Królewskie Piątki #26: Stephen King "Doktor Sen"


Grupa staruszków nazywająca się Prawdziwym Węzłem przemierza autostrady Ameryki w poszukiwaniu pożywienia. Z pozoru są nieszkodliwi - emeryci odziani w poliester, nierozstający się ze swoimi samochodami turystycznymi. Jednak Dan Torrance już wie, a rezolutna dwunastolatka Abra Stone wkrótce się przekona, że Prawdziwy Węzeł to prawie nieśmiertelne istoty żywiące się substancją wytwarzaną przez poddane śmiertelnym torturom dzieci obdarzone tym samym darem, co Dan.

Nękany przez mieszkańców hotelu Panorama, w którym jako dziecko spędził jedną straszliwą zimę, Dan przez dziesięciolecia błąka się po Ameryce, usiłując zrzucić z siebie odziedziczone po ojcu brzemię beznadziei, alkoholizmu i przemocy. Ostatecznie odnajduje swoje miejsce w małym miasteczku w New Hampshire, we wspierającej go grupie Anonimowych Alkoholików i w domu opieki, gdzie zachowana z lat dzieciństwa resztka mocy pozwala mu nieść ulgę umierającym w ostatnich chwilach ich życia. Staje się znany jako "Doktor Sen".

Kiedy Dan poznaje efemeryczną Abrę Stone, jej nadzwyczajny dar budzi drzemiące w nim demony i każe mu stanąć do boju o jej duszę i przetrwanie. 

Pamiętacie, jak marudziłam przy "Lśnieniu", że to nie moja bajka? Kontynuacja, czyli przygody Danny'ego i Abry, wciągnęła mnie i uważam, że to była o niebo lepsza książka. Owszem, były fragmenty, które jak zwykle autor mógłby sobie odpuścić, bo były przegadane, ale ogólnie powieść uważam za dobrą.

Tym razem Danny musiał zmierzyć się z grupą osób, które żerują na ludzkim strachu i cierpieniu. Musi też obronić Abrę, która wyczuwa pewne rzeczy, przyciągając uwagę tej grupy. Jest dla nich łakomym kąskiem. Jej para na długo by ich zaspokoiła.

Tę książkę słuchało się zdecydowanie lepiej, historia mnie wciągnęła, polubiłam bohaterów i byłam ciekawa, jak poukładają się ich losy. Uważam, że Dan i Abra byli bardzo dobrze wykreowani, zresztą cała grupa Rose Kapelusz również. Fakt, niektórych można opisać jednym zdaniem, ale to nie były wydmuszki z papieru, tylko bohaterowie, którzy wzbudzali emocje.

Moim zdaniem "Doktor Sen" to jedna z lepszych powieści Kinga. Nie ma tu aż tak wielu schematów, po których autor często śmiga.

Początek książki nieco opornie mi wchodził, wątek malutkiej Abry mnie męczył, ale potem było lepiej. Takiego Kinga lubię i polecam.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka