Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty

Anna H. Niemczynow "Należy do mnie"

 

Helena, była primabalerina, dla rodziny zrezygnowała z dobrze zapowiadającej się kariery. Jej mąż, Wiktor, nie docenia tych poświęceń, prowadząc podwójne życie u boku enigmatycznej Klary.

Fausti, córka małżeństwa, usiłuje odnaleźć się w rzeczywistości pełnej tajemnic, pozorów i gier wymykających się dorosłym spod kontroli. Dziewczynce z pomocą przychodzi terapeutka dr Mound, za której kunsztem pracy skrywa się bolesna historia.

Karolina Wilczyńska "Jeszcze raz, Nataszo"


"Zaczęłam nowe życie, życie singielki, młodej (stosunkowo), bogatej (dość, żeby nie martwić się o przyszłość), niezależnej (od mężczyzny) i pełnej ambitnych planów (choć nie do końca sprecyzowanych)."

Kiedy zakochani ludzie stają na ślubnym kobiercu, wierzą w to, że ich szczęście będzie trwało wiecznie i zestarzeją się razem. Jednak nie zawsze w życiu układa się tak, jak można by sobie tego życzyć. Przychodzi czasem taki moment, że trzeba się rozstać i rozliczyć się z przeszłością. Schować do piwnicy lub wyrzucić pamiątki przypominające o bolesnych chwilach. To właśnie robi bohaterka najnowszej powieści Karoliny Wilczyńskiej. Pali za sobą symboliczne mosty w postaci fotografii przywołujących wspomnienia, które wolałaby wyrzucić z pamięci.
Natasza miała wszystko, czego kobieta może sobie zażyczyć: kochającego męża, piękny dom, dobrą pracę, w której robi zawrotną karierę, pławi się w luksusie i niczego jej nie brakuje. Pewnego dnia uporządkowane życie głównej bohaterki książki legło w gruzach. Mąż oznajmia, że odchodzi od niej. Dla kobiety, która w oczach innych szukała potwierdzenia własnej wartości, jest to niemalże koniec świata. Początkowa euforia z odzyskania wolności powoli przeradza się w apatię. W dniu rozwodu Natasza zaczyna przeglądać album ze zdjęciami, by obrócić je w proch, definitywnie grzebiąc w ten sposób swoją przeszłość. Towarzyszymy jej w tych chwilach i wraz z nią wspominamy wydarzenia upamiętnione na fotografiach. Mamy okazję poznać wszystkie wcielenia Nataszy: córkę starającą się sprostać wymaganiom rodziców, uczennicę pragnącą być zaakceptowaną przez rówieśników, studentkę próbującą zarobić na własne utrzymanie, żonę robiącą wszystko, by mąż był z niej dumny, zranioną kobietę nie potrafiącą poradzić sobie z tragedią, jaka ją spotkała oraz rozwódkę rozliczającą się z przeszłością. Oczywiście wymieniłam tylko część z ról napisanych przez życie dla Nataszy. Było ich zdecydowanie więcej, ale wspomniałam o najważniejszych z nich. Resztę wcieleń kobiety poznacie, gdy zapoznacie się z tą pozycją.
Każdy z dziesięciu rozdziałów poprzedzony jest krótkim opisem fotografii, która znajduje się w rękach Nataszy. Tytuły nadane poszczególnym częściom tworzą swoisty dekalog dla osób próbujących na nowo poukładać sobie życie. Każdemu z nas przydałoby się coś takiego, co pomogłoby stanąć na nogi, gdy świat runie nam na głowę. Natasza pokazuje, że nie ma sytuacji, z jakich nie da się wyjść obronną ręką. Niekiedy potrzeba tylko więcej czasu i samozaparcia, by życie zaczęło znów toczyć się właściwymi drogami.
Rzadko sięgam po książki o porzuconych kobietach. Przeważnie powtarzają one utarte schematy: miałam wszystko, ale zostawił mnie mąż, załamałam się, po jakimś czasie poznałam kogoś i moje życie znów nabrało sensu. Ewentualnie jest jeszcze drugi scenariusz, który zakłada, że marnotrawny małżonek wróci skruszony na łono rodziny, a kochająca żona mu wybaczy, bo bez niego nie ma po co żyć. Bałam się, że tak też będzie w tym przypadku, lecz przeczytałam kilka pochlebnych opinii na temat tej pozycji i postanowiłam dać jej szansę. Czy żałuję, że to zrobiłam? Nie. Jeszcze raz, Nataszo to nie tylko opowieść o rozwódce starającej się odnaleźć w nowej sytuacji. Czytając tę książkę doszłam do wniosku, że niesie ona ze sobą pewne przesłanie. Nie wiem, czy czytelnicy mający za sobą lekturę zgodzą się ze mną, ale uważam, że autorka poprzez Nataszę starała się zwrócić nam uwagę na to, że potwierdzenia własnej wartości powinniśmy szukać najpierw w sobie, a potem w innych ludziach. Oni przychodzą i odchodzą. Nigdy nie zdołają nas poznać tak, jak my sami siebie znamy. Warto o tym pamiętać.

Karolina Wilczyńska
Jeszcze raz, Nataszo
Wydawnictwo Czwarta Strona
Poznań 2014

Agata Kołakowska "Siódmy rok"


"- Myślisz, że schyłek związku to wystarczający pretekst, aby napić się naszego toskańskiego wina? - Adam trzymał w dłoni ciemnozieloną butelkę z bordową etykietą, na której lśniły złote napisy.
Eliza otworzyła szerzej oczy ze zdumienia. W pierwszej chwili gest męża odebrała jako wyjątkowo niestosowny dowcip, po chwili jednak uśmiechnęła się lekko.
- Innej okazji nie będzie."

Wyobraźcie sobie: jesteście w związku małżeńskim. Po siedmiu latach dochodzicie do wniosku, że zbyt różnicie się od swojej drugiej połowy, by nadal dzielić z nią życie. Nie, nie zdradzacie się, nie kłócicie, nie macie nawet cichych dni. Po prostu uznajecie, że nie ma między wami iskry, która dodawałaby waszemu małżeństwu tak potrzebnej szczypty namiętności. Postanawiacie się rozstać. Po przyjacielsku, bez publicznego prania brudów, wykłócania się o majątek. Dzieci nie macie, więc sprawa jest prosta. Po rozwodzie idziecie opijać swoją wolność. W barze spotykacie swoją byłą drugą połowę. Siedzicie razem przy stoliku. Pod wpływem wypitego alkoholu dochodzicie do wniosku, że założycie się o to, kto komu pierwszy znajdzie partnera na resztę życia. To ostatnie brzmi nieco jak Matrix, ale tak właśnie u pani Kołakowskiej było.
Eliza i Adam są małżeństwem od 7 lat. Kiedy terapia nie ratuje ich związku, postanawiają się rozstać. Wszystko przebiega niezwykle gładko. Uczucie wypaliło się, między małżonkami nie ma nic oprócz, hmmm, jakby to nazwać, przyjaźni? Przywiązania? Ciężko mi to określić. W każdym razie nie rzucają w siebie nożami, nie kłócą się, po prostu przestali się wzajemnie pociągać.
On uwielbia adrenalinę, ciągle szuka nowych wrażeń. Ona jest domatorką, która lubi ciszę i spokój. Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Tu niestety się odepchnęły.
Po rozwodzie idą opijać nowe życie. Adam z przyjacielem Robertem, Eliza z przyjaciółką Iwoną. Spotykają się w barze. Nie ma tam zbyt wiele miejsca, więc są skazani na swoje towarzystwo. Po wypiciu kilku piw Eliza i Adam zakładają się o to, kto komu pierwszy znajdzie partnera na resztę życia. Dla mnie totalny Matrix. Nie wyobrażam sobie, że mam szukać mojemu byłemu mężowi nowej żony. Jestem szalona, ale nie aż tak. Jak pewnie się domyślacie, z takiego zakładu nie wyniknie nic oprócz nieporozumień.
Zakończenie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Ta lektura to miły przerywnik. Szybko się ją czyta. Czasem z uśmiechem, czasem zastanawiając się nad własnym życiem i tym, co tak naprawdę pociąga nas w ukochanej osobie. Jeśli szukacie czegoś krótkiego, co na chwilę oderwie Was od rzeczywistości, Siódmy rok pani Kołakowskiej na Was czeka :)

Agata Kołakowska
Siódmy rok
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka