Robyn Carr "Kłopoty w raju"

 

John Middleton po pełnej ryzyka służbie w Marines marzy o spokojnym życiu. Osiedla się w maleńkim Virgin River i podejmuje pracę w barze byłego dowódcy i przyjaciela. Pewnego wieczoru do pustego już baru wchodzi posiniaczona kobieta z dzieckiem na ręku. To Paige Lassiter, która ucieka z Los Angeles przed mężem psychopatą. John proponuje jej, by na kilka dni zatrzymała się w Virgin River. Paige zamieszkuje w pokoju gościnnym, pomaga w kuchni, pracuje jako kelnerka. Początkowo nieufna, powoli odzyskuje wiarę w ludzi, zaprzyjaźnia się z mieszkańcami miasteczka. Za ich namową wszczyna postępowanie rozwodowe i walkę o wyłączną opiekę nad synkiem. Wie, że zarówno John, jak i cała społeczność Virgin River będą ją wspierać...

Nieczęsto sięgam po romanse, jednak pierwsza część tego cyklu przypadła mi do gustu. Była dla mnie oddechem między kolejnymi thrillerami. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po kontynuację. I tu już tak kolorowo nie było.

W tej części było zdecydowanie więcej typowo romansowych scen. Część bohaterów jest już dobrze znana i ich związki wchodzą w kolejny etap. Jak choćby związek Mel i Jacka. I miałam z tym ogromny kłopot. Irytowało mnie zachowanie Jacka, ten jego zespół niecierpliwego penisa po tym, jak Mel urodziła. Zresztą scena jej porodu była dla mnie dość cringe'owa. 

Jeśli chodzi o Paige, to od początku wiedziałam, jak zakończy się jej historia. I tutaj było bez niespodzianek. Moje przypuszczenia sprawdziły się. Jednak tego oczekiwałam i nie czuję się rozczarowana. Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Nie do końca za to jestem przekonana co do wątku Ricka. Był dla mnie naciągany, choć raz złapał mnie za serce.

I to nie jest tak, że ta książka jest zła i macie ją omijać z daleka. Tego o niej nie mogę powiedzieć, ale dla mnie weszła na tak mocno romansowy poziom, że zaczęłam się od niej odbijać. Fakt, dała mi nieco oddechu między cięższymi książkami, w końcu na to liczyłam, sięgając po nią, ale czuję, że w tym momencie moja przygoda z tym cyklem się zakończy. To książka dobra dla fanów romansów, a ja do takowych się nie zaliczam. Zdecydowanie bardziej podobało mi się to, co działo się między Mel i Jackiem na początku ich związku. Tęskniłam za Dokiem, strasznie mało go było w tej historii. Zrobiło się dla mnie za słodko, ale jeśli lubicie romanse, to polecam tę książkę.

Za egzemplarz recenzencki
dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Nawet niezła kontynuacja Słońca po burzy. Jak dla mnie czyta się szybko i przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie często sięgam po romance. Ten cykl chętnie poznam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka