Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #597 Bartosz Szczygielski "Nim skończy się noc"

 

Agata kocha męża, ale już go nie lubi. Monika satysfakcję w sypialni osiąga poza małżeńskim łożem. Justyna życiową tragedię przeżywa zupełnie sama, choć nie powinna.

Wszystkie spędzają weekend z mężami w idealnym miejscu, by naprawić swoje związki. Chcą oderwać się od rozpraszających zdobyczy cywilizacji, dzwoniących smartfonów i ciągłych powiadomień. Miało być tak romantycznie. Kominek, sypiący za oknem śnieg i oni.

Las, spokój i nadzieja. Przecież ona umiera ostatnia. Ale śmierć miała inne plany. Przyszła wcześniej, niezapowiedziana, by zabrać… kogoś.

Trzy pary, sześć osób i setki kłamstw.

I ktoś, kogo nikt się nie spodziewał.

Trzy pary, odcięta od cywilizacji lokalizacja, śnieg i ktoś, kogo być z nimi nie powinno. Tak w skrócie można opisać fabułę tej powieści. Ci ludzie wyjechali na odludzie z różnych powodów. Jedni szukają ucieczki, inni próbują naprawić swój związek. Jednak ich spokój zostaje zniszczony w wyniku niespodziewanych okoliczności.

Mam problem, jeśli chodzi o tę książkę. Nie polubiłam bohaterów, jedynie Justyna, ze względu na to, z czym się mierzyła, wzbudzała we mnie jakieś uczucia. Reszta z nich... No cóż, zastanawiałam się, jakim cudem ci ludzie jeszcze ze sobą są. Wszyscy byli tak skupieni na sobie, że aż miałam ochotę każdemu, po kolei, dać w potylicę na opamiętanie. Nawet nie wiem, kto irytował mnie bardziej. Ale to pokazuje, że wykreowane przez autora postacie wzbudzały we mnie uczucia, co zaliczam na plus. Oni mieli swój charakter, nie zlewali się w bezkształtną całość. Mam też bardzo mieszane uczucia, jeśli chodzi o postać policjanta. Według mnie kompletnie niewykorzystany potencjał.

Nie można odmówić tej powieści klimatu. Zima, śnieg, wokół żywego ducha. I w domkach, w których przebywali bohaterowie, działy się dziwne rzeczy. Jakie? Tego już zdradzać nie będę, ale przez pewien czas wciągałam książkę, bo chciałam się dowiedzieć, co działo się w tym lesie. Wydarzenia sprzed przyjazdu do niego niespecjalnie mnie interesowały. Tylko że moim zdaniem powieść dobrze się zaczęła, ale z każdym kolejnym rozdziałem fabuła była coraz mniej logiczna. 

Co do zakończenia - mam mieszane uczucia. Widziałam zachwyty na jego temat i głosy rozczarowania. Ja jestem gdzieś pomiędzy tym. Nie spodziewałam się go, ale trudno mi jednocześnie w nie uwierzyć. Mam takie poczucie, że rzeczy po prostu się działy. Lubię pióro autora, ale tym razem mnie niestety nie porwał w tej kwestii.

Ta powieść może i niespecjalnie zmroziła mi krew w żyłach, lekko ją ścięła, ale dała mi całkiem niezłą opowieść pod kątem psychologicznym. Mamy grupę niedojrzałych emocjonalnie dorosłych osób, które nie potrafią ze sobą rozmawiać. Naiwnie zakładają, że druga połówka pewnych rzeczy nie wie. I tacy ludzie niestety funkcjonują wśród nas. Szkoda, że dzisiaj wiele osób nie potrafi ze sobą rozmawiać. Konsekwencje w przypadku tych osób były poważne. I to najbardziej z całej opowieści zapamiętam.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka