Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #57 Martina Cole "Bez twarzy"

Jak tam mija Wam długi weekend? Macie wolne czy pracujecie? Mnie udało się załatwić sobie dzień wolny i byczyłam się. Niestety, pan M. dzisiaj pracował, więc nigdzie nie udało nam się pojechać. Może to i lepiej. Pogoda jest niespecjalna. Co zaserwuję Wam w dzisiejszym Poniedziałku ze zbrodnią w tle?

Marie Carter została skazana za zabójstwo dwóch koleżanek. Po 24 latach wychodzi na wolność. Okazuje się, że nie bardzo ma dokąd pójść. Przyjaciele odwrócili się od niej, rodzice się jej wyrzekli, a dzieci nie chcą jej znać. Ułożyły sobie życie i matka morderczyni nie jest im do niczego potrzebna. Marie ma do wykonania pewną misję. Pragnie zemsty. Wie jednak, że cały czas jest obserwowana. Na kim chce się zemścić? Czy uda jej się odnaleźć miejsce na ziemi? Tego dowiecie się z lektury powieści Bez twarzy. Ja już w tych kwestiach nic więcej nie powiem, żeby nie psuć niespodzianki.

Tę książkę kupiłam na wyprzedaży za grosze. Podeszłam do niej z pewną dozą niepewności. Już kilka razy nacięłam się na tego typu literaturę. Była po prostu kiepska i księgarnie chciały ją jak najszybciej wypchnąć. Z tą powieścią było inaczej. Na początku co prawda stawiała mi opór, ale szybko wczułam się w rytm akcji i odpłynęłam.

Nie byłam pewna, czy polubię Marie. Morderczyni, która po wielu latach wychodzi na wolność nie jest raczej wzorem do naśladowania. Niewielu chciałoby się z nią umówić na kawę. Szybko jednak zrozumiałam, że za sprawą Marie kryje się coś więcej. Co? Tego Wam nie powiem. Drażniło mnie zachowanie jej matki, która miała klapki na oczach. Liczyło się dla niej wyłącznie opłakiwanie zmarłego syna. Reszta rodziny była nieważna. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam trzepnąć ją w potylicę na opamiętanie. Cieszę się, że autorka w pewnym momencie dała jej prztyczka w nos. Zasługiwała na to.

Ta powieść zmusza do myślenia. Marie miała dwoje dzieci: córkę i syna. Oboje nie chcieli jej znać. Co im po matce, która siedziała za morderstwo? Córka kobiety sama była już matką. Robiła wszystko, by umożliwić dziecku lepszy start. Nie chciała popełnić błędów Marie. Jak się okazało, nie było to wcale takie proste. Rodzice powinni przeczytać tę powieść ku przestrodze. Dzieci są bacznymi obserwatorami i to od rodziców zależy w dużej mierze to, jaką obiorą drogę życiową. Warto o tym pamiętać.

Bez twarzy to książka, która trzyma w napięciu. Zaskakuje, szokuje i zmusza do myślenia. Lubię do niej od czasu do czasu powracać. Znam ją niemal na pamięć, ale zżyłam się z Marie i czuję potrzebę, by znów się z nią spotkać.

Martina Cole
Bez twarzy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Warszawa 2003

Udostępnij ten post

4 komentarze :

  1. Czasem na takich wyprzedażach można upolować perełki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A okładka taka beznadziejna, a tu proszę treść ciekawa :) Ja majówkę spędzam w domu, dzisiaj byłam na działce. Na szczęście w sobotę udało mi się pojechać do pobliskich Dusznik, była jeszcze ładna pogoda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro rodzice powinni przeczytać, to jeśli będę miała okazję to siegne. Fabuła jest całkiem intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że dałabym jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka