Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #593 Robert Małecki "Rumor"

 

Andrzej Rumowski, Rumor, przed laty przeszedł piekło. Obecnie wszystko, co ma, to domek na podtoruńskim odludziu i warsztat przyczep kempingowych. Teraz po raz kolejny traci grunt pod nogami. Nieopodal jego domu wykopano ludzkie szczątki. Policjanci zadają pytania. Czyżby Rumor znów musiał zmierzyć się z przeszłością?

W dochodzenie angażuje się jego dawny przyjaciel, Marcin Zgonowicz, który prowadzi popularny podcast kryminalny „Zgon na służbie”. Odcinek za odcinkiem komentuje postępy i prace śledczych, opowiadając o nieznanych wcześniej policji dowodach.

Dowodach obciążających Rumora…

Co wydarzyło się przed laty między przyjaciółmi? Czego nie mówi słuchaczom znany podcaster? Jak cienka jest granica między opowieścią o zbrodni, a jej wykonaniem?

Andrzej Rumowski, tytułowy Rumor, mieszka na odludzi i prowadzi warsztat przyczep kempingowych. Pewnego dnia do jego drzwi puka policja. Nieopodal jego domu odnaleziono ludzkie szczątki. W sprawę angażuje się Marcin Zgonowicz, dawny przyjaciel Andrzeja. Mężczyzna prowadzi popularny podcast kryminalny "Zgon na służbie". Dowody, o których mówi, zaczynają obciążać Rumora. Co zdarzyło się przed laty? Kim był człowiek, którego ciało odnaleziono?

Uwielbiam pióro Roberta Małeckiego, ale z tą książką mam problem. Czytało się ją szybko, niemal jednym tchem, jednak czegoś mi w niej brakowało. Rozumiem postawę Andrzeja związaną z niechęcią do rozwiązań, które zaproponował Marcin w związku ze sprawą. Na swój sposób go podziwiam. Marcin za to niemiłosiernie grał mi na nerwach i chciałam, żeby bosą stopą na klocek LEGO dziad stanął. Ci dwaj bohaterowie wzbudzali we mnie emocje, nie mogę tego powiedzieć o reszcie, jestem świeżo po lekturze, a nie pamiętam większości imion, które się przez nią przewinęły.

Nie czułam jednak napięcia, nawet w tych zapierających dech w piersiach chwilach. Niektóre rozwiązania wydawały mi się nieco naciągane - niestety, nie kupiłam gangsterów. Łapałam się za głowę, widząc nieracjonalne zachowanie bohaterów. Dobra, wiem, mądra jestem, nie wiem, jak na miejscu Rumora bym się zachowała, ale trudno było mi uwierzyć w to, co się dzieje.

Były wątki, które łapały mnie za serce, na przykład teścia Andrzeja, więc nie powiem, że zmarnowałam czas, sięgając po tę książkę. Jednak to nie będzie moja ulubiona powieść Roberta Małeckiego. Tym razem nie było nam po drodze, ale będę czekać na kolejną historię, która wyjdzie spod jego pióra.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka