Francuski historyk i eseista Gérard Morel zabiera nas w fascynującą i mroczną podróż przez wieki, w której najskuteczniejszym orężem w walce o swoje lub w akcie zemsty okazała się trucizna. Trucicielki to portrety trzynastu tajemniczych postaci, mordujących w jedwabnych rękawiczkach, z pomocą fiolek wypełnionych truciznami. Od przebiegłej Agrypiny, matki Nerona, przez bezwzględną Katarzynę Medycejską i nieuchwytną markizę de Brinvilliers, aż po tajemniczą Marie Besnard, oskarżaną o uśmiercenie kilkunastu osób.
Cierpię ostatnio na czytelniczy zastój. Mam problem, żeby wciągnąć się w czytaną książkę. Kiedy zobaczyłam ten tytuł, pomyślałam, że moja mroczna strona może w końcu znalazła coś dla siebie, a ja będę miała o czym tutaj opowiedzieć. Czy faktycznie tak wyszło? Do pewnego stopnia tak, ale po kolei.
Mamy tutaj opowieści o 13 trucicielkach, które bardzo skutecznie pomagały opornym ludziom przejść na drugą stronę. Robiły to w białych rękawiczkach, podając truciznę. W wielu przypadkach śmierć przypisywano chorobie i zbrodnie uchodziły trucicielkom płazem. Do czasu. O 3 z opisywanych postaci słyszałam, reszta była mi obca.
Na początku byłam zaintrygowana tym, co czytam. Pochłaniałam stronę za stroną. Potem zauważyłam pewną powtarzalność w poszczególnych historiach. Miałam poczucie, że zmieniają się bohaterowie, a reszta szkieletu pozostaje właściwie bez zmian. Byłam w stanie przeczytać dziennie o jednej, dwóch kobietach, potem moja uwaga uciekała gdzieś daleko i łapałam się na tym, że nie pamiętam, co przeczytałam.
Doceniam, że autor próbował zrozumieć, co popychało kobiety do popełnienia zbrodni. Czasem taki ostateczny krok był właściwie jedyną decyzją, jaką mogły w życiu podjąć same. Była to dla niektórych z nich jedyna forma ucieczki od życia, które je przytłaczało. Nie pochwalam czynów, których dokonały, ale wiem, co się za nimi kryło.
Żałuję, że ta opowieść kręci się wokół Francji, liczyłam na to, że autor zaserwuje mi literacką podróż po trucicielskiej mapie świata, a jedynie otwierająca ten zbiór historia rozgrywała się poza granicami Francji. To byłaby doskonała okazja, żeby oczyścić reputację niesłusznie oskarżanych o trucicielstwo kobiet. Szkoda, że ta opowieść nie poszła w tę stronę. Czuję ogromny niedosyt po lekturze. Nieco mnie zmęczyła.

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)