Cyfrowi minimaliści są wokół nas. To ci spokojni, szczęśliwi ludzie, którzy potrafią prowadzić długie rozmowy bez ukradkowego zerkania na telefon. Zatopić się w lekturze ciekawej książki albo majsterkowaniu czy relaksującym porannym bieganiu. Umieją bawić się z przyjaciółmi i rodziną bez obsesyjnej potrzeby dokumentowania tego faktu. Potrafią zasięgnąć informacji o najważniejszych wydarzeniach, ale nie czują się przez nie przytłoczeni. Nie obawiają się, że coś ich omija, bo wiedzą, które zajęcia mają sens i zapewniają im satysfakcję.
Newport proponuje nazwę dla tego świadomego ruchu i przekonująco argumentuje, że jest on potrzebny w naszym nasyconym technologią świecie. Zdroworozsądkowe rozwiązania już nie wystarczają do odzyskania kontroli nad naszym technologicznym życiem. Próby całkowitego odłączenia wtyczki uniemożliwiane są przez oczekiwania rodziny, przyjaciół i pracodawców. Zamiast tego potrzebujemy starannie przemyślanej metody, by potrafić zadecydować, z jakich narzędzi korzystać, w jakich celach i na jakich warunkach.
Pewien czas temu postanowiłam bardzo mocno ograniczyć swoją obecność w mediach społecznościowych. Bywa, że nie wchodzę na Facebooka czy Instagrama przez kilka dni. I wiecie co? Dobrze mi z tym. Nigdy nie czułam potrzeby dokumentowania wyjść ze znajomymi czy imprez. I nie lubię, gdy ktoś wrzuca zdjęcia z jakiegoś wydarzenia, na których jestem, bez pytania mnie o zdanie. A mam wśród znajomych takie osoby. Bo trzeba pokazać, z kim i gdzie się było. Inaczej to się nie liczy. Jeśli chcę wiedzieć, co u kogo słychać, to zadzwonię albo napiszę. Media społecznościowe mi nie są do tego potrzebne. One dają iluzję, że ma się wtedy z kimś kontakt. Bo mu się zostawiło serduszko, a to tak nie działa. Zapomnieliśmy o tym w dzisiejszym świecie.
I na to też zwraca uwagę autor tej książki. Mówi, że wiele osób argumentuje swoją obecność w mediach społecznościowych chęcią utrzymania kontaktu z różnymi ludźmi. Tyle że obecne media społecznościowe są ogromnym pożeraczem czasu. I w przypadku niektórych osób korzystanie z nich może przyczynić się do rozwinięcia się zaburzeń, na przykład obniżonego samopoczucia, gdy post zbierze mało polubień, spadku poczucia własnej wartości czy poczucia, że coś nas omija, bo nie widzieliśmy relacji jakiegoś znajomego i nie wiemy, co robił. Ludzie bardzo łatwo uzależniają się od korzystania z mediów społecznościowych, spędzając w nich lwią część swojego życia. Cal Newport nie demonizuje jednak cyfrowego świata. Pokazuje, że można wykorzystać go w korzystny dla naszego rozwoju sposób czy porozmawiać z kimś, kto jest daleko od nas.
Autor daje konkretne wskazówki, które mogą pomóc wprowadzić w życie cyfrowy minimalizm, np. usunięcie aplikacji mediów społecznościowych z telefonu. Ja nadal je mam, ale nie włączam powiadomień, sprawdzam wiadomości, kiedy tego chcę. Nie ma dla mnie nic gorszego niż siedzenie przy stole z osobami, które mają wzrok wlepiony w telefon albo notorycznie po niego sięgają. Nie mam problemu, jeśli ktoś powie, że czeka na ważną wiadomość, ale szkoda mi życia na mówienie do osób piszących w tym samym czasie do kogoś innego, bo rozmową trudno to nazwać.
Jeśli ktoś ma jako takie pojęcie na temat tego, jakimi strategiami marketingowymi kierują się właściciele platform, na których założono media społecznościowe, raczej nie znajdziecie nic nowego. Ale jeśli sami macie problem z odłożeniem telefonu i dokumentujecie niemal każdą sekundę swojego życia, to ta publikacja może otworzyć Wam oczy w kilku kwestiach i zwrócić uwagę na pewne zachowania. Mnie bardzo mocno uderzyło zdanie o tym, że ludzie, którzy przyczynili się do powstania przynoszących kolosalne zyski platform, nie spędzają dnia na przewijaniu kolejnych postów.
Cal Newport zwraca też uwagę, że gdy przeglądamy wpisy na mediach społecznościowych, nie odpoczywamy jakościowo. Nasz mózg jest bombardowany bodźcami, których nie jest w stanie przetworzyć. Jeden post kieruje nas do następnego, a nagle orientujemy się, że spędziliśmy ponad godzinę na gapieniu się w ekran. Nie da się być tu i teraz z telefonem przyklejonym do ręki, nie da się z nim też odpoczywać. I mówię to z własnego doświadczenia.
Nie zgodzę się ze wszystkimi tezami postawionymi przez autora, mam poczucie, że niektóre kwestie związane z cyfrowym światem wrzucił do jednego wora, ale uważam, że to całkiem niezła książka. Szkoda tylko, że nie pojawiło się więcej badań dotyczących zjawiska cyfrowego minimalizmu, bo mam takie poczucie, że momentami Cal Newport stara się przekonać czytelnika do swoich racji, na przykład w kwestii pisania wiadomości tekstowych. Sama wolę zadzwonić, ale są ludzie, którzy wolą pisać, to dla mnie inny rodzaj komunikacji, nie rozpatruję tego w kategorii jakości komunikacji, bo w obu przypadkach można dostać konkretne informacje i z kimś pogadać, ale to moje zdanie, nie musicie się z nim zgadzać.

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)