Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #42 Thomas Blake "Ostatni rekrut"

lubimyczytac.pl
Przed rozpoczęciem lektury debiutu literackiego zawsze czuję niepokój. Nie wiem, czego mogę spodziewać się po autorze/autorce, nie mam pojęcia, jakim stylem się posługuje. Podobnie sprawa miała się z Ostatnim rekrutem Thomasa Blake’a. nigdy wcześniej nie słyszałam o początkującym pisarzu, który jest pomysłodawcą i założycielem serwisu informacyjnego Kurier Globalny.pl. Pisanie jest jego hobby. We wstępie do powieści napisał, że jest z nią bardzo związany. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

Restaurację Roberta Trumana przychodzi Kart Dertone, który składa właścicielowi propozycję nie do odrzucenia. W niewyjaśnionych okolicach ginie na moście Laurence Graff, bliski przyjaciel senatora Graffa. To nie koniec tragicznych wydarzeń. Ktoś z zimną krwią morduje dwóch homoseksualistów w jednym ze szwajcarskich hoteli. Niedługo potem na prywatnym przyjęciu zostaje zamordowany senator Graff. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Desmond Brand. Wszystko wskazuje na to, że ktoś zlecił zamordowanie senatora, który nie popierał związków homoseksualnych.

Mam słabość do powieści ze zbrodnią w tle. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile w sumie ich przeczytałam. Niezwykle cenię sobie w nich nietuzinkowych bohaterów i zawrotną akcję, która wciska mnie w fotel. Jak to się ma odnośnie Ostatniego rekruta? Główny bohater, Desmond Brand to śledczy, który sprawiał, że w moich żyłach burzyła się krew. Wątpię, że zapamiętam go na długo. Był dość nieudolny. Dziwie się, że pracował w policji. Można było podstawić mu mordercę pod nos, a on i tak by go nie zauważył. Zdarzyło się, że już prawie miał kogoś w kajdankach, lecz postanawiał aresztować innego podejrzanego. To było zdecydowanie ponad moje siły. Nie lubię takich śledczych. Oni przynoszą policji hańbę. Brakowało mu jaj, był raczej nijaki. Nieco lepiej sprawa miała się z komisarzem Eclerkiem. Jego polubiłam nieco bardziej. Dodatkowo jakoś nie przemawiały do mnie nazwiska bohaterów. Nie to, że jestem przeciwniczką amerykańskich nazwisk w powieściach polskich pisarzy, ale większość z nich była po prostu śmieszna i średnio nadawała się do kryminału.

Co do samej akcji. Nie było źle. Nie nudziłam się co prawda jakoś bardzo, ale ciągle czegoś mi brakowało. Nie doczekałam się nagłych zwrotów akcji, wszystko było dla mnie raczej oczywiste. Przyznaję, nie miałam wielkich oczekiwań odnośnie tej powieści, lecz i tak czuję się zawiedziona. Jestem starą wyjadaczką kryminałów. Ciężko mnie czymkolwiek zaskoczyć. Wiele opisanych w Ostatnim rekrucie pojawiło się już wcześniej w literaturze. Szkoda, że nie pojawiło się tu coś oryginalnego. Wiem, że trudno coś takiego wymyślić, żeby nie przekombinować, ale jeśli Thomas Blake chce zaistnieć na naszym rynku literackim, musi sporo nad sobą popracować.


Przed autorem jeszcze długa droga do tego, by tworzyć trzymające w napięciu thrillery. Widzę w nim potencjał i mam nadzieję, że trafi na dobrego redaktora, który nakieruje go na odpowiednie tory. Myślę, że ta praca się w przyszłości opłaci i o Thomasie Blake’u zrobi się głośno. Musi on jednak popracować przede wszystkim nad opisywaniem bohaterów. O ile dialogi nie wzbudzają większych zastrzeżeń, o tyle kreacje śledczych pozostawiają wiele do życzenia. Odradzam sięganie po Ostatniego rekruta wielbicielom kryminałów. Będą, podobnie jak ja, rozczarowani tą książką i nie wiem, czy doczytają ją do końca. Ci czytelnicy, którzy nie znają zbyt dobrze tego gatunku, powinni być w miarę zadowoleni.

Thomas Blake
Ostatni rekrut
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2015

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Portalowi Sztukater
i Wydawnictwu Novae Res.

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Lubię tego typu książki - szczególnie wtedy, gdy za bardzo wsiąknę w klimat romansów, to tego typu lektura jak powyższa, pozwala mi się przenieść do bardziej mrocznego i tajemniczego świata. Książka wydaje się w porządku, może kiedyś sięgnę. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo czytałam i czytam kryminałów, więc raczej ten tytuł mnie nie zachwyci.

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie wiem, nie wiem..Sięgnę po nią w ostateczności :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja spamuję i serdecznie zapraszam Cię do akcji "Wędrująca książka", którą organizuję. Więcej szczegółów w linku: http://www.recenzjapisanaemocjami.pl/2015/12/wedrujaca-ksiazka.html

    Serdecznie pozdrawiam i życzę cudownego Nowego Roku!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama nie wiem. Chyba jednak poczekam aż autor rozwinie skrzydła. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie przepadam z kryminałami niestety ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne. Jeśli zostawicie mi swój adres to obiecuję, że Was odwiedzę :)

Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka