Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda Szymanowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda Szymanowska. Pokaż wszystkie posty

Wanda Szymanowska "Kim, do diabła, jest Anita"

Główna bohaterka powieści, Anita, ma 80 lat, ale wigoru mógłby jej pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. Bije od niej serdeczność i nie sposób jej nie polubić. Angażuje się w pomoc innym ludziom i opiekuje się mężem, który żyje jak roślina. Kocha go jednak zbyt bardzo, by oddać go do domu opieki. Anita zaprzyjaźnia się z Polką mieszkającą w Niemczech. I to właśnie ona próbuje dowiedzieć się, kim jest ta niezwykła starsza pani. Czy uda jej się odkryć wszystkie sekrety tajemniczej Anity?

Wanda Szymanowska "Zielone kalosze"

Parę tygodni temu pisałam o Niebieskich sandałach. Wspomniałam wtedy, że czułam się tak, jakbym czytała historię od środka. Miałam rację. Przygody głównej bohaterki, Antoniny, rozpoczęły się w Zielonych kaloszach. Chcecie przekonać się, co się działo w tej książce?

Antonina podjęła ważną decyzję. Postanowiła zostawić męża, z którym była już tylko na papierku. Ich małżeństwo skończyło się dawno temu, w sumie zanim zdążyło się na dobre rozpocząć. Kobieta wyjeżdża do wsi Ruczaj Dolny, gdzie wynajmuje niewielki domek. Nie ma żadnego planu na przyszłość. Najważniejsze jest dla niej to, że w końcu stała się wolna i może o sobie decydować. Poznaje Stenię, prostą kobietę, która podobnie jak kiedyś Antonina, pozwoliła zamknąć się w złotej klatce. Chcecie przekonać się, jak dalej potoczą się losy tych dwóch pań? Chwytajcie zatem za książki, bo ode mnie się tego nie dowiecie.

Los chciał, że na literacki debiut pani Wandy natrafiłam dopiero po przeczytaniu jej dwóch kolejnych książek. Cieszę się jednak, że moja przygoda z tą autorką zaczęła się akurat od Lardżelki. Ona podobała mi się najbardziej. Czy to znaczy, że Zielone kalosze są złe? W żadnym wypadku. Sporo tu humoru, bohaterowie mają swoje wady i zalety, lecz nie są w żaden sposób przerysowani. Połknęłam tę książkę w ciągu jednego wieczora. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, dotyczy zakończenia. liczyłam na coś innego. Czegoś mi tu zabrakło. Wiem, że to była furtka do kolejnej części, mimo to czuję niedosyt. Na szczęście w Niebieskich sandałach pani Wanda "odkupiła" to drobne potknięcie.

Zielone kalosze to pełna optymizmu opowieść o tym, że nie warto porzucać swoich marzeń. Trzeba o nie walczyć. Antonina to kobieta po przejściach. Spędziła 30 lat u boku alkoholika, który miał do niej pretensje o to, że żyje, pomimo tego znalazła w sobie siłę, by zawalczyć o szczęście. Rzuciła się na głęboką wodę. Wyjechała do niewielkiej mieściny, nie miała przy sobie dużej gotówki. Jednak nie poddała się. Pokazała, że nie potrzebuje mężczyzny do tego, by być spełnioną kobietą. Zazdroszczę jej córce tego, że miała z nią tak znakomity kontakt. Marysia ma wspaniałą mamę.

Ta historia daje pozytywnego kopa. To bardzo przyjemny przerywnik między świątecznymi porządkami. Zielone kalosze nie są długie i można w każdej chwili je przerwać, by np. wyjąć pierniczki z piekarnika. Nie trzeba obawiać się tego, że zgubi się wątek. Polecam wszystkim kobietom, bez względu na to, ile mają lat i gdzie mieszkają.

Wanda Szymanowska
Zielone kalosze
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2014

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję autorce.

Wanda Szymanowska "Niebieskie sandały"

Ucieszyłam się, gdy około 2 tygodni temu napisała do mnie ponownie pani Wanda Szymanowska. Było mi niezwykle miło, że pamiętała o mnie i zapytała, czy nie chciałabym przeczytać jej nowej książki. Pamiętając wciąż Lardżelkę, która skradła moje serce, zgodziłam się bez wahania. Gdy zabrałam się do lektury, poczułam lekki niepokój. Obawiałam się tego, że będę musiała napisać autorce maila, że jednak nie dam rady napisać recenzji Niebieskich sandałów. Dlaczego? Czułam się nieco zagubiona. Miałam wrażenie, że zaczynam czytać tę książkę od środka. I słusznie. Okazało się, że jest to kontynuacja Zielonych kaloszy. Nie czytałam tamtej powieści, więc poszukałam informacji na jej temat, żeby mniej więcej wiedzieć, o co chodzi. Uzbrojona w podstawowe fakty, zabrałam się ponownie do lektury.

Antonina, była żona alkoholika, wyjeżdża do Egiptu, by tam cieszyć się odzyskaną niedawno wolnością. Delektując się lokalnymi przysmakami i ciesząc się słońcem, kobieta próbuje na nowo odnaleźć siebie. Mężczyźni z Egiptu czyhają na europejskie turystki, które zachowują się zupełnie inaczej, niż kobiety z kraju faraonów. Odsłaniają swoje ciała i są bardziej wyzwolone. Czarują je. Są szarmanccy, zwracają uwagę na to, czego potencjalny europejski mężczyzna nie zauważy, więc panie tracą dla nich głowę. Czy Antonina również odnajdzie tam swoją miłość?

Pomimo moich początkowych obaw, pochłonęłam tę książkę bardzo szybko. Spodobał mi się koncept autorki, by umieścić akcję w muzułmańskim kraju, w którym obyczaje zdecydowanie różnią się od naszych, europejskich. Antonina nie znalazła się tam przez przypadek. Widząc to, w jaki sposób traktuje się tam kobiety, główna bohaterka zaczyna jeszcze bardziej doceniać swoją niedawno odzyskaną wolność. Nie dziwię jej się. Gdybym przeszła to samo, co ona, pewnie zachowałabym się podobnie.

Niezwykle urzekł mnie klimat tej książki. Nigdy nie byłam w Egipcie, a dzięki autorce mogłam go poznać. Został opisany w bardzo realistyczny sposób. Widziałam oczyma wyobraźni te piękne piaszczyste plaże i czułam zapach herbaty i świeżo parzonej kawy. Wanda Szymanowska przybliżyła mi blaski i cienie królestwa faraonów. Pokazała także, że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami, których trzeba się bać. Zwróciła jednak uwagę na to, czego trzeba się wystrzegać, wyjeżdżając za granicę. O pewnych rzeczach nie wiedziałam.

To nie jest zwykła opowieść o wakacyjnym wyjeździe do Egiptu. To historia o poszukiwaniu siebie. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji. Nie trzeba szukać ukrytego głęboko sensu. Autorka stara się odpowiedzieć na pytanie, czy osoby pochodzące z różnych kultur mogą zbudować szczęśliwy związek. Nie ma na to jednego, konkretnego przepisu. Wszystko zależy od tego, jak do tej sprawy podchodzą zakochani. W końcu prawdziwa miłość jest w stanie pokonać wszelkie bariery.

Niebieskie sandały to idealna propozycja dla kobiet, które chcą chociaż na chwilę uciec od panującego na zewnątrz chłodu. Każdej z nas przyda się taka wyprawa wgłąb siebie. Muszę poznać wcześniejsze losy Antoniny, niezwykłej bohaterki, która skradła moje serca i pokazała, że życie nie kończy się po rozwodzie. 

Wanda Szymanowska
Niebieskie sandały
Wydawnictwo Białe Pióro
Warszawa 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję autorce :)

Wanda Szymanowska "Lardżelka"


Przyszła wiosna, więc to najlepszy czas na to, by na moim blogu pojawiła się jakaś lekka lektura. Parę tygodni temu dowiedziałam się o istnieniu tej książki. Ensorcelee Mija z bloga My blueberry life oczarowała mnie swoją recenzją Lardżelki. Zapisałam tytuł, a niedługo potem uśmiechnęło się do mnie szczęście. Otrzymałam własny egzemplarz tej lektury. O czym ona jest?
Narzeczony wyśmiewa się ze swojej pulchnej Zosi. Robi to na chwilę przed wyjściem na zabawę sylwestrową. Jak łatwo się domyśleć, kobiecie przeszła cała ochota na tańce w towarzystwie mężczyzny. To moment przełomowy w jej życiu. Postanawia zrobić coś, by schudnąć. Wyjeżdża na obóz "Lardżelka". Tam gubi zbędne kilogramy i poznaje kilku nowych znajomych.
Ta króciutka powieść została napisana z perspektywy chcącej się odchudzić Zosi. Obserwujemy jej walkę z niezdrowymi przyzwyczajeniami. Lardżelka to coś więcej niż tylko opowieść o odchudzaniu. Nigdy nie musiałam przechodzić na dietę, nie miałam problemów z wagą, więc rozterki osób chcących wejść w ubrania w mniejszym rozmiarze są mi obce. W trakcie tej lektury można przekonać się, że taka zmiana nie jest wcale prosta. Ćwiczenia i dieta na nic się nie zdadzą, jeśli człowiek z nadwagą nie przyzna się przed sobą, że ma problem, który chce rozwiązać.
Lardżelkę pochłania się jednym tchem. Bardzo polubiłam główną bohaterkę i kibicowałam jej, by mogła zrzucić zbędne kilogramy. Jestem pełna podziwu dla samozaparcia kobiety. Nie wiem, czy byłabym w stanie pokonać pokusy i nie sięgnąć po przekąskę. 
Na końcu książki znajduje się kilka przepisów, które kiedyś z pewnością wykorzystam. Co prawda nie za wszystkimi składnikami przepadam, ale myślę, że warto spróbować jak te potrawy będą smakowały.
Dzisiaj coraz częściej spotykamy się z osobami cierpiącymi na nadwagę. Zła dieta, jedzenie fastfoodów, nieregularne pory posiłków, niezdrowe nawyki żywnościowe, brak ruchu - to wszystko wpływa na wzrost wagi. Myślę, że wszyscy ci, którzy chcą zgubić zbędne kilogramy, powinni sięgnąć po tę książkę. Polecam ją także ludziom uważającym, że odchudzanie to łatwy proces.

Wanda Szymanowska
Lardżelka
Wydawnictwo Białe Pióro
Warszawa 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję autorce.
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka