Mroczna pasja może zawładnąć nawet największymi umysłami.
Początek XX wieku. Władysława Reymonta, wybitnego pisarza i zarazem spirytystę, dręczy obsesja - paniczny lęk przed pogrzebaniem żywcem.
Ponad sto lat później ekskluzywny Dom Pogrzebowy Kopczyńskich staje się ofiarą ponurego skandalu: w trumnie, w której powinny spoczywać zwłoki znanego polityka, znajduje się zupełnie inne ciało...
Czy to możliwe, że dom pogrzebowy z nienaganną, budowaną przez dwadzieścia lat reputacją, mógł sobie pozwolić na taką pomyłkę? A jeśli nie, komu zależało na zamianie zwłok?
Mroczny świat biznesu pogrzebowego, tajemnice, które zmarli zabrali ze sobą do grobu i obsesja związana z postacią polskiego noblisty Władysława Reymonta.
Na tę książkę czekałam z kilku powodów:
- Napisał ją Maciej Siembieda, a jego książki biorę w ciemno i czekam na nie jak dzik na trufle.
- Twórczość Władysława Stanisława Reymonta znam niemal na pamięć. Kiedy miałam 15 lat, zajęłam wysokie miejsce w olimpiadzie wiedzy na jego temat. Byłam bliska pisania pracy licencjackiej na temat jego twórczości. Ostatecznie zdecydowałam się na coś innego, ale nawiązywałam do "Wampira".
- Jakub Kania. Najlepsza Kania na polskim rynku dobra wszelakiego.
Kiedy tylko przyszła mi z księgarni paczka z tą książką, radośnie zabrałam się za lekturę, ale niestety, mój początkowy zapał został zgaszony. Po mocnym otwarciu nie byłam w stanie wciągnąć się w historię. I przez pewien czas czytałam książkę, nie czując większych emocji. Aż w końcu zaskoczyło i zaintrygowało mnie to, co stało się w rodzinie Kopczyńskich. Pewien wypadek był kamyczkiem, który pociągnął lawinę, i chciałam przekonać się, dokąd mnie ona zaprowadzi.
Akcja nie mknie tutaj na złamanie karku. Toczy się raczej powoli. I nie jest to zarzut z mojej strony, żeby nie było. Tematyka poruszana w powieści jest trudna. Śmierć czeka na każdego z nas, nie uciekniemy przed nią. Strach przed byciem pochowanym żywcem też nie jest mi obcy. Podejrzewam, że tematyka miała wpływ na to, jak czytało mi się tę książkę. W mojej głowie pojawiały się myśli dotyczące przemijania, tego, co po sobie zostawię.
Intrygował mnie wątek związany z seansami spirytystycznymi. One z jednej strony wzbudzają mój niepokój, a z drugiej strony jestem ciekawa tego, jak naprawdę wyglądają. Czy jest możliwość komunikowania się z tymi, którzy odeszli, a może medium kłamie i zna sztuczki, które oszukują ludzi w żałobie. Czy taki seans zamyka pewien rozdział, czy rozdrapuje stare rany i posypuje je solą.
I na koniec, wisienka na torcie, wątek związany z Reymontem. Sporo rzeczy, o których pisze autor, wiedziałam, ale nie czuję się z tego powodu rozczarowana. Ujęło mnie wykorzystanie "Wampira", przy czytaniu którego sama miałam ochotę przebić się kołkiem, a musiałam przez niego przebrnąć, żeby zaliczyć egzamin z literatury Młodej Polski, w "Upiorze". To osłodziło po latach mój ból, który przeżywałam podczas lektury tamtej książki.
Początek był trudny, ale nie żałuję spotkania z Jakubem Kanią, zrobiło się trochę refleksyjnie, ale czasem trzeba się zatrzymać. I dobrze to zrobić w doborowym towarzystwie.

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)