Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty

Michał Rusinek "Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy"

 

Informacja czy propaganda?

Michał Rusinek rozbraja język polityków (nie tylko przed wyborami)

"Dziady” i dziadersi. Odmieniane przez wszystkie przypadki lex Czarnek i Polski Ład. Wojna. Dobra zmiana?

Słowa, które docierają do naszych uszu ze wszystkich stron. Zakażają rozmowy przy stole, przenikają niepostrzeżenie do języka dzieci, zniekształcają widzenie świata. Jak się przed nimi bronić? Myśleć samodzielnie i nie dać się uśpić.

Michał Rusinek od lat uważnie wsłuchuje się w język polityków, wyjaśnia rządzące nim mechanizmy i alarmuje, byśmy sami byli czujni. Wie, że manipulacji w przestrzeni publicznej nie da się za bardzo zmierzyć (chyba że w sasinach), ale przekonuje, że można ją zdemaskować i rozbroić.

Czy nauczy nas to odróżniać informację od propagandy? Nie potwierdzamy, nie zaprzeczamy. Ale wiedza o tym wszystkim należy nam się jak psu… micha!

Paulina Młynarska "Okrutna jak Polka"

 

Patriarchat jest zakłamany i okrutny. My, Polki, jego ofiary, także takie jesteśmy. Dojedziemy każdą, która nas rozdrażni albo stanie nam na drodze. Albo przynajmniej ją pouczymy, "dobrze" jej doradzimy, żeby sobie nie myślała, że sama wie, co ma robić. Upokorzymy, wyśmiejemy, zhejtujemy, nie przepuścimy okazji, by boleśnie dowalić. A im jesteśmy zajadlejsze wobec innych, tym większej nienawiści i pogardy wobec nas samych to dowodzi.

Czas się z tym rozliczyć i uporać, bo relacje między kobietami w Polsce zbyt często są nie do zniesienia. Dlatego prawo stanowione wobec nas takie jest! Dlatego kolejni politycy bez piątej klepki ciągle od nowa komplikują i zatruwają nam życie, zamiast je ułatwiać. Pozwalamy na to, ponieważ nawykłyśmy do przemocy. W domu, w pracy, w szpitalu, w internecie, nawet na cholernej jodze. Wszędzie to samo - przekraczanie granic, słowa, które nie mają prawa padać, sarkazm, pouczenia, "dobre" nieproszone rady, jawna i bierna agresja, sądy plotkarskie.

Dopóki nie sięgniemy po własną moc - a dostęp do niej przynosi zaprzestanie pilnowania, oceniania, recenzowania, zawstydzania, wyśmiewania, upokarzania, dołowania i moralnego osądzania na każdym kroku samej siebie oraz innych kobiet - pozostaniemy skazane na zapyziały salon, przydeptane kapcie i zatłuszczoną kuchnię domu odwiecznej Anieli Dulskiej. Bezlitosny osąd da się zamienić w życzliwą ciekawość. Kompleksy i brak wiary w siebie można pokonać. Każdego dnia komuś się to udaje.

Chcę, byśmy, gdy przyjdzie czas, umarły, będąc dla siebie siostrami. Wtedy będziemy żyły długo i szczęśliwie w pamięci kolejnych pokoleń kobiet, które będą wiedziały, z kogo brać przykład. O tym jest ta książka - Paulina Młynarska

Wojciech Zimiński "Biuro Wszelkiego Pocieszenia. Ministerstwo Absurdu"

źródło: Empik
Tu Czytelnia Mola Książkowego. Jest sobota, czas więc na porcję dobrej lektury na weekend.

"Tu Biuro Wszelkiego Pocieszenia" – jeśli słuchacie czasem radiowej Trójki, macie okazję, by usłyszeć te słowa, której wypowiada w audycji Urywki z Rozrywki Wojciech Zimiński. Książka, o której chcę Wam dzisiaj powiedzieć, to zbiór felietonów. Autor w tych krótkich tekstach opowiada o przypadkach życia codziennego, nie szczędząc przy tym ironii. Ujawnia absurdy naszej rzeczywistości, z humorem i polotem komentuje bzdurne mody, dziwne nawyki i obyczaje. Jego teksty dotykają przeróżnych sfer: rozmów z pracownikami infolinii, noworocznego stanu nieważkości, wyborów do parlamentu czy kłopotów z odnalezieniem miejsca pochówku angielskiego króla Ryszarda III. Dzięki autorowi możemy pośmiać się z samych siebie.

Jeśli czytaliście pierwszą część książki Wojciecha Zimińskiego i przypadła ona Wam do gustu, możecie spokojnie sięgnąć po drugą część. Nie powinna sprawić Wam zawodu. Książkę czyta się szybko i co najważniejsze, nie trzeba się z nią przyspawać do fotela, można czytać ją na raty bez większego problemu. To dobre rozwiązanie dla osób mających niewiele czasu na lekturę. Poza tym jeśli jakiś tekst nie przypadłby Wam do gustu, możecie go ominąć i przejść do kolejnego.

To książka dla osób, które nie boją się ironii i mają dystans do otaczającego ich świata. W innym przypadku lektura może sprawiać nieco trudności. Autor ma lekkie pióro i bardzo trafnie uderza w otaczające nas absurdy. Wywołuje uśmiech na twarzy, ale także zmusza do zastanowienia się nad tym, co napisał.

Nie chcę w żadnym razie nikogo zniechęcać do sięgnięcia po książkę, ale nie jestem pewna, czy przypadnie do gustu nastoletnim czytelnikom. Niektóre poruszone tu sprawy jeszcze ich nie dotyczą, więc lepiej trochę zaczekać z lekturą.


Wojciech Zimiński
Biuro Wszelkiego Pocieszenia. Ministerstwo Absurdu
Wydawnictwo Helion
Gliwice 2017

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Wydawnictwu Helion.

Agata Passent "Kto to pani zrobił?"

Przyznam się szczerze, choć nie jestem z tego dumna, Agatę Passent kojarzyłam głównie z portali plotkarskich, na których opisywano jej burzliwy związek z Wojciechem Kuczokiem. Jakoś nie ciągnęło mnie do jej twórczości. W szale przedweselnych przygotowań potrzebowałam jednak nieco lżejszych książek. Dlatego mój wybór padł na zbiór tekstów Agaty Passent. 

Moje odczucia w trakcie lektury tej książki można porównać do sinusoidy. Raz zaśmiewałam się do łez, a raz obracałam kartki, żeby zobaczyć, ile mi jeszcze zostało do końca felietonu, bo zaczynałam się nudzić. Przyznaję, że zdarzało mi się czasem przeskoczyć do innego tekstu, bo nie byłam w stanie poradzić sobie z tym, który właśnie czytałam.

Agata Passent jest baczną obserwatorką. Wytyka błędy zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Jej obraz człowieka współczesnego jest niezwykle trafny, w wielu kwestiach trudno było się z nią nie zgodzić. Mam tu na myśli chociażby matki wyręczające synów we wszystkim, bez względu na ich wiek. Mnie tego typu kobiety także podnoszą ciśnienie. Czasem jednak nie rozumiałam jej czepialstwa. Czytając tekst, zastanawiałam się, dlaczego w sumie powstał. Na szczęście niewiele było takich fragmentów.

Kto to pani zrobił lepiej czytać ratami, dawkować sobie emocje. Dłuższa lektura może nieco znużyć. Chociaż nie wszystkie teksty przypadły mi do gustu, uważam ten zbiór felietonów za dobrą i wartą uwagi publikację. Nie wiem, jaki macie stosunek do Agaty Passent. Ja mam do niej neutralne podejście i nie jestem w stanie odmówić jej lekkiego pióra. Bardzo umiejętnie wbija szpilki, ale nie piętnuje. Pokazuje czytelnikom, że my Polacy wcale nie jesteśmy tak idealni, jak nam się wydaje. Nie zawsze potrafimy być szczęśliwi. Często na własne życzenie. Wielu z nas ciągle chce więcej, zapożycza się, pracuje ponad siły, zapominając o tym, by cieszyć się z małych rzeczy. Na to również autorka zwraca uwagę.

Jeśli szukacie dobrego zbioru felietonów, myślę, że spokojnie możecie rozejrzeć się za tą książką. To literatura na wysokim poziomie. Ostrzegam tylko, że tytuły niektórych tekstów mogą zmylić i jeżeli poczujecie, że dany felieton Wam nie podchodzi, lepiej omińcie go. Nic złego się nie stanie.

Agata Passent
Kto to pani zrobił
Wydawnictwo Wielka Litera
Warszawa 2014

Jolanta Miśkiewicz "Szklana kula"


"Namawiam do niewstydzenia się! A co, nie dość w życiu problemów, żeby jeszcze się wstydzić?"

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie zima za oknem trzyma i to jak. Jaworzno wygląda tak, jakby znalazło się w tytułowej szklanej kuli. Cieszę się, że ta książka dotarła do mnie akurat teraz, gdy cały dzień marzę o tym, by wieczorem zagrzebać się pod kocem z jakąś miłą lekturą. Niedawno wybór padł na pozycję autorstwa pani Jolanty Miśkiewicz.
Autorka Szklanej kuli pochodzi z Łodzi. Z zawodu jest ekonomistką. Przez dość długi czas pisała do szuflady, by w końcu podzielić się swoją twórczością z czytelnikami. Jej wiersze i opowiadania pojawiają się także w niektórych czasopismach. Pani Miśkiewicz należy do kilku grup literackich. Prowadzi także własną grupę poetycką "Powrót". Wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Szklana kula to moje pierwsze spotkanie z nią.
Muszę przyznać się, że gry zobaczyłam okładkę, zaczęłam obawiać się, że nic dobrego z lektury nie wyniknie. Myślałam, że będzie to coś infantylnego. Na szczęście zostałam pozytywnie zaskoczona. Ta cienka książeczka to zbiór luźnych felietonów i opowiadań.
Szklana kula jest podzielona na 4 części. Najdłuższa z nich jest pierwsza, czyli Co w duszy gra.... To kilkanaście krótkich tekstów, które można czytać na chybił trafił. Nie są one ze sobą powiązane. Czytelnik nie ma pewności o czym za moment przyjdzie mu czytać. Tematyka jest różnorodna. Autorka uzewnętrznia się przed nami, opowiada o swoich przeżyciach. Dzieli się przemyśleniami na przeróżne tematy. Pisze o tym, co sądzi chociażby na temat starszych pań w autobusach, czy o narzekaniu nas, Polaków na przeróżne rzeczy. Tekstem, jaki najbardziej mnie poruszył, był Minęło 28 lat.... To bardzo smutna historia o tym, co dzieje się z kobietą, która zbyt wcześnie straciła męża. Wiele opowiadań odnajdywało pokrycie w moim życiu osobistym. Myślę, że każdy znalazłby tam coś dla siebie.
Łódzkie legendy to mający zaledwie siedem stron rozdzialik, opowiadający historie, w centrum których znajduje się rodzinne miasto pani Miśkiewicz, Łódź. Nie będę streszczać ich wszystkich, nie ma to większego sensu, ale wspomnę tylko o tym, że po lekturze doszłam do wniosku, że Czarna Wołga jest wszechobecna. Mnie też straszono czarną limuzyną, gdzie kierowcą był mężczyzna porywający dzieci.
Po legendach przychodzi czas na bajki. I to nie byle jakie, bo to opowieści dla dorosłych. Zmartwię Was, jeśli liczycie na to, że bohaterami są biegający tu i ówdzie bohaterowie w stroju Adama i Ewy, czeka Was rozczarowanie. To satyry przenoszące Kopciuszka i Czerwonego Kapturka do współczesnych czasów. Szkoda tylko, że były takie krótkie. Kończyły się w najlepszym momencie i pozostawiały po sobie niedosyt.
Ostatnią część stanowią Wielkie ucieczki Ali Capone, przygody tytułowej Ali. Myślę, że jest to najzabawniejsza część Szklanej kuli. Nie wiem, czy zgodzą się z tym inni czytelnicy, którzy lekturę mają za sobą, ale ja podczas czytania tych ostatnich stron nieraz wybuchałam śmiechem.
Szklana kula skłania do przemyśleń i pokazuje, że wszystkim tym, co nas ogranicza, jesteśmy my sami. Wmawiamy sobie wiele rzeczy, przez co wpędzamy się w kompleksy, jakbyśmy mało mieli kłopotów na co dzień. Zachęcam Was do lektury Szklanej kuli. Daje do myślenia i bawi. Obyśmy doczekali się większej ilości takich książek.

Jolanta Miśkiewicz
Szklana kula
Łódź 2014

Za możliwość lektury dziękuję portalowi Sztukater


Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka