Lauren Miller "Aplikacja"

Jestem z pokolenia, które pamięta jeszcze czasy bez telefonów komórkowych. Ludzie urodzeni po 2000 roku już tacy nie są. Oni od zawsze wychowywali się z tymi urządzeniami pod bokiem. Gdyby ktoś kazał im pożegnać się z telefonem na parę dni, to byłaby katastrofa. Jak wysyłaliby snapy i rozmawiali ze znajomymi?

Lauren Miller stworzyła przerażającą wizję świata, w którym życiem ludzi kierują urządzenia. Oni sami niewiele mają do powiedzenia. Mamy rok 2032. Aplikacja Lux całkowicie zdominowała swoich użytkowników. Podejmuje za nich decyzje. Wie więcej, niż można się po niej spodziewać. Brzmi przerażająco? To nie wszystko, czytajcie dalej. Przez nią ludzie przestają myśleć. W sumie po co mają to robić, skoro coś wykonuje tę czynność zamiast nich. Nie wszyscy godzą się z takim stanem rzeczy. Pojawiają się buntownicy, którzy nie chcą, by aplikacja decydowała o tym, jak będzie wyglądało ich życie. Czy uda im się przeskoczyć system?

Przyznam szczerze, że gdy patrzę na to, co dzieje się z dzisiejszą technologią, jestem przerażona. To wszystko nie idzie w dobrym kierunku. Urządzenia są programowane w taki sposób, by ich użytkownicy nie musieli za bardzo myśleć podczas użytkowania. Wizja, jaką stworzyła Lauren Miller jest bliższa rzeczywistości, niż może nam się wydawać.

Czytając książkę, miałam wrażenie, że jestem na nią za stara. Główna bohaterka to nastolatka i niekoniecznie rozumiałam wszystkie jej życiowe rozterki. Młodszym czytelnikom zachowanie Rory raczej nie będzie przeszkadzało. Ja jestem już konserwa. Cud, że mnie nikt nie oddał jeszcze do muzeum. Czy żałuję czasu spędzonego z Aplikacją w dłoni? Nie. Sporo się tu działo, choć początek nie wróżył takiej akcji bez trzymanki. Drugą część powieści przeczytałam, wiercąc się niemiłosiernie w fotelu i zagryzając z niepewności wargi. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co też aplikacja Lux jeszcze w sobie kryje.

Autorka zaserwowała czytelnikom wybuchową mieszankę - thriller, powieść młodzieżową, dystopię i odrobinę fantasy. To połączenie było odpowiednio wyważone i wyszła z tego całkiem niezła powieść, która daje nieco do myślenia. Jesteście pewni, że technologia zmierza we właściwym kierunku? Ja niezbyt i boję się tego, co kiedyś nam przyniesie.

Nie przypominam sobie podobnej historii. Lauren Miller udało się stworzyć coś oryginalnego. Nie czytałam jeszcze o aplikacji, która decyduje o życiu użytkowników. Aplikacja na długo pozostanie w mojej pamięci. Polecam.

Lauren Miller
Aplikacja
Wydawnictwo Feeria Young
Łódź 2015

Udostępnij ten post

3 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. I ja mam ją w planach ;) Mam nadzieję, że nie będę zawiedziona ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka