Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty

Weronika Łodyga "Angst with happy ending"

 

Życie siedemnastoletniego Aleksandra nie jest usłane różami. W domu wciąż brakuje pieniędzy, mama zaharowuje się w kolejnych pracach, a przy jego boku nie ma nawet przyjaciół, którzy mogliby pomóc w odczarowaniu szarej rzeczywistości. Dlatego jest bardzo podekscytowany internetową znajomością z Yuki – czuje, że nareszcie poznał bratnią duszę. Tym większe jest jego rozczarowanie, gdy w realu przyjaciółka okazuje się… niskim chłopcem o nastroszonych ciemnych włosach i wielkich, pełnych lęku brązowych oczach. Jak mógł dać się tak oszukać?!

Anita musi się opiekować czworgiem rodzeństwa i znosić krzyki pijanego ojca. Zawsze może liczyć na sąsiedzką pomoc Aleksa, jednak gdy jest już u kresu sił, nawet jego wsparcie to za mało. Chłopak mimo własnych problemów, które wywołują w nim napady agresji, nie zamierza odpuścić i chce odmienić jej los.

Erich Lindstrom "Do zobaczenia nigdy"

Parker Grand straciła wzrok w wyniku wypadku, który po pijaku spowodowała jej matka. Ojciec dziewczyny niedawno popełnił samobójstwo, więc do domu Parker wprowadziła się ciotka ze swoją rodziną, by zająć się nieco zbuntowaną nastolatką. Dziewczyna stara się żyć normalnie. Biega, chodzi na zakupy i podchodzi na luzie do tego, że jest niewidoma. Ma jednak pewien kodeks, według którego żyje ona oraz jej znajomi. Dzięki niemu udaje się uniknąć niezręcznych sytuacji i ofiar w ludziach. Nowy rok szkolny jest dla Parker kolejnym wyzwaniem. Sporo się pozmienia w jej dotychczasowym życiu. Czy będą to zmiany na lepsze? O tym już musicie przekonać się sami.

Przedpremierowo! Amy Harmon "Pieśń Dawida"

Dawid walczył od dzieciństwa. Nie należał do grzecznych chłopców. Imprezował, nie liczył się z pieniędzmi, nadużywał alkoholu. Kiedy jego starsza siostra, Molly, zaginęła, obwiniał się o to. Kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo. W szpitalu psychiatrycznym, do którego w końcu trafił, poznał Mojżesza. To dzięki niemu wyszedł na prostą, choć początek ich znajomości nie należał do najłatwiejszych. Pewnego dnia w życiu Dawida pojawia się niewidoma Millie. To ona zawładnęła sercem mężczyzny i sprawiła, że poczuł się kochany i akceptowany. Jednak nagle zniknął bez słowa, nie mówiąc nikomu, dokąd się wybiera. 

Pieśń Dawida to nawiązuje do Prawa Mojżesza, więc jeśli nie czytaliście tej książki, powinniście nadrobić zaległości. W innym przypadku możecie czuć się nieco zagubieni. 

Akcja powieści dzieje się na dwóch płaszczyznach. Teraźniejszość łączy się z odtwarzaną z kaset magnetofonowych przeszłością. Tytułowego bohatera poznajemy za pomocą nagrań, które odsłuchuje Millie. Kobieta próbuje zrozumieć, dlaczego ukochany tak nagle zniknął z jej życia.

Amy Harmon serwuje czytelnikom prawdziwy rollercoaster emocji. Nie sposób podejść do Pieśni Dawida obojętnie. To lektura, która wzrusza i zmusza do refleksji. Opowiada także historie niezwykłej miłości i przyjaźni, jaka jest w stanie przetrwać każdą burzę. Zapada w pamięć.

Nie sposób porównywać ze sobą Pieśń Dawida i Prawo Mojżesza. W sumie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po kontynuacji cyklu. Amy Harmon po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć niezwykłą opowieść, która głęboko zapada w pamięć. Nie poszła na łatwiznę i nie powtórzyła schematów z pierwszej części. Pojawiają się tu co prawda znani z Prawa Mojżesza bohaterowie, lecz każdy z nich ma tym razem inne zadanie do wykonania. Jakie? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

To nietuzinkowa książka. Nie ma drugiej takiej. Jeżeli szukacie historii o szukaniu swojego miejsca na ziemi, możecie rozejrzeć się za Pieśnią Dawida. Nie będziecie żałowali spędzonego nad nią czasu. Przeczytajcie tylko wcześniej Prawo Mojżesza.

Premiera książki odbędzie się 14 października 2016!

Amy Harmon
Pieśń Dawida
Wydawnictwo Helion
Gliwice 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Wydawnictwu Helion.

Victoria Scott "Kamień i sól"

Kilka miesięcy temu opowiadałam Wam o książce Victorii Scott Ogień i woda. Teraz przyszedł czas na kontynuację tej historii.

Tella przeżyła przeprawę przez dżunglę i pustynię. Doszła już tak daleko, że nie może się wycofać. Chce zdobyć lek dla swojego chorego brata. Musi teraz zmierzyć się z ukrytymi niebezpieczeństwami oceanu, górskim mrozem i pokrętnymi zasadami wyścigu. Zostało już niewielu uczestników, do końca wyzwania pozostało niewiele czasu. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Czy stare sojusze dalej będą aktualne? Jak udział w wyścigu wpłynie na życie jego uczestników?

Zawsze czuję niepokój, gdy sięgam po kontynuację książki, która mi się spodobała. Boję się, że autor nie udźwignie ciężaru i nie przeskoczy poprzeczki, którą postawił sobie w poprzedniej części. Jak sprawa miała się z Victorią Scott? Zmasakrowała mnie. Rzuciła na kolana i nie pozwoliła z nich wstać. Czegoś takiego się po tej historii nie spodziewałam.

Tella bardzo się zmieniła. Robi rzeczy, o jakich pewnie wcześniej nawet nie myślała. Ma jednak cel, do którego uparcie dąży. Chce, by Cody wyzdrowiał. Wie, że jej życie nie będzie wyglądało już tak samo, lecz to nie ma większego znaczenia. Liczy się tylko brat. Reszta bohaterów nie pozostaje w tyle. Każdy chce wygrać. Jest w końcu o co walczyć.

Nie byłam przygotowana na to, co zaserwowała mi autorka. Nie myślałam, że będzie tak krwawo i brutalnie. Mój poziom adrenaliny nie obniżył się nawet na moment. Czytałam książkę z wypiekami na twarzy. Bardzo przeżywałam to, co się działo. Kilka razy po mojej twarzy spłynęły nawet łzy. Za niektóre wątki byłam na autorkę zła. Nie byłam przygotowana na poniesienie takich strat.

Ta część jest nieprzewidywalna, pełno w niej niewiadomych. Nawet zakończenia nie da się jednoznacznie zinterpretować. Autorka naprawdę stanęła na wysokości zadania. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Kamień i sól pobija Ogień i wodę na głowę. Majstersztyk. Polecam każdemu, bez wyjątku. Ostrzegam tylko, że trzeba przygotować się na jazdę bez trzymanki. Będzie się działo.

Victoria Scott
Kamień i sól
Wydawnictwo IUVI
Kraków 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu IUVI.

K.A. Tucker "Cztery sekundy do stracenia"

Czekałam ładnych parę miesięcy na to, by móc dorwać się do tej książki. Dwie poprzednie części mnie zachwyciły i byłam bardzo ciekawa tego, co stanie się w trzeciej. Kiedy w końcu przytargałam książkę z biblioteki i przeczytałam znajdujący się z tyłu opis, zdębiałam. Nie znałam imion bohaterów i zaczęłam się zastanawiać, co stało się z siostrami Cleary. Nie wyobrażałam sobie tej serii bez nich.

W tej części głównymi bohaterami są Cain i Charlie. Każde z nich ma za sobą niezbyt chlubną przeszłość. Ukrywają sekrety, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Charlie Rourke chce zniknąć, by to zrobić, potrzebuje szybkich pieniędzy. Praca striptizerki nie jest dla niej szczytem marzeń, lecz dziewczyna zrobi wszystko, by uwolnić się od duchów przeszłości. Cain prowadzi klub ze striptizem. Nie jest to zbyt pasjonujące zajęcie, choć wielu ludziom może się wydawać, że jest inaczej. Częstym gościem w jego miejscu pracy jest policja, a personel, który zatrudnia... no cóż, pozostawia zdecydowanie wiele do życzenia. Kiedy drogi tej dwójki się krzyżują, mężczyzna postanawia pomóc kobiecie, kimkolwiek by nie była. Jaki ma w tym cel?

Kiedy zaczynałam czytać tę książkę, byłam nieco zawiedziona. Chciałam sióstr Cleary, a one gdzieś zniknęły. Postanowiłam się obrazić na autorkę. Jak się pewnie domyślacie, zbyt długo to nie trwało. Choć początkowo nie mogłam złapać bakcyla, po około 30 stronach totalnie przepadłam. Zarwałam noc, prawie spóźniłam się do pracy (odkryłam przy okazji, że w 10 minut też da się wyszykować i jeszcze kanapki sobie zrobić), ale było warto.

Charlie gra kogoś, kim nie jest. Kiedy zatrudnia się u Caina i odkrywa, że zaczyna darzyć go uczuciem, wpada w panikę. Wie, że będzie musiała odejść. Nie chce stracić mężczyzny, lecz zdaje sobie sprawę z tego, że tam, dokąd się uda, nie może go ze sobą zabrać. Nie wie też, jak on zareaguje, gdy odkryje prawdę o niej. Charlie rozpoczyna bardzo ryzykowną grę, w której stawką jest nie tylko jej życie.

W Czterech sekundach do stracenia K.A. Tucker pokazuje czytelnikom zupełnie inny świat. Wprowadza do mrocznego półświatka nocnych klubów i ciemnych interesów. Tu nie jest bezpiecznie i uwierzcie mi, nie chcielibyście za nic się znaleźć na miejscu bohaterów. Sporo się tutaj dzieje i jestem zdanie, że Charlie i Caina powinni poznać pełnoletni czytelnicy. Jest tutaj bowiem sporo mocnych scen łóżkowych, które mnie, osobę dorosłą i będącą w stałym związku, wprawiły w zakłopotanie. Trzeba jednak przyznać polskiej tłumaczce, że całkiem nieźle poradziła sobie z ubraniem ich w słowa. Nie były wulgarne i nie budziły obrzydzenia. Jestem ciekawa, jak wyglądały w oryginale.

Zakończenie może i nie jest zaskakujące, ale warto było na nie czekać. Nie wyobrażam sobie tego, by ta historia skończyła się inaczej. Nie wybaczyłabym tego autorce. Jeśli spodobały się Wam dwie poprzednie części, trzecia również Was nie zawiedzie. Mogę Wam to zagwarantować. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak poczekać na premierę czwartej części. Wydawnictwo Filia zapowiedziało ukazanie się Pięciu sposobów na upadek na 2016 rok, czyli już niedługo. Jesteście ciekawi, dokąd tym razem zabierze nas autorka i czyje zakamarki duszy poznamy?

K.A. Tucker
Cztery sekundy do stracenia
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015

Victoria Scott "Ogień i woda"

Wyobraźcie sobie, że ktoś, kogo bardzo kochacie, jest śmiertelnie chory. Lekarze nie są w stanie mu pomóc. Staracie się spędzić z tą osobą jak najwięcej czasu, bo nie wiecie, ile jeszcze jej go zostało. Czy bylibyście w stanie zaryzykować własnym zdrowiem, by uratować życie swojego bliskiego?

Poznajcie Tellę. Dziewczyna ma 16 lat. Niedawno z rodzicami i śmiertelnie chorym bratem przeprowadza się do Montany, by tam Cody miał "świeże powietrze". Nastolatka nie jest z tego powodu zbyt szczęśliwa. Jest kompletnie odcięta od cywilizacji. Nie ma znajomych, komputera ani telewizora. Czuje się kompletnie bezradna. Wszystko zmienia się, gdy znajduje w swoim pokoju tajemnicze urządzenie. Po włączeniu go Tella dowiaduje się, że została wytypowana do startu w Piekielnym Wyścigu. Po przejściu przez dżunglę, pustynię, ocean i góry na zwycięzcę czeka wyjątkowa nagroda - lek dla śmiertelnie chorej bliskiej osoby. Uczestnicy nie mają pewności, że przetrwają tę walkę. Mogą liczyć jedynie na wybraną przez siebie pandorę, czyli zmodyfikowane genetycznie zwierzę stworzone po to, by chronić swojego pana. Niech zapłonie ogień i z nieba poleje się woda. Piekielny Wyścig uważam oficjalnie za rozpoczęty.

Przyznam szczerze, że podeszłam do tej książki z dość sceptycznym nastawieniem. Koncepcja Piekielnego Wyścigu przypominała mi Igrzyska śmierci, a pandory od razu skojarzyły mi się z serią Spirit animals. Obawiałam się tego, że przeczytam Ogień i wodę bez większych emocji, bo czym tu się zachwycać, skoro to wszystko już było? Niepotrzebnie. Co prawda na początku dość trudno było mi wczuć się w klimat powieści. Pojawienie się tajemniczego urządzenia zmieniło wszystko. Od tego czasu trudno było mnie oderwać od książki. Byłam strasznie ciekawa tego, w jaki sposób będzie wyglądał Piekielny Wyścig. Nie myślałam, że w moim wieku wciśnie mnie w fotel powieść dla młodzieży.

Autorka w bardzo umiejętny sposób dawkuje czytelnikom napięcie. Raz czytamy o beztroskich harcach Madoxa, pandory Telli, by za moment otrzeć łzy po śmierci jednego z uczestników. Nie zdążymy się po niej otrząsnąć, a już znajdujemy się w środku walki. Emocje nie opadają ani na chwilę. Podczas trwania Piekielnego Wyścigu nie można się nudzić.

Ogromnym plusem jest także to, w jaki sposób Victoria Scott wykreowała bohaterów. Na początku drażniła mnie martwiąca się swoim wyglądem Tella. Z przyjemnością śledziłam to, jak dorastała na moich oczach. Ucieszyłam się, że pomimo tego, co przeszła, nie straciła jednak swojej młodzieńczej zadziorności. Jej przemyślenia wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Nie poznajemy co prawda wszystkich uczestników wyścigu, byłoby to niemożliwe, lecz o tych, którzy się pojawiają, nie sposób zapomnieć. Każdy z nich został dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Miał swoje wady i zalety. Moje serce podbiła Harper, choć na początku nie mogłam się do niej przekonać. Nie będę pewnie też oryginalna, jeśli wspomnę o tym, że Guy też był niczego sobie. Te jego rysujące się pod koszulką mięśnie...

Ogień i woda to pierwsza część cyklu o Piekielnym Wyścigu po lek na nieuleczalną chorobę. Autorka urwała opowieść w takim momencie, że trudno mi będzie spokojnie czekać na kontynuację. Jestem głodna wrażeń tu i teraz. Mam nadzieję, że polski wydawca nie będzie zbyt długo trzymał czytelników w niepewności.

Na koniec najważniejsze. "Jeśli słyszysz tę wiadomość, to znaczy, że zostałaś zaproszona do uczestnictwa w Piekielnym Wyścigu...". Ja podjęłam to wyzwanie. Co prawda nie wiem jeszcze, jak opanować moją ganiającą po klatce pandorę, która kocha słonecznik i wystające z ubrań nitki, ale jestem gotowa na to, by dokończyć wyścig. A Wy? Jesteście gotowi na to, żeby spojrzeć śmierci prosto w oczy?

Victoria Scott
Ogień i woda
Wydawnictwo IUVI
Kraków 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu IUVI.
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka