Jodi Picoul "Bez mojej zgody"


Bez mojej zgody to moje drugie spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Przyznam szczerze, że ta książka mną wstrząsnęła.

Wyobraźcie sobie, że przyszliście na świat nie dlatego, że wasi rodzice tego bardzo pragnęli, lecz dlatego, że jedynie wasze narodziny mogą uratować życie chorej siostry. Tak było właśnie z Anną, bohaterką tej książki. Została poczęta, by jej krew pępowinową można było przetoczyć Kate. Poznajemy ją, gdy ma 13 lat i przeszła przez wiele zabiegów, by siostra miała możliwość pokonania śmiertelnej choroby. Jak każda nastolatka zastanawia się kim właściwie jest. Dochodzi do wniosku, że istnieje tylko jako dopełnienie siostry. Wtedy postanawia zawalczyć o swoją niezależność. Okazuje się, że decyzja, którą podjęła, może mieć fatalne skutki nie tylko dla jej rodziny, ale także dla Kate. Lektura tej książki stawia przed czytelnikiem wiele pytań. Co to znaczy być dobrą siostrą? Jaki jest dobry rodzic? I przede wszystkim: czy można ratować życie jednego dziecka kosztem drugiego?


Czytając tę książkę miałam chęć znaleźć się wśród bohaterów i zdrowo przyłożyć Sarze, matce Kate i Anny na opamiętanie. Ta postać wzbudzała u mnie najbardziej negatywne emocje, nie potrafiłam się do niej przekonać. Rozumiem, jedno z jej dzieci było chore, ale miała ich jeszcze dwójkę. Synem nie przejmowała się w ogóle. Młodszą córką też niezbyt. Pępkiem świata była dla niej Kate, wokół której kręciło się całe jej życie. Zupełnie tak, jak w przypadku Charlotte z Kruchej jak lód. Chyba nigdy nie polubię żadnej matki, którą stworzy pani Picoult. Irytowała mnie walka tej kobiety o życie jednego dziecka kosztem drugiego. Za to sympatią darzyłam męża Sary, Briana i prawnika, do którego o pomoc zwróciła się Anna.

Zakończenie książki mnie rozczarowało. Już drugi raz dzieje się tak w przypadku twórczości pani Picoult. Nie mówię, że było złe, bo nie było, ale spodziewałam się czegoś innego.
Po przeczytaniu Bez mojej zgody zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy byłabym zdolna powołać do życia dziecko tylko po to, by jego narodziny uratowały życie drugiego. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że nawet gdybym to zrobiła, nigdy nie posunęłabym się do tego, do czego chciała posunąć się Sara. To, że urodziło się dziecko, by jego krew pępowinowa pomogła starszej siostrze wygrać walkę z chorobą nie znaczy, że można je traktować jako fabrykę części zamiennych. Wstrząsnęło mną to, że ta kobieta nawet w chwilę po porodzie nie pomyślała o tym, by cieszyć się narodzinami Anny, lecz przypominała, by lekarze nie zapomnieli po co ona właściwie przyszła na świat.

Książkę mogę polecić właściwie każdemu. Daje do myślenia. To historia o tym, co dzieje się, gdy kocha się kogoś za bardzo. Nie polecam jedynie czytania jej w miejscach publicznych. Mogą polać się nad nią łzy, więc lepiej czytać ją w domowym zaciszu.

Jodi Picoult
Bez mojej zgody
Prószyński i S-ka

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. To była pierwsza książka, którą czytałam tej autorki. Polecam, świetna, dająca do myślenia powieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. oglądałam film na podstawie tej książki, był to jeden z niewielu filmów, na których płakałam, a książka znajduje się na mojej długiej liście książek do przeczytania, mam nadzieję, że uda mi się ją wkrótce przeczytać :)

    ja na szczęście miałam jakieś oszczędności i postanowiłam je wydać na coś przyjemnego, inaczej pewnie też nie byłoby mnie na tym koncercie. w sumie już w tamtym roku chodziły pogłoski o koncercie, więc z koleżanką postanowiłyśmy mniej wydawać na byle co pieniędzy by oszczędzić na koncert ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytałam post, to od razu nasunęła mi się myśl "czy przypadkiem nie było filmu na podstawie tej książki?", ale widzę, że już ktoś w komentarzach odpowiedział mi na to pytanie i już wiem, skąd tę historię kojarzę. ;) Faktycznie, bardzo wstrząsająca. Jeśli tylko gdzieś spotkam tę książkę, koniecznie się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dorwałam się do e-booka. Z papierową wersją było ciężko. W bibliotece kolejki jak po chleb za komuny, w księgarniach wiecznie nakład wyczerpany...

      Usuń
  4. Czytałam jedną książkę Picoult i zostałam oczarowana : >

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka