Do komendy policji w Szczecinie zgłasza się Ludwik Fettner – bezdomny alkoholik znany z zasypywania funkcjonariuszy bezwartościowymi donosami. Tym razem zajmuje się nim stażystka Iga Kostrzewa. Fettner twierdzi, że szczecińskie podziemie wydało wyrok śmierci na Gerarda „Choinę” Choińskiego – gangstera skazanego za zabójstwo policjanta. Informacja brzmi jak kolejna pijacka fantazja, ale następnego dnia Choina, oddelegowany do pracy na cmentarzu w okolicach Darłowa, ucieka. Morduje współwięźnia i ciężko rani funkcjonariusza Służby Więziennej.
Na Pomorzu Zachodnim wybucha panika, bo Choina jest skrajnie niebezpieczny. Iga zostaje przydzielona do zespołu, który ma odnaleźć Fettnera. Okazuje się jednak, że bezdomny zniknął.
Tymczasem Choina, wymykając się policyjnej obławie, kieruje się do Szczecina. Chce z kimś wyrównać rachunki? Ale dlaczego uciekł tuż przed końcem kary – i dlaczego była ona tak niska? I dla kogo zostawił wiadomość na cmentarzu?
Ludwik Fettner, bezdomny alkoholik, który słynie ze składania niemających pokrycia w rzeczywistości donosów, zgłasza się na policję, twierdząc, że szczecińskie podziemie wydało wyrok śmierci na Gerarda "Choinę" Choińskiego - gangstera, który odsiaduje wyrok za pozbawienie życia policjanta. Dzień później Choina ucieka, zostawiając za sobą trupa i ciężko rannego człowieka. Wybucha panika. Mężczyzna jest niebezpieczny. Iga Kostrzewa, stażystka, ma odnaleźć Fettnera, jednak ten znika bez śladu. Dlaczego Choina uciekł tuż przed końcem kary? Ściga czy jest ścigany?
To dla mnie zaszczyt, że mogę po raz kolejny objąć patronat nad powieścią Wojciecha Wójcika. Towarzyszę mu w literackiej przygodzie od dawna. Teraz wyciągnął mnie z czeluści czytelniczego marazmu. Ta powieść siadła mi na psychice i śniło mi się, że uciekam w nocy po lesie. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę zostawić. Nie jest łatwo mnie doprowadzić do takiego stanu, niewiele książek po nocach mi się śniło.
Intrygowało mnie to, co stało się z Choiną, dlaczego postanowił uciekać. W końcu niewiele kary do odsiedzenia mu zostało. I im lepiej go poznawałam, tym bardziej było mi go żal. Nie był święty, nie chciałabym raczej mieć z nim zbyt wiele do czynienia, ale jego los nie był mi obojętny. I zagotowało się we mnie, gdy odkryłam, co za uszami ma jedna z osób z jego bliskiego otoczenia. Aż miałam ochotę rzucać po pokoju czytnikiem.
Byłam zaintrygowana tym, jak zostanie poprowadzona postać Igi, stażystki, która początkowo dostaje bardzo niewdzięczne zadania do wykonania. I muszę przyznać, że dziewczyna daje radę, choć czasem jej zachowanie przyprawiało mnie o stan przedzawałowy.
Nie sposób odmówić tej powieści klimatu. Choina znika z cmentarza, na który udał się w ramach pewnego zadania, jest noc. Akcja przenosi się do lasu, a i potem miejsca, w których więzień się pojawia, raczej nie zachęcają do spędzania w nich czasu. Czułam ciarki na całym ciele, gdy wchodziłam wraz z Choiną do różnych lokacji. Nie wiedziałam, co mnie tam czeka i ile trupów potem tam zostanie.
W trakcie lektury targało mną wiele emocji. Raz się gotowałam, raz łapałam za głowę, a i nie zabrakło wzruszeń, zwłaszcza pod koniec. Troszkę oczka mi się spociły, kiedy czytałam zakończenie. Nie spodziewałam się takiego zabiegu na końcu.
Pochłonęłam tę powieść w dwa wieczory, chociaż początkowo obawiałam się, czy poczuję klimat, więzienne ucieczki to nie jest mój konik. Jednak z zapartym tchem obserwowałam poczynania Choiny. Ostrzegam, bywa krwawo, sporo się dzieje. Nie brakuje tutaj trupów czy osób poszkodowanych w walce. Mocną stroną jest warstwa obyczajowa tej powieści. Uwierzyłam w relacje, które łączyły bohaterów. Ani przez moment nie miałam poczucia, że są one naciągane.
Premiera książki odbędzie się jutro, polecam ją Waszej uwadze.
Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)