Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty

Dal Cin Luigi "W lesie Baby Jagi. Baśnie rosyjskie"

 

Książka "W lesie Baby Jagi" to kolekcja opowiadań o zwierzętach, magii i cudach z tradycyjnych rosyjskich wierzeń. Krótkie, ale wciągające historie do czytania samodzielnie przez dziecko – lub wspólnie z rodzicem – doskonale ukazują rosyjską kulturę i specyfikę, a tajemnicze, przykuwające wzrok ilustracje (jedno z opowiadań zilustrował Józef Wilkoń) kryją w sobie wiele fascynujących szczegółów. Ta książka to pierwszy krok do poznania bogatej kultury i historii Rosji.

Dmitry Glukhovsky "Tekst"

Śmierć na trzeźwo jest zbyt niepojęta. Tak jak i miłość, zdaje się prawdziwa tylko po pijaku.
Ilja Goriunow, główny bohater pierwszej realistycznej powieści Dmitra Glukhovsky’ego, właśnie wyszedł z więzienia. Od sąsiadki dowiaduje się, że musi pochować zmarłą dwa dni wcześniej na zawał mamę. Oczywiście Ilja z tej „okazji” upija się. Pozostaje mu smarfton. Jak to urządzenie wpłynie na byłego skazańca?

Tatiana Freidensson "Mój ojciec był nazistą.Rozmowy z potomkami czołowych przywódców III Rzeszy"

- Źli ludzie cieszą się większą popularnością od dobrych. Zło jest atrakcyjniejsze.
Autorka tej książki, młoda rosyjska dziennikarka, Tatiana Freidensson, odszukała potomków nazistowskich zbrodniarzy: Hermanna Göringa, Hansa Franka, Rudolfa Hössa, Erwina Rommla i Clausa von Stauffenberga. Udało jej się namówić ich do tego, by opowiedzieli o swoich owianych złą sławą przodkach. Historie te zostały przedstawione w cyklu filmów dokumentalnych prezentowanych w rosyjskiej telewizji. Teraz zostały one wydane w publikacji, którą chcę Wam przedstawić. Jeśli chcecie przekonać się, jak na życie potomków zbrodniarzy wpłynęły decyzje ich przodków, myślę, że będzie to publikacja dla Was.

Dmitry Glukhovsky "Futu.re"

Był taki czas, że na większości czytanych przeze mnie blogów pojawiały się recenzje tej książki. Ja sama podchodziłam do niej z bardzo dużą rezerwą. Jakoś nie umiałam zmusić się do lektury. Raczej unikam tego gatunku literackiego. W końcu chęć sprawdzenia, czym zachwycają się inni, wygrała i wypożyczyłam Futu.re. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

Daleka przyszłość. Zdecydowana większość ludzkości cieszy się nieśmiertelnością. Po dawnym życiu nie ma już pozostałości. Ludzka populacja rozrosła się tak, że ludzie muszą żyć w wieżowcach. Nie ma już zwykłych domów. Brak przestrzeni, pożywienia i ograniczony dostęp do wody wymusiły konieczność kontrolowania liczby urodzeń. Jeśli rodzice decydują się na dzieci, jedno z nich musi się poświęcić. W końcu ludzie nie umierają. Nie wszystkim podoba się takie życie. Główny bohater jest jednym z Nieśmiertelnych. Jego zadaniem jest kontrolowanie liczby nielegalnych urodzeń. Chcecie dowiedzieć się o nim czegoś więcej? Chwytajcie zatem za książki. Ja nie zdradzę nic więcej.

Przebrnięcie przez tę powieść zajęło mi sporo czasu, choć jestem czytelnikiem połykającym książki w zastraszającym tempie. Dlaczego tak się stało? W sumie trudno mi odpowiedzieć. Tematyka, jaką porusza powieść, nie była nudna, choć nie była ona specjalnie oryginalna. Przerabiałam już podobne wizje przyszłości. Ludzi dużo, miejsca mało. Gdzieś już to czytałam. 

Muszę przyznać, że Futu.re nieco mnie zaskoczyło. Czym? Nastawiłam się, że będę czytać o najnowszych technologiach, a wcale tak nie było. Fakt, rzeczywistość jest inna niż ta, w której żyjemy, ale nie na to kładzie nacisk autor. Na co więc? Glukhovsky zadaje w powieści pytania o sens życia, zastanawia się nad starością i wiarą. To dość trudna tematyka i podejrzewam, że dlatego miałam tyle problemów z przejściem przez książkę.

Na okładce pojawia się informacja, że Futu.re jest przeznaczona dla pełnoletnich czytelników. Nie chodzi jednak o erotykę. Nastoletni odbiorcy mogliby nie udźwignąć ciężaru historii. Spora część z nich pewnie nie zrozumiałaby tego, o czym czyta. 

Mam bardzo mieszane uczucia odnośnie tej książki. Jest bardzo trudna, ale nie znajduję w niej wielu minusów. Nieco przeszkadzało mi to, że bohaterowie są podporządkowani wyłącznie jednej stronie konfliktu. Mają klapki na oczach i nie liczy się dla nich nic poza ich ideami. Są jednak wyraźnie zarysowani i zapadają w pamięć. Po Futu.re powinni sięgnąć pełnoletni fani powieści sci-fi. Młodszym czytelnikom radzę trochę wstrzymać się z lekturą.

Dmitry Glukhovsky
Futu.re
Wydawnictwo Insignis
Kraków 2015

Poniedziałki ze zbrodnią w tle #8: Borys Wołodarski "Truciciele z KGB. Likwidacja wrogów Kremla od Lenina do Litwinienki"


W jaki sposób pozbyć się po cichu osobę, której poglądy mogą bardzo zagrozić interesom państwa i rządzących w nim sposób? Wywieźć gdzieś i zastrzelić? Nie, bo co zrobić z narzędziem zbrodni oraz ciałem? Spowodować nieszczęśliwy wypadek samochodowy, który doprowadzi do tragedii? Odpada, ta osoba może jakimś cudem przeżyć. A gdyby tak zastosować truciznę, jaka będzie trudna do wykrycia? O takim sposobie likwidowania wrogów przez KGB pisze autor książki Truciciele z KGB. Likwidacja wrogów Kremla od Lenina do Litwinienki, Borys Wołodarski.
Śledztwo pisarza, które zostało opisane w omawianej przeze mnie książce to relacja poparta dokumentami oraz informacjami uzyskanymi od oficerów wywiadów i osób działających po obu stronach Żelaznej Kurtyny. To wszystko uzupełniają wspomnienia ludzi biorących udział w takich akcjach.
Książkę rozpoczyna śledztwo dotyczące sprawy otrucia Aleksandra „Saszy” Litwinienki. W listopadzie 2006 roku, gdy badał przyczynę śmierci Anny Politkowskiej, wystąpiły u niego podobne do zatrucia pokarmowego objawy chorobowe. Niecały miesiąc później mężczyzna, pomimo wysiłków lekarzy, już nie żył.  Okazało się, że zmarł w wyniku podania mu w herbacie polonu. Pochowano go na cmentarzu w Londynie. Wołodarski w swojej książce umieścił zdjęcia z tej uroczystości, które zostały zrobione z ukrycia. Jak przez mgłę pamiętam to, co się działo po jego śmierci. Miałam tylko 16 lat i niezbyt interesowałam się tym, co dzieje się poza granicami Polski. W trakcie lektury pewne fakty mi się przypominało, lecz nie było ich wiele. Podobnie było z historią o Wiktorze Juszczence. Pamiętałam o tym, że został zatruty i na tym moja wiedza zasadniczo się kończyła. Borys Wołodarski przypomniał mi o tych wydarzeniach i opisał parę rzeczy, o których nie wiedziałam.
Nieco przeszkadzał mi w tej książce brak chronologii i rozbijanie historii na kilka części. Nie lubię takiego „przeskakiwania” z jednego fragmentu w drugi. Bardzo łatwo wtedy zgubić wątek. Wolę książki, w których wydarzenia dzieją się zgodnie z biegiem czasu. Wtedy wszystko układa się w logiczną całość. Przyznaję, że momentami żałowałam, że niewiele pamiętam z czasów, gdy otruto Litwinienkę i Juszczenkę. Miałam wrażenie, że autor założył sobie, że skoro ktoś sięga po pozycję jego autorstwa, to wszystko jest dla niego jasne i pewnych spraw nie trzeba wyjaśniać.
Spodziewałam się po tej książce czegoś więcej. Opisano ją w taki sposób, że nie mogłam się doczekać tego, aż po nią sięgnę. Po lekturze muszę przyznać, że czuję się zawiedziona. Myślałam, że czeka mnie ciekawsza lektura. Fakt, byłam pod wrażeniem arsenału trucizn, jakimi posługiwało się KGB. O istnieniu wielu z nich nie miałam pojęcia, ale język narracji mnie nie porwał. Bardzo często odrywałam się od książki i nie potrafiłam wciągnąć się w opowiadaną historię. Sposób, w jaki Borys Wołodarski opowiedział o likwidacji wrogów Kremla nie przemówił do mnie. Naprawdę, liczyłam na coś więcej. Wątpię, że kiedykolwiek wrócę do tej książki.

Informacje przekazane w Trucicielach z KGB nie ujrzały wcześniej światła dziennego. Dziwi mnie to, że Rosjanie dopuścili do publikacji tej pozycji. Putin pojawia się bowiem jako osoba mogąca mieć coś do czynienia z tymi morderstwami. Ciekawa jestem, jak nasi wschodni sąsiedzi zareagowali na pojawienie się takiej książki. Myślę, że powinni sięgnąć po nią wszyscy ci, którzy interesują się historią. Opowieść może i nie jest porywająca, ale dostarcza wielu ciekawostek na temat działania agentów KGB.

Borys Wołodarski
Truciciele z KGB. Likwidacja wrogów Kremla od Lenina do Litwinienki
Wydawnictwo RM
Warszawa 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi Sztukater oraz Wydawnictwu RM
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka