Aby drzewo czereśniowe rosło i dawało owoc, potrzebuje innego drzewa. Tak samo jest z ludźmi. Zosia Krasnopolska w młodości trochę narozrabiała. By odkupić swoje winy, odwiedzała panią Stefanię. Z czasem ich znajomość z przymusowego kontaktu przerodziła się w wieloletnią przyjaźń. Jednak starsza pani w końcu odeszła i zostawiła dziewczynie w spadku zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. W wyniku pewnych zawirowań życiowych, Zosia postanawia porzucić dotychczasowe życie i przenieść się do odziedziczonego domu, by zacząć wszystko od nowa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?"
Cześć, co słychać? - od tego pytania pewnie wielu z Was zaczynało kiedyś rozmowę. Podobnie było z Zuzanną, bohaterką powieści Magdaleny Witkiewicz. Nie wiedziała, jakie będzie to niosło ze sobą konsekwencje. Jak to jedno pytanie wpłynęło na życie bohaterki?
Zuzanna powoli zbliża się do czterdziestki, ma męża, dwie córki i pracę. Jest zadowolona ze swojego życia, a tak w każdym razie się jej wydaje do dnia, w którym po latach spotyka swoje przyjaciółki z liceum. Wtedy uświadamia sobie, że tęskni za czymś, co bezpowrotnie utraciła.
Na początku ta historia wydawała mi się banalna. Niby co takiego może stać się, jeśli napisze się do kogoś na Facebooku "Cześć, co słychać?". Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, co tak naprawdę kryje się w sercu Zuzanny.
Patrząc na okładkę tej książki, można odnieść wrażenie, że to będzie przyjemna, lekka lektura. Sama na taką się nastawiłam i zostałam zaskoczona.
Drogie Panie, czy miałyście kiedyś motyle w brzuchu? Znacie to uczucie? Fajne jest, prawda? Zuzanna też kiedyś miała w brzuchu motyle, tyle że po latach przestały w nim latać. Ten sam mąż, praca, dzieci. Kobieta zaniedbała się, stawiając córki na pierwszym miejscu. Chociaż do pewnego czasu godziła się z takim stanem rzeczy, zaczyna jej on przeszkadzać. Boli ją to, że mąż przestaje ją zauważać. Chce znów poczuć się przez niego pożądana i kochana.
Magdalena Witkiewicz uświadamia nam, kobietom, że w życiu każdej z nas przyjdzie moment, że staniemy się taką Zuzanną. To trochę przerażająca wizja, ale taka jest kolej rzeczy. Spojrzę kiedyś w lustro i zacznę zastanawiać się, co stało się z dziewczyną, którą byłam kilka lat temu. Na pewno przyjdzie taki kryzys i tylko ode mnie będzie zależało, co z nim zrobię.
Historia Zuzanny zmusza do przemyśleń. Nie każda czytelniczka będzie w stanie ją zrozumieć. Do tej powieści Magdaleny Witkiewicz trzeba dorosnąć. Sama zresztą przyznałam się do tego, że na początku miałam problem z wczuciem się w sytuację głównej bohaterki. Dopiero zaczynam dorosłe życie i nie jestem jeszcze w stanie identyfikować się z Zuzanną.
Autorka w mistrzowski sposób stworzyła obraz kobiety w średnim wieku, ustatkowanej i nie do końca zadowolonej ze swojego życia. To, co się z nią stało, wstrząsnęło mną i pewnie długo o tym nie zapomnę. To mocna powieść psychologiczna. Jedna z lepszych, jakie w tym roku czytałam.
Komu mogę polecić Cześć, co słychać? Przede wszystkim dojrzałym czytelniczkom, matkom, które mają ułożone życie. Niech historia Zuzanny będzie dla Was przestrogą, bo prawdziwą wartość skarbu, jaki mieliśmy, docenimy dopiero wtedy, gdy go stracimy. Lepiej uczyć się na cudzych błędach, choćby miały być tylko wytworem czyjejś wyobraźni.
Magdalena Witkiewicz
Cześć, co słychać?
Wydawnictwo Filia
Poznań 2016
Magdalena Witkiewicz "Moralność pani Piontek"
Magdalenę Witkiewicz pokochałam za Pierwszą na liście. Bez zastanowienia sięgnęłam więc po jej najnowszą powieść. Liczyłam na dobrą zabawę. Czy dostałam to, czego chciałam? Przekonajcie się sami.
Gertruda Poniatowska z domu Piontek doszła w życiu do wszystkiego, do czego zamierzała dojść. Wyszła za mąż za człowieka o królewskim nazwisku, urodziła wymarzonego syna, który miał zostać laryngologiem. To nie do końca poszło zgodnie z planem. Augustyn postanowił zostać ginekologiem. Pani Dulska byłaby dumna ze swojej nowoczesnej wersji, która jest apodyktyczną miłośniczką drogich szpilek, pijącą kawę z filiżanek i wtrącającą do rozmów francuskie słówka. Plan dotyczący ułożenia życia Augustynowi legł w gruzach, gdy zaledwie 35-letni mężczyzna oświadczył rodzicom, że wyprowadza się z domu. Do mieszkania. Wynajmowanego. I nie będzie mieszkał tam sam. Gertruda nie może tego przeżyć. Nie po to chuchała i dmuchała na syneczka, by teraz wpadł w ręce jakiejś lafiryndy. Nie on. Nie członek szlachetnego rodu Poniatowskich. Jakby tego było mało, swoje pięć groszy do całej tej sytuacji wtrąca nieustannie przebrzydły Cyryl, przyjaciel Augustyna, który działa na Gertrudę jak płachta na byka. Myślicie, że gorzej już być nie może? Przekonajcie się o tym sami.
Moralność pani Piontek była dość dobrym przerywnikiem między dość ciężkimi lekturami, jakie ostatnio czytam. To komedia pomyłek, która w krzywym zwierciadle opisuje historię kobiety, która, powiem kolokwialnie, ze wsi wyszła, ale wieś w niej została. Gertruda Poniatowska jest typową stereotypową mamusią, która nie pozwala synkowi nawet kichnąć bez jej pozwolenia. Zanim chłopczyk pojawił się na świecie, ona ułożyła mu całe życie, nie biorąc przy tym pod uwagę tego, że on może chcieć czegoś innego. Mama powiedziała i tak ma być. Koniec, kropka. Nie ma dyskusji. Jej mąż, Romuald, żyje w cieniu. Nie ma siły przebicia. Boi się sprzeciwić żoneczce z piekła rodem. Woli jej przytaknąć i mieć święty spokój. Całe szczęście, że syn się w niego nie wdał.
Przyznam, że jestem nieco rozczarowana tą książką. Była zabawna, ale w pewnym momencie ten wszechobecny komizm zaczął mnie nieco męczyć. O ile pierwszą połowę czytałam, zaśmiewając się do łez, o tyle druga połowa nie wywarła już na mnie takiego wrażenia. Historia stała się przewidywalna i nic nie było w stanie mnie zaskoczyć. Szkoda, liczyłam na jakiś nagły zwrot akcji.
Mimo wszystko uważam, że to dobra lektura na leniwe popołudnie. Nie da się od niej oderwać. Czytelnik chce wiedzieć, co stanie się z Poniatowskimi. Mam nadzieję, że na naszym rynku pojawi się jeszcze kiedyś powieść Magdaleny Witkiewicz. Na pewno po nią sięgnę. Jeśli do tej pory nie zapoznaliście się z jej twórczością, zachęcam do nadrobienia zaległości. Naprawdę warto.
Magdalena Witkiewicz
Moralność pani Piontek
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
Magdalena Witkiewicz "Pierwsza na liście"
Nawet nie macie pojęcia jak miłe jest to uczucie, gdy po powrocie z pracy, gdzie czytam teksty o stali, typach podwozia w wozach strażackich, czy o tym, jak pracodawca powinien zachować się w stosunku do pracownika, mogę usiąść w kąciku z normalną książką w dłoni. Co prawda nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, ale staram się znaleźć w ciągu dnia chwilę tylko dla mnie i ciekawej lektury. Parę dni temu mój wybór padł na książkę pani Magdaleny Witkiewicz Pierwsza na liście.
Na tę powieść miałam ochotę od bardzo dawna. Bez wahania zapisałam jej tytuł po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji. Nie znałam wcześniej twórczości tej autorki i wiem, że muszę nadrobić te zaległości. O czym jest najnowsza powieść tej autorki?
To piękna historia o przyjaźni, która odrodziła się po latach. Pewnego dnia do mieszkania Iny - dziennikarki, która potrzebne informacje zdobędzie choćby i spod ziemi, puka Karola. Dziewczyna twierdzi, że jej nazwisko znalazło się pierwsze na liście jej matki, Patrycji. Okazuje się, że wypisano tam osoby, na które nastolatka może liczyć w trudnych chwilach. Dziewczyna odnajduje Inę, by dowiedzieć się, dlaczego to akurat ona jest na szczycie stworzonej przez Patrycję listy. To spotkanie obudzi uśpione wspomnienia i na zawsze zmieni życie wielu osób.
Pierwsza na liście wciąga czytelników bez reszty. Stopniowo możemy rekonstruować przeszłość Iny i Patrycji oraz jej wpływ na życie Karoliny. Tu nic nie dzieje się przez przypadek. Co prawda przez karty powieści przewija się wielu bohaterów, ale każdy z nich pojawia się w odpowiednim momencie, jest wyraźnie zarysowany i nie zostaje wprowadzony do akcji bez powodu.
Trochę obawiałam się tego, że historia, w której na pierwszym planie są trzy kobiety i jeden mężczyzna będzie do bólu przewidywalna, ale szybko zmieniłam swoje zdanie. Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Jestem oczarowana tą książką. Pani Magdalena jest mistrzynią w czarowaniu słowem. Co prawda nieco irytowało mnie momentami zachowanie Iny, ale nie wyobrażam sobie tego, by mogło jej w tej opowieści zabraknąć.
Ta książka jest nie tylko o miłości, przyjaźni czy wybaczeniu. W tę historię wpleciono problem ze znalezieniem dawcy szpiku kostnego. Wiele osób boi się zarejestrowania w bazie dawców. To nie boli, a może uratować komuś życie. Warto się nad tym zastanowić.
Pomimo wątku związanego z chorobą jednej z bohaterek, Pierwsza na liście to niezwykle optymistyczna pozycja. Pokazuje, że nigdy nie jest za późno na naprawienie błędów. Daje nadzieję, której często nam w życiu brakuje. Za co jeszcze pokochałam tę książkę? Za to, że jest o życiu. Każdy z nas może tu znaleźć fragment swojej biografii. Chylę czoła przed autorką za opisanie tak trudnych rzeczy w niezwykle prosty sposób. Już nie mogę doczekać się nadrabiania zaległości w jej twórczości. Mam nadzieję, że praca mi to w miarę umożliwi. Będzie ciężko, ale nie poddam się, w końcu w każdej kobiecie drzemie ogromna siła. Wystarczy tylko mieć odwagę, by ją w sobie odnaleźć.
Magdalena Witkiewicz
Pierwsza na liście
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



przez
Blokotka