Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Łukawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Łukawski. Pokaż wszystkie posty

Przedpremierowo! Jacek Łukawski "Bezwładność"

 

Stare, brzydkie gospodarstwo odziedziczone po teściach, zagubione w lesie gdzieś między Bożą Wolą a Sumieniem. Marcin Bieńczuk nie ma pracy i pogrąża się w depresji, woli jednak epatować chłodem niż okazać bezsilność. Ani to, ani przesłuchanie w sprawie zabójstwa młodej kobiety nie pomagają rozwiązać jego małżeńskich problemów, a sekrety i nieporozumienia piętrzą się jak usterki w wiekowym domu.

Przedpremierowo! Jacek Łukawski "Podszept"

 

Śmierć młodziutkiej kieleckiej influencerki sprawia, że prokurator Arkadiusz Painer będzie musiał zmierzyć się z technologią i światem, których nie zna i nie rozumie. Na szczęście i tym razem przyjdą mu z pomocą Dorota Kowalska, uważana za najlepszą technik kryminalną w okolicy, a także Dariusz Kryński, który po raz pierwszy stanie na czele zespołu dochodzeniowego. Do „kręgu Painera” dołączy też młody informatyk z wydziału do walki z cyberprzestępczością, a jego pomoc okaże się nieodzowna. Nic jednak nie pójdzie łatwo...

Umierają kolejne osoby, tymczasem w zespole śledczych dochodzi do konfliktu. Morderca ciągle wyprzedza policjantów o krok, a sprawę dodatkowo komplikuje rosnące zainteresowanie mediów.

Wybucha afera, w której Kryński będzie starał się zrobić wszystko, by uniknąć roli kozła ofiarnego, a Painer, świadom konsekwencji, musi wybierać – postąpić wbrew woli zwierzchników czy wbrew prawu.

Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #322 Przedpremierowo! Jacek Łukawski "Odmęt"

Dziennikarz Damian Wolczuk ma ogromnego pecha. Jego życie prywatne wali się w gruzy, później traci pracę i przegrywa proces o zniesławienie. W poszukiwaniu drugiej szansy rusza więc do Krakowa, gdzie planuje zacząć nowe życie. Nie jest mu jednak dane tam dotrzeć.
W środku nocy na rozkopanym odcinku drogi dochodzi do kraksy. Auto Wolczuka zostaje skasowane, sprawca zamieszania ucieka, a on sam udaje się do pobliskich Chęcin, gdzie czeka go nocleg w miejscowym ośrodku leczenia uzależnień.
Z czasem Damian Wolczuk dowiaduje się, że w miasteczku grasuje morderca, a do tego miejscowi przekazują sobie szeptem legendy o czającym się w okolicy złu. Giną kolejni ludzie i Wolczuk decyduje się przeprowadzić własne śledztwo, pod nosem policji i ekscentrycznego prokuratora, Arkadiusza Painera.
Wieść niesie, że w tym niepozornym miasteczku każdy ma swoje tajemnice.
Wolczuk spróbuje poznać je wszystkie…

Jacek Łukawski "Krew i stal"

Do przeczytania tej książki skłoniła mnie jej okładka. Ja, wielbicielka krwawych opowieści, wyczułam krew i postanowiłam sprawdzić, czy autorowi uda się zaspokoić moją żądzę przygód. Czy debiut Jacka Łukawskiego spełnił moje oczekiwania?

Na okładce czytamy: "Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.


Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata". Pozwólcie, że nie napiszę nic więcej odnośnie treści książki. Nie chcę niczego zdradzić, bo popsuję Wam niespodziankę.

Po fantastykę sięgam sporadycznie. To domena Pana M. Lubię jednak czasem przenieść się do innej rzeczywistości, by oderwać się w niej od problemów. Czy spodobało mi się w świecie wykreowanym przez Jacka Łukawskiego? Tak, choć muszę przyznać, że na początku lektura stawiała mi nieco opór. Dopiero po około 50 stronach na dobre pozwoliłam przenieść się autorowi do jego opowieści.

Nie wiem, czy pan Jacek znajdzie mój tekst, ale jeśli tak, musi wiedzieć, że jestem dla niego pełna podziwu. Krew i stal to jego literacki debiut. Mocny i dobry. To fantastyka na naprawdę wysokim poziomie. Spodobało mi się to, że autor czerpał inspiracje ze słowiańskiego bestiariusza. W dobie elfów i krasnoludów taki zabieg zasługuje na uznanie. Niewielu polskich pisarzy decyduje się na coś takiego. 

Jak dobrze wiecie, miodem na moje serce są postacie, że tak powiem, z jajami. Wyraźnie zarysowane, z charakterem i zapadające w pamięć. Tu bez wątpienia taką postacią był Arthorn. W sumie niewiele o nim na początku wiadomo. Odkrywamy go z czasem. Takie dawkowanie informacji było trafionym zabiegiem. Gdybym już na dzień dobry wiedziała o nim wszystko, nie intrygowałby mnie tak bardzo. Czuję jednak niedosyt odnośnie postaci drugoplanowych. Mam wrażenie, że troszeczkę rozmywały się w powieści. Nie twierdzę jednak, że jest to wada. Liczę na to, że autor rozwinie ich wątki w kolejnych częściach cyklu.

Jacek Łukawski to pisarz z ogromnym potencjałem. Jego literacki debiut stoi na naprawdę dobrym poziomie. Nawet ja, przygodna wielbicielka fantasy, dałam się porwać opowiedzianej przez niego historii. Jestem zafascynowana światem, który stworzył. Chętnie jeszcze kiedyś tam powrócę. Nie narzekałam na nudę. Działo się sporo, czasem było nawet bardzo krwawo. Jeżeli szukacie dobrej fantastyki, której akcja dzieje się w czasach średniowiecznych - rozejrzyjcie się za tą książką. Zapowiada się bardzo ciekawy cykl, który na dodatek jest świetnie przygotowany pod względem wizualnym. Trzymam kciuki, by autorowi udało się utrzymać poziom. Jestem ciekawa, czym zaskoczy mnie przy okazji kolejnej części.

Jacek Łukawski
Krew i stal
Wydawnictwo Sine Qua Non
Kraków 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka