Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #23 Paul Donnelley "501 most notoriuos crimes"


W dzisiejszym Poniedziałku ze zbrodnią w tle chcę opowiedzieć Wam o książce, której, ku mojej rozpaczy, nie ma w Polsce. Gdyby nie to, że mam siostrę w Wielkiej Brytanii, sama nigdy bym się o niej nie dowiedziała. 501 most notorious crimes to był prezent od niej za to, że dostałam się na studia. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak duże były moje oczy, gdy zobaczyłam ją w paczce.
Jak sam tytuł wskazuje, w książce jest 501 opisów zbrodni, o których słyszał każdy z nas. Publikację podzielono na kilka części. Każda z nich poświęcona jest innemu przestępstwu. Mamy tu piratów, porywaczy, oszustów finansowych, szpiegów, morderców, chorych psychicznie seryjnych morderców, a także zamachowców. Znajdują się tutaj także opisy niewyjaśnionych zbrodni. Autor sięgnął w swojej książce do czasów biblijnych, by zakończyć swoją opowieść na zamachach terrorystycznych w Hiszpanii w 2004 roku.
Przy prawie każdej historii znajdują się fotografie. Możemy przekonać się, jak wyglądał przestępca. Wielokrotnie można też znaleźć zdjęcia z miejsca zbrodni. Niektóre z nich są naprawdę masakryczne. O gęsią skórkę przyprawiają też zeznania zbrodniarzy. Mnie najbardziej wcisnęły w fotel słowa małej dziewczynki, która zabiła chłopca, bo chciała zobaczyć jak on będzie umierał. A podobno dzieci to niewinne istotki... Po przeczytaniu tej książki zaczynam w to wątpić.
Najwięcej miejsca poświęcono morderstwom, bo ich, niestety popełnia się najwięcej. Autor bardzo sumiennie przygotował się do napisania tej publikacji. Nie tylko dotarł do świadków, prześledził przebieg procesów, ale także opisał genezy popełnionych zbrodni. Podziwiam ogrom jego pracy. Żałuję, że ta książka nie została przetłumaczona na język polski. Założę się, że znalazłoby się sporo czytelników, którzy chcieliby ją przeczytać.
W trakcie lektury wiele razy zadawałam sobie pytanie, co trzeba mieć w głowie, żeby tak skrzywdzić drugiego człowieka? Jakim potworem trzeba być, żeby popełnić zbrodnię i opowiadać o niej jak o pogodzie? Wielu przestępców wyglądało bardzo niepozornie. Nie powiedzielibyście, że tak dobrzy ludzie mogą kogokolwiek zranić. Pozory mylą.
Ta książka mną wstrząsnęła. Dość długo nie mogłam otrząsnąć się z szoku po lekturze. Myślałam, że o zbrodniach przeczytałam już tyle, że nic mnie nie wzruszy. Paul Donnelley pokazał mi, że to, z czym zmierzyłam się do tej pory to pikuś w porównaniu z 501 most notorious crimes. Mam nadzieję, że prędzej czy później któreś polskie wydawnictwo wykupi prawa do wydania tej książki. Takiego studium zbrodni u nas brakuje.

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Oj, szkoda, że nie ma polskiego tłumaczenia... Może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Takiego Greya przetłumaczą, a tego nie? Może kiedyś się doczekamy. Ja w każdym razie się piszę.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała ją przeczytać w wersji ojczystej, podejrzewam że jest to trudna lektura, ale jednak prawdziwa...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaję się ciekawe.^^

    http://krainaksiazek00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka