Królewskie Piątki: #27 Stephen King "Billy Summers"

 

Billy Summers to seryjny morderca pokroju Dextera - morduje tylko złych. Za pewną robotę ma zarobić kupę siana i dochodzi do wniosku, że może potem iść na emeryturę. Jak pewnie się domyślacie, nie wszystko poszło po jego myśli.

Aj, Panie King... Co ja z Panem mam... Niby wiem, co mnie czeka, ale i tak się łudzę, że będzie inaczej, że tym razem nie dostanę odgrzewanych kotletów. Niestety, nie tym razem. 

Pierwszą połowę książki wymęczyłam. Nudziłam się jak mops, niemal nic dla mnie się nie działo. Czekałam, aż akcja zacznie się rozkręcać. I w sumie się rozkręciła, gdy pojawiła się pewna młoda dziewczyna, ale mam ogromny problem moralny z jej wątkiem. Z tym, jak go poprowadzono, co się z nią stało. Nie wiem, jakie emocje miał we mnie wywołać.

Mam nieodparte wrażenie, że każda kolejna książka Kinga jest pisana na jedno kopyto. Można na kolanie wystukiwać sobie rytm, w którym pojawiają się ograne wątki. Nie było tu dla mnie żadnego powiewu świeżości.

Za mało było dla mnie akcji, za późno się rozkręciła. Nie czułam ani przez moment napięcia. W połowie książki wiedziałam, jak zakończy się ta historia. Powinnam chyba zacząć sobie dorabiać jako wróżbita, bo spełniło się wszystko. Jeśli chodzi o bohaterów, to też nikt specjalnie nie zapadł mi w pamięć. Nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie ich imion.

Nie umiem określić, jaki to gatunek. Na upartego można to podciągnąć do thrillera, choć szału nie ma. Horroru tu nie znajdziecie, więc jeśli na to liczyliście, to niestety, nie ten adres.

Stephen King znów mnie rozczarował. Wszystko, co znalazło się w tej książce, już kiedyś u Kinga czytałam. Dużo lania wody, mało akcji, odgrzewane kotlety, powtarzalne wątki. No pupy mi nie urwało. A szkoda, potencjał był ogromny.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Kiedyś lubiłam jego książki. Może jeszcze się skuszę na twórczość Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze nie czytałam książek Kinga!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka