie skończyć do jutra.
Muszę przyznać, że męczyłam się nad tą książką. W sumie nie wiem, co mam o niej myśleć. To taki zlepek wszystkiego i niczego. Żadne opowiadanie nie zdobyło mojej szczególnej sympatii. Chociaż może Nekrologi coś tam we mnie poruszyły, bo je moim zdaniem czytało się najlepiej i nie mam co do tej historii większych zastrzeżeń.
Chociaż okładka może budzić przerażenie, opowiadania nie są straszne. W wielu wiało nudą. Miałam wrażenie, że teksty są niedopracowane, napisane dla samej idei pisania. Początki historii były całkiem niezłe, zakończenia już niekoniecznie. Jakby King nie miał pomysłu, w którą stronę pociągnąć fabułę. I nie wymyślił raczej nic nowego, tylko odgrzewał stare kotlety.
Miałam wobec tej książki ogromne wymagania i czuję się rozczarowana. Nawet nie wiecie, jak bardzo. Byłam głodna wrażeń, liczyłam na Kinga z najwyższej półki i dostałam bardzo przeciętny zbiór z opowiadaniami, który męczyłam przez jakiś czas. Przed każdym opowiadaniem autor stara się wyjaśnić, co skłoniło go do napisania owej historii. Czy było to konieczne? Jak dla mnie nie. Te wyjaśnienia niewiele wnosiły. Można było spokojnie je pominąć. Przyznam bez bicia, że po pewnym czasie przestałam je czytać.
Nie umiem polecić Wam tej książki, choć sięgając po nią, myślałam, że tak będzie. W końcu Bazar złych snów, jeśli się nie mylę, zgarnął nagrodę portalu Lubimy Czytać za najlepszy horror w 2015 roku. Panie King, chyba się pogniewamy. Nie wiem, jak Wy, ale ja myślę, że czas powrócić do książek mistrza z początków jego twórczości, a nowości zostawić na bliżej nieokreślone później.
Stephen King
Bazar złych snów
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2015
Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #63 Sandra Brown "Deadline"
Do przeczytania tej książki zachęciły mnie jej bardzo dobre oceny na portalu lubimyczytac.pl. Postanowiłam na własnej skórze przekonać się, co ma mi do zaoferowania autorka. I co z tego wyszło?
Dawson Scott jest uznanym dziennikarzem. Powrócił właśnie z Afganistanu. Udało mu się ujść z życiem, ale przywiózł ze sobą wspomnienia, które nie dają mu w nocy spać. Ze źródła w FBI dowiaduje się, że na jaw wyszły fakty dotyczące nierozwiązanej sprawy sprzed 40 lat. To może być jego przepustka do kariery. Dawson wyjeżdża do Savannah, gdzie toczy się proces o domniemane morderstwo Jerremy'ego Wessona. Na miejscu poznaje wdowę po nim, Amelię. Wbrew sobie Dawson zaczyna przywiązywać się do niej i jej dzieci coraz bardziej. Sprawy komplikują się, gdy opiekunka chłopców zostaje znaleziona martwa. Niespodziewanie cień podejrzenia pada na Dawsona. Czy uda mu się wymknąć z opresji?
Z tą autorką zetknęłam się po raz pierwszy i muszę przyznać, że raczej ostatni. Nie nazwałabym tej książki thrillerem, choć pod taki gatunek podobno podlega. Mam wrażenie, że wątek miłosny zdominował powieść i wszystko kręci się wokół niego. Jak dla mnie to autorka mogła sobie darować. To był moim zdaniem gwóźdź do trumny tej historii.
Nie czułam napięcia, które powinno mi towarzyszyć, co niezmiernie mnie drażniło. Wszystko wydawało mi się przewidywalne. Liczyłam do końca na to, że autorce uda się czymkolwiek mnie zaskoczyć. Nic z tego. Zakończenie było przekombinowane. W sumie nawet nie wiem, czy dało się jakkolwiek je uratować.
Jestem rozczarowana. Nastawiłam się na opowieść, która od początku do końca będzie trzymała mnie w napięciu. Nic z tego. Może za jakiś czas dam autorce kolejną szansę. Póki co muszę odpocząć po naszym spotkaniu.
Sandra Brown
Deadline
Wydawnictwo Świat Książki
Warszawa 2015
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



















przez
Blokotka