Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zombie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zombie. Pokaż wszystkie posty

Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #533 Daniel Kraus, George A. Romero "Żywe trupy"

 

Para lekarzy sądowych walczy z martwym mężczyzną, który nie chce pozostać martwy. Zaraza szybko się rozprzestrzenia.

W przyczepie kempingowej na Środkowym Zachodzie czarnoskóra nastolatka walczy ze świeżo zmartwychwstałymi przyjaciółmi i rodziną. Na amerykańskim lotniskowcu żywi marynarze ukrywają się przed martwymi, podczas gdy fanatyk tworzy nową religię śmierci. W stacji telewizyjnej ocalały prezenter kontynuuje nadawanie, podczas gdy jego ożywieni koledzy próbują go pożreć. W Waszyngtonie pracownica federalna monitoruje wybuch epidemii, zachowując dane na przyszłość, która może nigdy nie nadejść. Wszędzie wokół ludzie stają się celem zarówno dla żywych, jak i martwych…

Oskar Fuchs "Pokolenie Z"

 

Sądzę też, że to, czego się boimy, już się dzieje, a my jesteśmy tu, żeby uratować, co się da, a nie żeby temu zapobiec... Rozpocznij podróż po upadającym świecie! Zabójczy wirus opanował ziemię i zmienia ludzi w krwiożercze zombie. Jak bohaterowie odnajdą się w zupełnie nowej rzeczywistości? W świecie, w którym nie obowiązują żadne zasady? Czy mimo upadku wartości można postępować niemoralnie bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji? Czy przetrwa najsilniejszy, czy najbardziej zdegenerowany? Jak ludzie usprawiedliwią najbardziej drastyczne wybory? A może człowiek podąży ku stworzeniu czegoś dobrego? Zawalczy o siebie, bliskich lub poświęci się dla wyższej sprawy? Wybierz się w niezapomnianą podróż po upadającym świecie pełnym barwnych bohaterów, posiadających wyjątkową definicję dobra i zła. 

Przedpremierowo! Radosław Pydyś "Zagłada 2029"

Dzisiaj przeniesiemy się nieco w czasie. Witajcie w roku 2029. Właśnie skończyła się III wojna światowa i wszędzie panuje chaos. Rządy większości krajów upadły. Pod koniec konfliktu zbrojnego USA zdecydowało się na użycie nowo odkrytych szczepów wirusów. Miało to na celu wzmocnienie siły i skuteczności wojsk amerykańskich. Jak łatwo się domyślić, pociągnęło to za sobą pewne konsekwencje. USA zostało opanowane przez hordę krwiożerczych zombie i łowców. Nie minęło wiele czasu, aż zaraza rozprzestrzeniła się dalej. Czy możliwe jest, by ludzie przetrwali w postapokaliptycznym świecie?

Bardzo długo omijałam szerokim łukiem powieści z zombiakami w tle. Niespecjalnie mnie do nich ciągnęło. Czytanie o bezmózgich zombie, które chcą wymordować ludzi mnie nie kręciło. Zmieniłam zdanie po przeczytaniu Przeglądu Końca Świata Miry Grant. Jak było z Zagładą 2029?

To nie jest powieść dla czytelników o słabych nerwach. Dzieje się sporo, leje się krew. Nie tylko krwiożerczych bestii. Śmierć ponoszą także ludzie, którzy w starciu z zombie mają niewielkie szanse. Zwłaszcza wtedy, gdy zjada ich strach. Bohaterowie każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie i nie wiedzą, czy uda im się dożyć jutra. Wystarczy jedno ugryzienie, by przemienić się w bestię.

Amerykanie chcieli za wszelką cenę wygrać wojnę. Nie wyszło im to na dobre. Wyhodowali potwory, nad którymi w pewnym momencie nikt nie mógł już mieć kontroli. Przy życiu pozostaje coraz mniej "normalnych" ludzi. Trudno jest im zachować człowieczeństwo w pogrążonym w chaosie świecie.

Zagłada 2029 to mocna pozycja. Przeraża i nie pozwala w nocy spokojnie spać. Postapokaliptyczna wizja świata Radosława Pydysia budzi grozę. Kto wie, czy komuś nie wpadnie kiedyś do głowy rozpuszczenie jakiegoś wirusa, który wybije pół społeczeństwa, jeśli nie lepiej?

Jeżeli szukacie dobrej powieści z zombie w tle, możecie sięgnąć po tę książkę. Jest wobec czytelnika wymagająca, jednak pozostaje na długo w pamięci. Nie musicie obawiać się, że to tylko opowieść o strzelaniu zombie w głowę. To zdecydowanie coś więcej. Za atakami zarażonych kryje się coś więcej. Autor ma potencjał i mam nadzieję, że nie porzuci pisania. Jestem głodna kolejnych wrażeń.

Radosław Pydyś
Zagłada 2029
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Wydawnictwu Novae Res.

Mira Grant "Przegląd Końca Świata: Blackout"


"Kiedy masz wybór między życiem a śmiercią, wybierz życie.
Kiedy masz wybór między dobrem a złem, wybierz dobro.
Kiedy masz wybór między potworną prawdą a pięknym kłamstwem, zawsze wybieraj prawdę."

Oto moi drodzy nadszedł ten dzień, gdy Czytelnia Pani M. będzie oficjalnie żegnać się z trylogią Przegląd Końca Świata. Swój wpis dotyczący Deadline zakończyłam stwierdzeniem, że wiem, że nic nie wiem na temat tego, co będzie się działo w Blackout. Finał tej części to była prawdziwa bomba, po której długo nie mogłam pozbierać szczęki z podłogi. Moi znajomi blogerzy pisali, że i ta część mnie nie rozczaruje. Czy mieli rację? Przekonajcie się sami.
Nie będę rozpisywać się na temat tego, co działo się w Deadline. Nie ma to większego sensu. Przypomnę tylko, że z bohaterami rozstaliśmy się, gdy rozpoczęła się epidemia i zmarli zaczęli hurtowo powstawać z grobów. Floryda została odcięta od świata, a Shaun... Powinien umrzeć, ale tego nie zrobił. Żyje i ma się całkiem dobrze. Jak się to stało? No tego Wam nie powiem, żeby nie popsuć zabawy.
Pozostali przy życiu blogerzy zostali oskarżeni o bioterroryzm. Aby przeżyć, muszą się rozdzielić i zdobyć nową tożsamość. Nie jest to wcale łatwe zadanie. Wrogiem nr 1 nie są bezmózgie zombie, ale inteligentni ludzie z doktoratami. Taki przeciwnik to nie lada gratka. Zegary odmierzają czas. Dziennikarzom nie pozostało go zbyt wiele.
Na dokładkę pojawia się jeszcze jedna postać. Tajemniczy obiekt 7c przetrzymywany w tajnych laboratoriach CZKC. Jaka jest jego rola w całej tej historii? Komu uda się wygrać z czasem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tej książce.
Jakie są moje wrażenia po lekturze? 
Przyznam z ręką na sercu, że przez połowę Blackout nieco mi się nudziło. O ile z chęcią przenosiłam się do tajnego laboratorium CZKC, o tyle przygody blogerów niezbyt przyciągały moją uwagę. Ich podróż po nową tożsamość nie była tak pasjonująca jak nie do końca legalne eksperymenty. Ale kiedy te dwa światy się ze sobą zderzyły, Pani M. była w pełni usatysfakcjonowania. Cieszę się, że mogłam dowiedzieć się nieco więcej o przybranych rodzicach Shauna i Georgii. Nawet zmieniłam nastawienie do nich. Przestali mi tak bardzo działać na nerwy. Mało było tu zombie, ale to mi akurat nie przeszkadzało. Blackout, pomimo niezbyt fortunnej dla mnie pierwszej połowy, udźwignął moje oczekiwania wobec niego, choć i tak to Deadline będzie najbliższy memu sercu.
Fenko, teraz parę słów do Ciebie. Pisałaś mi, że masz nadzieję, że pewnych rzeczy się nie domyślę. Chyba muszę Cię rozczarować. Nie wiem, czy myślimy o tym samym, ale podejrzewałam co się stanie, gdy prawda o obiekcie 7c wyjdzie na jaw.
Moi drodzy, moja przygoda z Przeglądem Końca Świata się zakończyła. Przeżyłam sporo. Zagryzałam paznokcie, śmiałam się, wzruszałam. Pokochałam bohaterów i z ogromnym żalem się z nimi żegnam. Jestem wdzięczna autorce za odczarowanie zombie. Jeśli jeszcze nie znacie tego cyklu, zapoznajcie się z nim. Naprawdę warto.
Powstańcie póki możecie.
I pamiętajcie, nie tykajcie kijem tego, co się nie rusza.
Nigdy.
Nie możecie mieć pewności, że to coś nie ożyje i Wam nie odda.

Ostateczny koniec przekazu na żywo.

Mira Grant
Przegląd Końca Świata: Blackout
Wydawnictwo Sine Qua Non
Kraków 2014

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu


Mira Grant "Przegląd Końca Świata: Deadline"


"Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył - ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację. Nieważne, jak jest źle, oni chętnie pogrążą się nawzajem. Czasami zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy pozwolili zombiakom wygrać.
Shaun Mason"

Gdyby ktoś jeszcze kilka miesięcy temu powiedział mi, że będę czekać na kolejną część cyklu o zombie, nie uwierzyłabym mu. Mira Grant dokonała jednak rzeczy niezwykłej. Oczarowała mnie stworzonym przez siebie światem, w którym ludzie walczą o to, by nie stać się posiłkiem dla wygłodniałych zombie. Udało jej się to zrobić, bo te monstra są tylko tłem dla akcji. Nie wiem, czy przebrnęłabym przez opowieść o tym, jak grupa śmiałków ucieka z resztkami amunicji przed coraz większą grupą nieumarłych chcących ich pożreć. To byłoby chyba ponad moje siły. Mira Grant skupiła się na czymś zupełnie innym. Pokazała świat, w którym żądzą korporacje mające za nic dobro jednostek. Ważne jest tylko to, by zombie nie wgryzły się w tyłki tym, którzy zajmują najwyższej stanowiska. A że umrze wielu ludzi i niektóre tereny zamienią się w pobojowiska? Kto by się takimi rzeczami przejmował?
Deadline jest II częścią Przeglądu Końca Świata, kontynuacją Feed. Wydarzenia z I części sprawiły, że Shaun Mason przypomina wrak człowieka. Przestał wyruszać w teren i stracił chęć do życia. Nie bawi go już drażnienie zombie i bycie szefem innych pracowników Przeglądu Końca Świata. Wszystko zmienia się, gdy w jego drzwiach staje naukowiec uznany oficjalnie za zmarłego. Dochodzi do wybuchu kolejnej epidemii. To nie może być przypadek.
Okazuje się, że fakt o nie powstaniu z martwych naukowca nie jest wcale taki straszny. Zdecydowanie bardziej przerażające jest to, jaką wiedzę posiada. Jednak podjęcie próby uratowania ludzkości nie jest takie proste. Co innego walczyć z bezmózgimi zombie, a co innego z inteligentnymi ludźmi niekoniecznie chcącymi poprawy sytuacji. Zastanawiacie się co z tego wyniknie? Zapraszam w takim razie do lektury.
Wszyscy ci, którzy czytali Feed będą wiedzieli dlaczego to Shaun jest teraz narratorem. Ucieszyło mnie to, że Mira Grant nie zrezygnowała z narracji pierwszoosobowej. Obserwowanie świata oczami bohatera lepiej wprowadza czytelnika w akcję. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Autorka stanęła na wysokości zadania. Deadline jest nie tylko kontynuacją Feed, ale przede wszystkim lekturą, która wciska w fotel. Im bardziej zagłębiałam się w akcję, tym szerzej otwierały się ze zdumienia moje oczy. W życiu nie przypuszczałabym, że można prowadzić takie eksperymenty mające na celu ukrócenie apokalipsy zombie.
Końcówkę Feed czytałam niemalże z łzami w oczach. Nie mogłam pogodzić się z tym, co spotkało Georgię. Liczyłam na to, że w Deadline Shaunowi uda się znaleźć winnego i pomścić siostrę, a tymczasem sprawy się skomplikowały. I to jak. Do tej pory nie udało mi się zebrać szczęki z podłogi po przeczytaniu zakończenia. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Nie mogę się już doczekać lektury ostatniej części cyklu. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni, bo w tym momencie śmiało mogę powiedzieć, że wiem, że nie wiem nic. Chociaż nie, wiem jedno, Deadline bije Feed na głowę. Oby i Blackout mnie nie zawiódł. Wypatrujcie wieści na ten temat.

Tymczasem koniec przekazu na żywo.

Mira Grant
Przegląd Końca Świata: Deadline
Wydawnictwo Sine Qua Non
Kraków 2013

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu


Mira Grant "Przegląd Końca Świata: Feed"


Do niedawna na wszystko, co związane z zombie, reagowałam bardzo alergicznie. Podczas gdy większość moich znajomych zachwycała się The Walking Dead, ja oglądałam ten serial z mniej więcej taką miną:


Tak samo reagowałam na wszelkie wzmianki o książkach z zombie w tle. Przygody grupki ludzi walczących o przetrwanie w świecie opanowanym przez te bezrozumne stwory, nie interesowały mnie. W końcu dałam się jednak namówić do przeczytania pierwszego tomu Przeglądu Końca Świata. Obawiałam się, że ta książka mnie pokona, jednak pochłonęłam ją w dwa wieczory i czekam na więcej. Zresztą sami posłuchajcie.
Przyszłość. Świat, jaki jest nam znany, nie istnieje. W 2014 roku wynaleziono nie tylko lek na raka. Stworzono także wirus, który przejmował kontrolę nad ludzkimi umysłami i ciałami. Zainfekowane ofiary miały tylko jeden cel: jeść. I to nie byle co, a raczej kogo. Rozpoczęło się polowanie na ludzi. Dla zombie nie było nic lepszego od kawałka świeżej ręki na dobry początek dnia. Od czasu Powstania minęło 20 lat. Mieszkańcy Ziemi żyją w nieustannej obawie o swoje życie. Nawet najmniejszy kontakt z zarażonym nieumarłym mógł zakończyć się dla nich tragicznie.
Shaun i Georgia Masonowie są na tropie rozwikłania konspiracji związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa. Dążą do tego, by ujawnić czytelnikom swojego bloga całą prawdę. Nie cofną się przed niczym, choćby ich determinacja miała na nich ściągnąć śmierć.
Feed nie jest typową książką o zombie. Nie mamy kilku śmiałków z siekierami, którzy chcą się obronić przed potworami. Historia o nieumarłych jest tłem do głównych wydarzeń. Wszystko toczy się wokół polityki. W świat po Powstaniu jesteśmy wprowadzeni przez Georgię, która skrupulatnie opisuje najmniejszy szczegół. Nie tylko dowiadujemy się jak wygląda dezynfekcja po powrocie do domu. Poznajemy także sposób funkcjonowania służb specjalnych oraz powód, dla którego imię "George" jest tak popularne w opanowanym przez infekcję świecie. Taka narracja miała jeden minus. Georgia nieraz zbytnio rozpisywała się o nieistotnych rzeczach. Cierpiała na chorobę, która zmieniała jej źrenice i powodowała, że wyglądała jak zombie. Musiała dlatego nosić specjalne okulary lub soczewki. Opis ich działania można było spokojnie sobie darować.
Nic jednak nie można zarzucić światu przedstawionemu przez panią Grant. Nie tylko w sposób naukowy, ale przystępny dla zupełnie nieznających się na medycznych terminach czytelników, epidemię, przyczynę jej rozwoju, a także drogę amplifikacji. Wykreowane przez nią problemy starają się wytłumaczyć co przyczyniło się do powstania zombie.
Nie myślałam, że historia z nieumarłymi w tle tak mnie pochłonie. Jak już wspominałam, momentami akcja nieco się dłużyła, ale kiedy nabierała tempa, nie sposób było jej powstrzymać. Polubiłam bohaterów i przeżywałam ich losy. Dziękuję autorce za odczarowanie zombie. Dwie kolejne części już na mnie czekają. Mam nadzieję, że i na nich się nie zawiodę, a jeśli i Wy chcecie poznać inne oblicze wyjącym nieumarłych - zapraszam do lektury Feed. Nie zawiedziecie się.

Mira Grant
Przegląd Końca Świata: Feed
Wydawnictwo Sine Qua Non
Kraków 2012
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka