Przedpremierowo! Magdalena Folta "Życie za życie"

19 listopada
Mam dziewięć lat. Jestem Kuba - Jakub. Jakub, Jakub, Jakub. Tak do mnie wołają. Tak proszę do mnie mówić.
Mieszkam w dużym, zielonym domu. Nie chcę tam być. Lubię tylko ogród z huśtawką i piaskownicą. Bawimy się tam z innymi dziećmi. Kilkoro jest złych - boję się, że zawsze takie będą. Ale są inni - dobrzy. Ja też jestem dobry.
Główna bohaterka jest terapeutką. Myśli o przejściu na wcześniejszą emeryturę. Zanim jednak odchodzi z kliniki, przejmuje jednego z pacjentów. Nastoletni Kuba wierzy w to, że istnieje świat równoległy do naszego. Czy chłopak ma rację, czy faktycznie jest chory psychicznie?


Jeśli szukacie książki, przy której jak mantra będziecie powtarzać słowa "jeszcze jeden rozdział i idę spać", właśnie znaleźliście coś dla siebie. Życie za życie to opowieść, w której jawa i sen przeplatają się. Tutaj nic nie jest oczywiste i właściwie od nas samych zależy, jak zinterpretujemy tę historię. Magdalena Folta nie narzuca nam gotowych rozwiązań. Wręcz przeciwnie, skłania nas do tego, byśmy zastanowili się nad tym, czy faktycznie istnieje coś poza znaną nam rzeczywistością.

To kawał dobrej powieści psychologicznej. Jakub, chłopiec, który chodzi na terapię do głównej bohaterki, jest bardzo niejednoznaczną postacią. Z jednej strony wzbudzał we mnie strach, a z drugiej strony niesamowicie mnie intrygował. Nie wiedziałam, czy mogę mu zaufać. Chciałam przekonać się, do czego zaprowadzą mnie jego spotkania z główną bohaterką. I chociaż jestem świeżo po lekturze, dalej do końca nie wiem, co mam o nim myśleć. Ale to nie jest zarzut z mojej strony. Nic z tych rzeczy. 

Życie za życie to książka dla osób, które interesują się zagadnieniami takimi jak OOBE. Myślę, że im będzie najbliżej do Kuby. Ja sama w tych sprawach jakoś specjalnie nie siedzę. Coś tam o nich wiem, ale specjalistką nie jestem. Od razu przyznam, że nie miałam zbyt dużych oczekiwań w stosunku do tej powieści. Trochę bałam się tego, że autorka przekombinuje i zaserwuje mi niezjadliwą opowiastkę. A tu niespodzianka. Magdalena Folta od samego początku wciągnęła mnie w tę historię i nie potrafiłam się od niej oderwać.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że autorce udało się przez całą powieść utrzymać mnie w napięciu. Nie byłam w stanie niczego przewidzieć. Nieco obawiałam się tego, że zakończenie położy całość. Często jest tak, że w tego typu historiach ostatnie sceny są nieporozumieniem. Autor buduje przez całą powieść napięcie, a na końcu zamiast fajerwerków jest tylko pierdnięcie. W Życiu za życie wszystko gra od początku do końca. Ostatnia scena sprawiła, że szczęka opadła mi tak, że Lucyfer mógłby mi plomby w zębach sprawdzić. To było bardzo mocne uderzenie.

Oczywiście w książce zdarzają się wpadki, czasem wywody bohaterów mogą nieco zmęczyć, ale mimo wszystko uważam, że to bardzo dobra historia. Plus za to, że opowiada ją kilka osób. Jeśli szukacie powieści, która zmusi Was do myślenia i sprawi, że będziecie myśleć o tym, co przeczytaliście jeszcze przez dłuższy czas, analizując poszczególne sceny, polecam Życie za życie. Mam nadzieję, że nie będziecie rozczarowani tą książką.

Magdalena Folta
Życie za życie
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2018

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękuję Wydawnictwu Novae Res.  

Udostępnij ten post

3 komentarze :

  1. Brzmi naprawdę ciekawie, kolejny tytuł dopisuję do swojej listy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi jak mocny tytuł od novae res :) Dzięki za recenzję. Zaintrygowała mnie ta książka. Dawno chyba nie czytałam nic w tej tematyce. Czy ksiażka miała już może swoją premierę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem, to jeszcze nie, ale jakoś na dniach powinna być :)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka