Katarzyna Amon "Czekolada"

 

Wszystko zaczęło się od ziarenka kakaowca, przekrętu stulecia i owianego tajemnicą przepisu na napój czekoladowy. Z czasem pokochały go znamienite kobiety: cesarzowa Sisi, po której zachowały się gigantyczne rachunki za czekoladę, czy Elżbieta II, która z kolei miała słabość do torebek w kształcie tabliczki czekolady.

Picie czekolady stało się szczytem mody, a nawet uzależnieniem.

Czekolada zrobiła karierę w medycynie i na noblowskich salonach. Sama Maria Montessori uczyniła ją kluczem do autorskiej metody nauczania. A Roald Dahl - symbolem twórczości i spełnienia dziecięcych pragnień.

Stała się też gwiazdą reklamy, czyniąc z niej sztuką. To jej uległ Alfons Mucha, tworząc plakaty w wyrafinowanym secesyjnym stylu. Słynny również stał się spot reklamowy, w którym Salvador Dalí odłamuje kawałek czekolady, wkłada go do ust, a jego wąsy gwałtownie się wyprostowują i stają dęba.

Lubicie czekoladę? Ja tak, mam do niej ogromną słabość. Zwłaszcza do brytyjskiej Cadbury, mam na szczęście swojego dilera, siostra mieszka w Anglii, więc mnie w nią raz na jakiś czas zaopatruje. Nie pogardzę też czekoladami Lindt, aż obśliniłam klawiaturę na myśl o nich, wybaczcie :)

Kiedy zobaczyłam, ile stron ma ta książka, zaczęłam zastanawiać się, o czym autorka będzie aż tyle pisać. Ponad 400 stron o czekoladzie. Jednak to nie jest historia tylko o czekoladzie, o tym, kto i w jakich ilościach ją je, skąd się wzięła, w jaki sposób się ją wytwarza. Możecie przekonać się, jak wpłynęła na szeroko pojęty świat kultury.

Nie brakuje tutaj ciekawostek ze świata koronowanych głów czy artystów, dla których czekolada stanowiła ważny składnik diety. Ujęły mnie wspomnienia o królowej Elżbiecie. Pamiętam, jak widziałam opisywaną tu scenę z misiem Paddingtonem. Teraz, gdy królowa już nie żyje, pozostał sentyment. I nigdy nie zapomnę obrazu Ala Capone, jaki przedstawiła mi autorka. Zupełnie inny człowiek niż ten, o którym czytałam. Nie podejrzewałam go o takie związki ze słodyczami.

Katarzyna Amon ma bardzo lekkie pióro. Ta książka jest utrzymana w gawędziarskim stylu, nie czułam znużenia historiami o czekoladzie w wykonaniu autorki, powiem więcej, czytałabym je dalej, gdyby tylko jeszcze jakieś były. Uważam, że wykonała kawał dobrej roboty, zbierając w jednym miejscu najważniejszą esencję czekolady i tego, jak zmieniła świat. Możecie na przykład dowiedzieć się, jaki wpływ na współczesne słodycze mieli na przykład żołnierze, a właściwie ludzie, którzy tworzyli dla nich jedzenie.

Całość prezentuje się pięknie wizualnie. Zawarte w środku kolorowe ilustracje idealnie dopełniają te publikację (i przy okazji sprawiają, że aż chce się zjeść to, co przedstawiają, gorzej, jeśli nie ma się tego pod ręką, wtedy burczenie w brzuszku gwarantowane, mówię z własnego doświadczenia).

To nie jest książka, którą można przeczytać w jeden wieczór. I nie chodzi mi o to, że będziecie mieli niepohamowaną chęć na słodycze. To nie tylko zbiór anegdot, ale kawał czekoladowej historii. Dużo tutaj informacji, dobrze dać swojemu mózgowi trochę odpocząć i na spokojnie przetrawić to, co autorka przekazała. 

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem MUZA

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka