Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Tomczyszyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Tomczyszyn. Pokaż wszystkie posty

Agnieszka Tomczyszyn "Ezotero. Córka wiatru"


Usiądźcie wygodnie, dzisiaj opowiem wam bajkę o tym, jak trudno napisać dobrą powieść, którą z wielkim rozmachem zadebiutuje się na rynku wydawniczym. Pisać każdy może, trochę lepiej, czasem trochę gorzej. Dziś już nie ma problemu, by wydać coś, co od lat pisało się do szuflady. Staram się być bardzo wyrozumiała w stosunku do debiutantów, sama pewnie nie napisałabym lepiej od nich, ale czasem trudno mi pogodzić się z tym, że dobry pomysł na książkę ma czasem bardzo słabe wykonanie. Tak niestety było w przypadku Ezotero. Córki wiatru.
Latte nie ma łatwego życia. Nigdy nie poznała ojca. Mieszka z matką w niewielkiej kawalerce i niewiele może powiedzieć na temat kobiety, która ją urodziła i wychowała. Fi wyraźnie coś ukrywała przed córką. Z bliżej nieznanych powodów nie chciała jej wyjawić, gdzie co roku znika na kilka dni. Dopiero jej śmierć daje odpowiedź na kilka pytań, jednak życie Latte się zmienia. Musi zmierzyć się z nową i trudną rzeczywistością.
Przyznam, że liczyłam na to, że autorka skupi się bardziej na relacjach matka-córka. Niestety, Agnieszka Tomczyszyn potraktowała ten wątek po macoszemu. Niewiele dowiadujemy się na temat bohaterek. Podobnie jest z ich odczuciami względem siebie. Myślałam, że ezoteryka będzie tłem dla ich historii, tymczasem stało się na odwrót.
Cenię pisarzy, którzy potrafią powołać do życia nietuzinkowych bohaterów. Osoby pojawiające się na kartach Ezotero są bezbarwne. Pojawiają się, znikają i na pewno nie pozostaną na dłużej w pamięci czytelnika. Nawet nietuzinkowe imiona ich nie uratują. Swoją drogą, jestem ciekawa, co kierowało autorką, gdy nadawała im tak dziwne imiona. Jak dla mnie, było to niezbyt potrzebne udziwnienie. Lubię latte, ale nigdy nie nazwałabym tak swojego dziecka. W połączeniu z moim nazwiskiem to brzmiałoby komicznie, a córka nienawidziłaby mnie do końca życia.
O ile początek książki był całkiem dobry, o tyle reszta już niekoniecznie, choć zakończenie nieco ratuje honor tego debiutu. Narracja kulała, w wielu miejscach pojawiają się niedopracowane wątki. Dialogi są krótkie, nierealne, pisane nieco na siłę. Nie lubię czegoś takiego. Są także spore przeskoki czasowe. Latte z gimnazjalistki zmienia się w licealistkę, która parę stron później idzie na studia. W międzyczasie niewiele się dzieje. Dziewczyna czasem spotka się ze znajomymi, zdarzy jej się przesadzić z alkoholem. W międzyczasie jeszcze kilka razy dojdzie do wniosku, że nienawidzi matki, która nie chce być z nią szczera. Zupełnie nietrafiony był także wątek kryminalny. Niewiele wniósł do opowieści i nie został zbyt dobrze poprowadzony. Mam wrażenie, że autorka chciała powiedzieć za dużo i nie wiedziała do końca, na czym powinna się skupić. Tak bardzo chciała stworzyć oryginalną historię, że w końcu nieco się w niej pogubiła.
Po lekturze doszłam do wniosku, że jednak jestem za stara na tego typu książki. Przeszkadzają mi chociażby takie fragmenty, w których jedna z bohaterek przynosi drugiej zeszyt, a ta mówi jej, żeby zostały przyjaciółkami. Myślę, że nastolatkom bardziej ta książka by się spodobała. Młodsi ode mnie ludzie zwracają uwagę na zupełnie inne rzeczy i to, co mnie przyprawia o bóle głowy, im akurat przypada do gustu. Jestem zawiedziona tą lekturą i wiem, że raczej nie będę chciała ponownie spotkać się z twórczością Agnieszki Tomczyszyn. Co prawda ma lekkie pióro, ale to, co pisze, nie zaspakaja moich czytelniczych oczekiwań.

Agnieszka Tomczyszyn
Ezotero. Córka wiatru
Wydawnictwo MG
Warszawa 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Portalowi Sztukater
i Wydawnictwu MG.


Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka