Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alzheimer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alzheimer. Pokaż wszystkie posty

Flavio Pagano "To nadal ja"

Seniorka neapolitańskiej rodziny słyszy od lekarza przerażającą diagnozę: alzheimer. Nim kawałek po kawałku choroba odbierze jej tożsamość i całkowicie uzależni od bliskich, pragnie pozostawić po sobie jakiś ślad ‒ przekazać rodzinie „sekret udanego życia”. Jej ekscentryczna, głośna, ale bardzo kochająca się włoska rodzina próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, szukając różnych rozwiązań…
To pełna wzruszeń, momentami zabawna opowieść o miłości, jej granicach, dobrych i złych emocjach, obawach i odwiecznych potrzebach oraz o poszukiwaniu szczęścia nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach.

Rowan Coleman "Słowa pamięci"


Kilka miesięcy temu zakochałam się w Motylu Lisy Genovej. Pięknej opowieści o Alice, kobiecie chorej na Alzheimera. Główna bohaterka sporządzała notatki, by móc przypomnieć sobie, gdy choroba odbierze jej pamięć, kim jest. Ta historia podbiła moje serce, dlatego też bez wahania postanowiłam sięgnąć po Słowa pamięci Rowan Coleman.
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Idziecie ulicą, nagle zatrzymujecie się i nie dość, że nie wiecie, gdzie jesteście, to nie potraficie sobie przypomnieć swojego imienia. Przerażające, prawda? Taka niestety jest rzeczywistość Claire, która choruje na Alzheimera. Z dnia na dzień zapomina o tym, że ma dwie córki, Caitlin i Esther. Nie bardzo pamięta też o tym, że jest mężatką. Próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co wcale nie jest takie proste. Jest jeszcze młoda, nie ma 40 lat, a staje się więźniem we własnym domu. Nie pracuje, bo jako nauczycielka nie może zapominać o tym, co ma powiedzieć dzieciom. Nie wychodzi już nawet na zakupy, gdyż nie pamięta jak wrócić do domu. Claire wraz z bliskimi prowadzi pamiętnik, który ma za zadanie zebrać w sobie wspomnienia, które odbiera kobiecie choroba.
Słowa pamięci to opowieść o tym, jak wygląda życie z osobą chorą na zapomnienie. Claire z matki staje się dzieckiem, które nie tylko zapomina swoją datę urodzenia. Kobieta nie jest w stanie poradzić sobie z codziennymi czynnościami. Nawet ubranie się stanowi nie lada wyzwanie.
Z bólem serca patrzyłam na to, jak choroba postępuje. Wybuchy złości Claire mnie przerażały. Współczułam jej mężowi, Gregowi, któremu dostawało się najbardziej. O ile kobieta jeszcze pamiętała swoje córki, o tyle z ukochanym mężczyzną było zdecydowanie gorzej. Nie wyobrażam sobie tego, co musiała czuć, gdy zaczęła orientować się, że miłość jej życia staje się dla niej obcym człowiekiem. Było mi także żal Caitlin, która miała dopiero zacząć dorosłe życie, a już napotkała na swojej drodze wiele trudności. Choroba matki, problemy na uczelni i w życiu osobistym. Nie zazdroszczę jej. Najmniej z tej całej historii rozumiała trzyletnia Esther. Ją ta cała sytuacja bawiła. Dobrze bawiło jej się z mamą w udawanie. Dziewczynka nie zdawała sobie sprawy z tego, że matka wcale nie udaje, tylko naprawdę nie pamięta, że Esther jest jej dzieckiem.
Ta książka opowiada także o relacjach, jakie łączą matkę i córkę. Istniejąca między nimi więź jest silniejsza niż choroba. Słowa pamięci pokazują także to, że dla naszych rodziców zawsze będziemy małymi dziećmi, którymi trzeba się opiekować, niezależnie od tego, ile będziemy mieli lat.
Na końcu książki są pytania zachęcające do dyskusji nad Alzheimerem. W naszym społeczeństwie wciąż niewiele się mówi na ten temat. Chorzy ludzie są wyśmiewani, a ci, którzy się nimi opiekują, nie mogą zbytnio liczyć na wsparcie.
Wspomniałam na początku tej recenzji o Motylu Lisy Genovej. Ta książka zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż Słowa pamięci. W trakcie lektury powieści Coleman, miałam wrażenie, że gdzieś już o pewnych rzeczach czytałam. Pomysł prowadzenia pamiętnika też nie był oryginalny. Spodobała mi się możliwość spojrzenia na chorobę z perspektywy różnych członków rodziny, lecz tej opowieści czegoś zabrakło. Motyl bardziej mnie wzruszył i myślę, że zostanie w mojej pamięci na dłużej niż Słowa pamięci. Nie znaczy to, że ta książka była zła i należy się od niej trzymać z daleka. Nie, czytało się ją szybko i dobrze, jednak czegoś zabrakło. W moim odczuciu było tu trochę za mało Grega. Chciałabym przekonać się, co jeszcze ma on do powiedzenia w tej sprawie. 

Rowan Coleman
Słowa pamięci
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Portalowi Sztukater
i Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Lisa Genova "Motyl"


"Choroba Alzheimera była zupełnie inną bestią. Nie istniała żadna broń, którą można by ją było pokonać. Przyjmowanie Ariceptu oraz Namendy było niczym próba ugaszenia rozszalałego pożaru przeciekającym pistoletem na wodę"

Kiedy popatrzyłam na okładkę tej książki i zobaczyłam słowa "Powieść, której nie zapomnisz", miałam mieszane uczucia. Z doświadczenia wiem, że nie zawsze to, co jest napisane na okładce pokrywa się z treścią czytanej lektury. Tu wszystko zgadza się w 100 %.
Motyl przedstawia historię pięćdziesięcioletniej doktor Alice Howland, naukowca wykładającego psychologię na Harvardzie. Jest kobietą sukcesu - szanują ją studenci i pracownicy, ma wspaniałego męża, odchowane dzieci, dowiaduje się, że prawdopodobnie niedługo zostanie babcią. Jednak w jej życiu zaczyna dziać się coś niedobrego. Pojawiają się problemy z pamięcią. Początkowo wydaje się, że to nic poważnego. Każdemu zdarza się zapomnieć gdzie położył ładowarkę albo nie móc sobie przypomnieć jakiegoś słowa. Z biegiem czasu Alice zaczyna miewać coraz większe problemy z pamięcią. Wtedy udaje się na konsultację do lekarza. Nie przypuszcza, że usłyszy od niego wyrok oznaczający koniec dotychczasowego życia. Okazuje się, że kobieta ma początkowe stadium choroby Alzheimera. Alice zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by jak najdłużej być samodzielną. Dba o to, żeby mieć jak najwięcej wspomnień, gdy choroba na dobre zagości w jej życiu.
Ta powieść to nie tylko opowieść o walce z postępującym Alzheimerem. To studium pokazujące zmiany zachodzące zarówno w życiu Alice, jak i jej bliskich. Dawno nie czytałam tak dobrej opowieści o miłości oraz wsparciu ze strony najbliższych. Przyznam, że fragment, w którym kobieta wygłaszała swoje przemówienie już po rozpoznaniu choroby, wywarł na mnie ogromne emocje i po moich policzkach popłynęły łzy.
Niezwykle istotny jest tytuł książki. W oryginale brzmi on Still Alice. Pokazuje to, że chociaż kobieta cierpi na zaburzenia pamięci, nadal jest tym samym człowiekiem. Może i nie pamięta zbyt wiele faktów dotyczących swojej przeszłości, ale wciąż jest żoną, matką i naukowcem. Choroba odebrała jej tylko pamięć o tym, bliscy z nią pozostali. Nie opuścili jej, choć nie było im łatwo przejść do życia codziennego z chorobą Alice. Wydźwięk polskiego tłumaczenia tytułu poznajemy dopiero w trakcie lektury, lecz przyznam, że jest ono niezwykle trafne.
Na końcu książki znajduje się wywiad z autorką, z którego możemy się dowiedzieć co spowodowało, że napisała Motyla. To bardzo duży plus.
Książkę czyta się szybko, choć pojawiają się medyczne terminy. Nie wpływa to jednak w żaden sposób na zrozumiałość tekstu. Podziwiam autorkę za to, że potrafiła prostymi słowami opowiedzieć o tak trudnym problemie. Lisa Genova nie tylko uświadamia nam czym jest choroba Alzheimera. Pokazuje, że choruje nie tylko osoba nią dotknięta, ale także jej rodzina. Znam kilka osób zmagających się z tą chorobą, lecz dopiero ta lektura otworzyła mi oczy na wiele aspektów z nią związanych. Kojarzyłam Alzheimera z osobami starszymi. Jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli, że może ona dotknąć także młodych ludzi. Motyla z czystym sercem polecam każdemu. To trudna tematyka, ale warto się z nią zapoznać. Na pewno pozostanie w Waszej pamięci na długo, a takie książki zasługują na uwagę.

Lisa Genova
Motyl
Wydawnictwo Filia

P.S. Moi drodzy! To jest ostatnia moja recenzja przed zbliżającymi się świętami. Mam na głowie przeprowadzkę, później wyjeżdżam i nie będę miała czasu ani głowy do zaglądania tutaj. Z tej okazji wszystkim czytelnikom obchodzącym święta życzę wszystkiego dobrego. Wielu książek pod choinką, chwil spędzonych nie tylko z lekturą pod kocem, ale także w gronie rodzinnym. Odpoczynku od codziennej gonitwy i dużo zdrowia. Trzymajcie się mocno, postaram się tu jak najszybciej wrócić.
Pozdrawiam Was gorąco!
Wesołych Świąt życzy autorka bloga
Zaczytana bez pamięci :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka