Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddy de Wind. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddy de Wind. Pokaż wszystkie posty

Eddy de Wind "Stacja końcowa Auschwitz"

To, co zawsze widzisz, to dym z kominów krematorium. Wieczny płomień pali się dzień i noc, a ty zdajesz sobie sprawę, że to palą się ludzie. Ludzie tacy jak ty (...). Cudowne boskie dzieło.
Czasem, gdy powietrze jest wilgotne, dym rozchodzi się po obozie. Czuć palone mięso, stek smażony na patelni na zbyt małej ilości masła. To twoje śniadanie, bo zabrakło ci chleba. Tego długo się nie wytrzyma. Jesteś zmęczony, masz dość samego siebie, ponieważ jesteś człowiekiem, a esesman też się za takiego uważa.
Holandia, rok 1942, żydowski doktor Eddy de Wind pracuje jako wolontariusz w Westerbork, przejściowym obozie. To tu poznaje swoją miłość, młodą żydowską pielęgniarkę – Friedel. Zakochują się w sobie i biorą w obozie ślub. W 1943 roku zostają przetransportowani do Auschwitz. Tam zostają rozdzieleni: Eddy trafia do baraku numer 9, Friedel do baraku 10, w którym przeprowadzane są medyczne eksperymenty. Koniec roku 1944. Rosjanie zbliżają się do Auschwitz, naziści rozpoczynają zacieranie śladów, a więźniowie wyruszają w głąb Niemiec w marszu śmierci. Eddiemu udaje się ukryć, pozostaje w Auschwitz i zaczyna pisać.
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka