Adrian Bednarek "Zapomniany"

 

Dzisiaj będzie parę słów o książce dla czytelników o stalowych nerwach i żołądkach. Jeśli nie należycie do tej grupy, to dla własnego komfortu psychicznego nie czytajcie ani tej książki, ani mojej recenzji.

Patryk i Jędrek mieli po 18 lat. Zajmowali się „Łowami”. Nie, nie jeździli na polowania z bronią. Podawali się za poszukiwaczy talentów z branży rozrywkowej. W ten sposób wyrywali młode i naiwne dziewczyny. Obiecywali im fikcyjny kontrakt, który podpisywali po sesji zdjęciowej. Zwieńczeniem miała być drobna przysługa ze strony dziewczyn. Chyba wszyscy wiemy, o jaką przysługę chodzi. Kilka miesięcy po ostatnich Łowach Patryk budzi się w ciemnym lochu. Nie wie, gdzie jest, jak się tam znalazł i kto go uwięził. Swojego oprawcę nazywa Duchem. Patryk nie ma pojęcia, ile czasu spędził w zamknięciu. Dni zlewają się, a on zaczyna popadać w obłęd. Pewnego dnia Duch przestaje przychodzić. Od pewnej śmierci Patryka ratują robotnicy. Mężczyzna na nowo musi odnaleźć się w rzeczywistości, która zmieniła się od czasu jego porwania.

Adrian Bednarek jest dla mnie jednym z tych autorów, po których książki sięgam w ciemno. Wiem, że będą dobre i nie pożałuję swojej decyzji. Tak było i tym razem. Co prawda mój żołądek parę razy podjechał mi do gardła, ale warto było. Autor zaserwował mi prawdziwą literacką ucztę. Mocną, to fakt, ale bardzo dobrą.

Przerażały mnie sceny, w których Patryk był uwięziony. Autor opisał je w taki sposób, że czułam jego strach, udzielał mi się jego obłęd. Uwielbiam, kiedy bohaterowie są wykreowani tak jak Patryk. Nie są mi obojętni, wzbudzają we mnie emocje. Na przemian mu współczułam, bałam się go, ale też z tyłu głowy była myśl, że karma do niego wróciła. Szkoda tylko, że w tak drastyczny sposób. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Jeśli chodzi o Jędrka, to aż mnie telepie, kiedy o nim pomyślę. Jak on mnie irytował. Za każdym razem, kiedy pojawiał się na stronach powieści, czułam, jak świerzbi mnie ręka, żeby go zdzielić w tył głowy na opamiętanie. Noga w sumie też mnie świerzbiła, żeby kopnąć w pewne miejsce, bo gość w pełni na to zasłużył. Miałam za to problem z Dianą. Na początku mnie irytowała, ale im lepiej ją znałam, tym więcej czasu chciałam z nią spędzić.

Wizja rozpuszczonych szczeniaków, którzy podawali się za kogoś, kim nie są, żeby wykorzystać młode dziewczyny, z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej budziła ogromną złość. Najgorsze jest to, że podobne historie mają miejsce. To, jak łatwo można manipulować drugim człowiekiem, jest straszne. 

Autor zastosował w swojej powieści przeskoki czasowe, ale spokojnie, na pewno będziecie wiedzieli, co i kiedy się dzieje, to jest zaznaczone. Dla mnie taki zabieg był strzałem w dziesiątkę. Potęgowało to napięcie i wzmagało mój apetyt na więcej. Dało też szerszy obraz opowiadanej przez autora historii.

Zakończenie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że to wszystko będzie zmierzało w tę stronę. W sumie też zaskoczyło mnie to, co działo się tuż przed finałem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że autor zdecyduje się na takie rozwiązanie.

Co ja tutaj będę dużo mówić, jeśli szukacie naprawdę mocnych wrażeń, to polecam tę książkę. Tylko ostrzegam, nic przy niej nie jedzcie, bardzo dużo tutaj krwawych scen.

Za egzemplarz recenzencki
dziękuję Portalowi Sztukater i Wydawnictwu Zaczytani.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Tej książki autora jeszcze nie znam. Polecam intrygujący thriller "Szelest".

    OdpowiedzUsuń
  2. Aktualnie czytam cykl tego autora. Następnie na pewno sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka